» Numer 41


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





IX Sesja Rady Miejskiej

RADNI PYTAJĄ O SZPITAL
     W ostatnich tygodniach we wszystkich publicznych debatach tematem nr 1 jest sytuacja ostrzeszowskiego ZZOZ. Blisko 2 mln zadłużenie placówki nie napawa optymizmem, tym bardziej że trudno spodziewać się w przyszłym roku większych pieniędzy, korzystniejszych kontraktów dla służby zdrowia. Szpitale ratują się, jak potrafią, mogąc liczyć niemal wyłącznie na własne siły i lokalne samorządy. Nic dziwnego, że działania podjęte w celu ratowania szpitala w Ostrzeszowie stały się głównym tematem ostatniej sesji Rady Miejskiej. Radni z dużą wnikliwością "egzaminowali" dyrektora ZZOZ z podjętych decyzji i planów wyjścia z zapaści.

TO DOBRY SZPITAL
     Swoje wystąpienie na forum Rady dyr. Henryk Siciński rozpoczął od naświetlenia uwarunkowań, które doprowadziły do konieczności tak trudnych decyzji. Mówił, że ZZOZ nie dokończył reformy, że nie zaistniała tam funkcja lekarza rodzinnego. Wysoko jednak ocenił potencjał placówki: "To dobry szpital, zmodernizowany, odnowiony, dobrze zaopatrzony w sprzęt." Głównym powodem zapaści finansowej jest, wg dyrektora, zmniejszenie tegorocznych kontraktów przez Kasy Chorych. To sprawiło, że zadłużenie ZZOZ gwałtownie zaczęło rosnąć. W maju osiągnęło 1,5 mln zł. Straty przyniosły wszystkie podlegające ZZOZ oddziały, za wyjątkiem pogotowia. Problemem jest też struktura wynagrodzenia, sięgająca 80% całego budżetu ZZOZ. Ponieważ tzw. proste oszczędności nie przyniosły rezultatów, ostatnią szansą na wyjście z kryzysu są, zdaniem dyrektora, restrukturyzacja zatrudnienia i ograniczenie bazy lokalowej. W najbliższych tygodniach ZZOZ opuści przychodnię rejonową przy ul. Zamkowej, a całość podstawowej opieki zdrowotnej umieszczona zostanie w obecnej przychodni dziecięcej. Odejdą więc koszty związane z opłatą za budynek i ogrzewanie. Poza tym, dla lepszego zagospodarowania przychodni specjalistycznej, tam właśnie przeniesione zostanie pogotowie. Chodzi też o lepsze wykorzystanie pomieszczeń przychodni przez specjalistów, także przyjezdnych, co ma być korzystne dla pacjentów. O ile te decyzje cieszą się ogólną aprobatą, to restrukturyzacja zatrudnienia i zmiany wprowadzane w samym szpitalu wywołują (także wśród radnych) wiele wątpliwości. Dyskusję wzbudziła przede wszystkim niedawna decyzja kierownictwa ZZOZ przekazująca 47 osób, głównie salowych, podmiotowi zewnętrznemu, a konkretnie niemieckiej firmie Hektas. Wprawdzie dyrektor ponownie obiecywał, że wszystkie pracownice mają zagwarantowaną pracę przez rok, a osiem osób nawet przez trzy lata, to nietrudno się domyślić, że po roku wiele z nich dostanie wymówienie. Radny Józefiak pytał - skoro obcy podmiot ma wykonać tę samą pracę i osiągnąć zysk, to dlaczego nie można było osiągnąć tego własnymi siłami, poprzez lepszą organizację pracy? Najwięcej pytań i zastrzeżeń do funkcjonowania szpitala zgłaszał radny Dadaczyński. Oparł je również na niedawnym, osobistym pobycie w tej placówce. Pytał, dlaczego większość salowych miała we wrześniu urlopy, zwrócił uwagę na transportowanie zwłok przez pielęgniarki, starał się dowiedzieć, dlaczego odmówiono zatrudnienia osobie, która chciała zająć się rehabilitacją. Radny podważał też jakość sprzętu będącego na oddziałach, mówiąc o popsutych ciśnieniomierzach i termometrach. Pytania pod adresem dyrektora zgłosiła również radna K. Sikora.


