» Numer 22


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Dach nad głową - dla każdego

    Dawno, dawno temu, to jest do dnia, w którym Pan Bóg pokarał ludzi zsyłając na nich bolszewicką zarazę, było w Polsce tak: ten kto miał pieniądze i chciał je dobrze zainwestować, budował kamienicę. Następnie wynajmował mieszkania, pobierał od lokatorów "komorne", dbał o czystość i estetykę budynku, a gdy lokator nie płacił czynszu, wyrzucał go na bruk! Władze państwowe generalnie nie ingerowały w "politykę mieszkaniową", jeśli już, to nasyłając policję, by ta wyrzuciła z mieszkania lokatora, który nie płacił czynszu i nie chciał się dobrowolnie z mieszkania wynieść.
    Przedstawiony system działał sprawnie i efektywnie, o czym zaświadcza, jeszcze dzisiaj, ogromna liczba przedwojennych kamienic w miastach całej Polski! Pobierane przez kamieniczników czynsze nie tylko wystarczały na utrzymanie budynków w dobrym stanie technicznym, ale jeszcze zapewniały godziwy zysk dla właściciela. I tak to funkcjonowało przez wieki ku obopólnemu zadowoleniu kamieniczników i lokatorów. Stan taki trwałby do dzisiaj, gdyby nas Pan Bóg za grzechy nie pokarał, zsyłając na nas plagę bolszewików. Ci z piekła rodem "lokatorzy" (zwani komunistami) chcieli mieszkać w kamienicach za darmo albo też za czynsz, którego wysokość ustalą... sami!
    Po zainstalowaniu się w Polsce bolszewików, zgodnie z naukami niejakiego Lenina, kamieniczników wytępiono jako pasożytów społecznych, zaś zagrabione im kamienice przeszły we władanie "władzy" ludowej! Lokatorzy komuniści i socjaliści... triumfowali... do czasu!
    Już po kilku latach komuny ludność odkryła jak uniwersalne funkcje może pełnić taka zwykła, zdawałoby się, kamienica. Stwierdzono, że każda klatka schodowa nadaje się na miejski wychodek oraz na pijalnie piwa i gorzały. Z czasem udało się nawet obie te funkcje klatki schodowej zręcznie połączyć! Ktoś inny zauważył (pomysł podchwycili inni), że mieszkania dobrze służą hodowli świń, kur i kaczek. Świetnie też przechowują się w nich kartofle, buraki, kapusta kwaszona oraz brukiew. Lokale przeznaczone przed wojną dla jednej rodziny zdołały pomieścić kilka rodzin wraz z ich inwentarzem żywym i płodami ziemi. Na drodze empirycznej stwierdzono, że kamienice nie wymagają żadnych remontów, a jeśli nawet "od wielkiego dzwonu" coś tam przy nich dłubano, to głównie dlatego, by przy okazji rozkraść przeznaczone na remont materiały!
    Wysokość czynszu za prawo mieszkania w "komunałkach" władza ludowa ustaliła w taki sposób, że lokator płacił (w teorii) jakąś symboliczną kwotę, jeśli, rzecz jasna, uznał to za stosowne. Często nie.... uznawał!
    W ciągu kilkunastu lat obowiązywania powyższego systemu zagrabione przez władzę ludową budynki uległy całkowitej dewastacji. Trudno powiedzieć, jaki byłby tego żałosny koniec, gdyby się Stwórca nad ludźmi nie ulitował i cudownie nie pozamieniał bolszewików w... socjaldemokratów! Z dnia na dzień komuniści, jak duchy, gdzieś tajemniczo poznikali, jednak wody po sobie nie spuścili! To, co po sobie pozostawili (w tym zrujnowane kamienice) miały posprzątać władze III Rzeczpospolitej, czyli tak zwani "demokraci". Aliści szybko okazało się, że ludność wybrała na "demokratów" socjaldemokratów, a ci ani myśleli sprzątać gówien po bolszewikach! Bo i z jakiej racji!! I tak to zdewastowane kamienice straszą i straszyć będą jeszcze jakiś czas za sprawą - jak zawsze - socjalistów, których w Polsce wielki dostatek. Pospołu, lewica pobożna z lewicą bezbożną, obmyśliła sposób ostatecznego rozwiązania problemu kamienic. Pomysł polega na tym, by lokatora, który nie płaci czynszu... nie można było, w zasadzie, usunąć z mieszkania. Tym samym kamienicznik musi na własny koszt utrzymywać lokatora!! Czegoś takiego nie wymyślili nawet klasyczni bolszewicy!!! Dzięki tej sprytnej prospołecznej polityce mieszkaniowej Państwa za kilka (kilkanaście) lat problem kamienic rozwiążę się sam. Sen kolejnych pokoleń bolszewików, by każdy obywatel miał za darmo dach nad głową, ziści się w taki sposób, że uciekający z walących się budynków lokatorzy zamieszkają w budach, własnoręcznie skleconych z puszek po piwie.

Anthony Ivanowitz
www.pospoliteruszenie.org


1994 - 2007 © Borkow