» Numer 22


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





To mogło spotkać każdego

    Pewnie każdy z nas był kiedyś świad­kiem lub uczestnikiem wypadku, którego można było uniknąć, gdyby nie niedbalstwo i brak wy­obraź­ni. Taka sytuacja miała rów­nież miej­sce 22 maja ok. godz. 0.30 w Ostrze­szo­wie na ul. 1Maja.
    Tego wieczoru 22-letni Łukasz wracał do domu rowerem znaną mu dobrze ścieżką ro­we­rową. Miał pełną świadomość, że jest to dro­ga prosta, równa, gdyż bardzo często tam­tę­dy jeź­dził. W pewnym mo­men­cie wje­chał w jakiś wy­kop. Przekoziołkował, poczuł ból, po­ja­wi­ła się krew. Był zaniepokojony tym bar­dziej, że nie­daw­no przeszedł skom­pli­ko­waną ope­ra­cję krę­go­słu­pa. Jakoś dotarł do domu i nie chcąc de­ner­wo­wać rodziców nic nie powiedział o zda­rze­niu, wziął prysznic, obmył obolałe i zranione miejsca i położył się do łóżka. Jednak obrażenia doznane w wyniku wypadku nie dały mu przespać spokojnie nocy i okazały się dość groźne - potłuczenia, rozcięcie głowy i złamany obojczyk. Plany związane z pracą, za­gra­nicz­nym wy­jaz­dem spełzły na niczym. Musi poczekać, aż się wykuruje, co może potrwać dość długo. I tu do­cho­dzi­my do sedna sprawy - otóż wszystkiemu winna jest jedna z ostrze­szow­skich firm, która zrobiła ten nieszczęsny wykop na ul. 1 Maja i nie zabezpieczyła wyrwy. Na domiar złego nie poczuwa się do żadnej od­po­wie­dzial­no­ści i zamiast przeprosin czy skruchy zachowuje się wręcz arogancko i obraźliwie. Kolejny przykład pewności siebie i poczucia bez­kar­no­ści. Sprawa praw­do­po­dob­nie znajdzie swój finał w sądzie, ponieważ Łukasz, widząc bezczelność i arogancję, postanowił do­cho­dzić swych praw właśnie na drodze sądowej. A swoją drogą ciekawe, jak długo jeszcze będzie tolerowane wszelkie nie­dbal­stwo i jak długo za wypadki podobne do opisanego nikt nie będzie ponosił od­po­wie­dzial­no­ści.

(ja)


1994 - 2007 © Borkow