     "Dziękuję za kompetentne pytania i chciałem powiedzieć, że

NIE SPADŁEM Z KSIĘŻYCA"
     - rozpoczął odpowiedzi lekko poirytowany dyr. Siciński. Dalej już bardziej spokojnie starał się wyjaśniać poruszone kwestie. Przekonywał, że każda z podjętych przez niego decyzji była skrupulatnie analizowana od strony ekonomicznej. "Jestem doskonale zorientowany, w jaki sposób prowadzić jednostkę tak zadłużoną i tak zagrożoną jak ostrzeszowski szpital" - zapewniał. Według słów dyrektora na przekazaniu salowych obcej firmie szpital zyska ok. 15 tys. zł miesięcznie, co jest nie do pogardzenia. Poza tym zatrudnienie musi przekładać się na organizację pracy. Zmiany poczynione dotychczas już przyniosły pewne rezultaty finansowe i zatrzymały proces dalszego zadłużania się. Gdyby NFZ przyznał obiecane pieniądze za leczenie pacjentów spoza naszego regionu, to, zdaniem H. Sicińskiego, mielibyśmy już zniwelowane tzw. zadłużenie wymagalne, równe kwocie 600 tys. zł. Cóż, na zwrot tych pieniędzy raczej trudno obecnie liczyć.
     Radni zgłaszali też pretensje, że redukując zatrudnienie niższego personelu, przyjmuje do pracy nowych ludzi i to spoza Ostrzeszowa. W odpowiedzi usłyszeli, że dotyczy to tylko funkcji, na które nie można było znaleźć nikogo z terenu naszego miasta.
     "Co szpital musi osiągnąć, żeby istnieć?" - pytał radny M. Pohl. Wtórował mu głos przewodniczącego E. Skrzypka: "Czy jest szansa, by nasz szpital mógł się znaleźć w sieci szpitali w Polsce?"
     Jednoznacznych odpowiedzi na te pytania nie usłyszeliśmy, czemu trudno się dziwić. Dyrektor wspomniał wprawdzie o zamiarze poddania placówki procedurze certyfikatu, nie wykluczył też przekształcenia szpitala w spółkę prawa handlowego, co być może zostanie szpitalowi narzucone. Na koniec wspomniał o przyszłorocznych perspektywach funkcjonowania służby zdrowia w Polsce, które również jawią się dość mgliście.
     Po dyr. Sicińskim na temat sytuacji w ZZOZ mówił też starosta Lech Janicki. "To, co omawiamy, to nic innego, jak

WALKA O PRZETRWANIE SZPITALA.
     Jak na razie udało się uniknąć zwolnień grupowych i zamknięć oddziałów." Wyraził też nadzieję na pomoc samorządu MiG Ostrzeszów.
     Również do starosty radni kierowali pytania związane z ZZOZ. Dotyczyły one zakupu karetki, przeniesienia pogotowia i konkursu na stanowisko dyrektora. Przewodniczący Skrzypek pytał o wykorzystanie starej przychodni, zarzucając bezsens nie tak dawnych remontów tego obiektu. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że Starostwo chce zagospodarować tę powierzchnię służbami pomocy społecznej, przede wszystkim PCPR. Starosta uznał też, że nie pora organizować konkurs na dyrektora w tak trudnej sytuacji ZZOZ, a trzeba dać szansę działania mianowanemu dyrektorowi, który ma kontrakt do końca roku. Później zarząd powiatu zdecyduje, co dalej. L. Janicki wyraził nadzieję, że pod koniec roku zadłużenie ulegnie zmniejszeniu.
     Jednak sprawy ZZOZ, choć absorbujące, nie były jedynym tematem sesji. Radni podjęli także

KILKA UCHWAŁ.
     W pierwszej z nich dokonano zmian w tegorocznym budżecie. Spowodowane one zostały pewnymi przesunięciami, m.in. 125 tys. zł z dodatków mieszkaniowych przeznaczono na dokończenie wodociągowania wsi Niedźwiedź, Marydół, Korpysy. Zwiększono też wydatki o 23 tys. zł na KPP (zakup samochodu). Przyznano 45 tys. zł na dotacje do utrzymania OCK. Po uwzględnieniu wszystkich zmian budżet MiG aktualnie wynosi 29.299.121 zł (dochody) i 30.070.843 zł (wydatki).
     Nieco dyskusji wywołała uchwała dotycząca zasad gospodarowania przez miasto lokalami mieszkalnymi. Burmistrz zaproponował nowe zasady udzielania bonifikaty przy sprzedaży lokali mieszkaniowych. W przypadku wpłaty jednorazowej wyniosłaby ona 60% ceny sprzedaży (obecnie 50%). Przy spłacie w 2 ratach rocznych byłoby to 50% ceny, 3 raty - 40%, 4 raty - 35%, 5 rat - 30%, itd. W przypadku sprzedaży wszystkich lokali mieszkalnych w danym budynku przysługuje dodatkowa 10% bonifikata. Przy podejmowaniu tej uchwały głos zabrała również p. A. Gieczewska, występując w imieniu lokatorów bloku, będącego kiedyś własnością Rejonu Dróg Publicznych. Ci lokatorzy czują się rozgoryczeni, gdyż ponieśli już wydatki związane z wykończeniem tych mieszkań, a teraz przyjdzie im je wykupywać. Burmistrz Wabnic obiecał, że przekaże wyceniającym rzeczoznawcom potwierdzenie wkładu mieszkańców.
     Trzy następne uchwały dotyczyły komisji rady. Radni powołali nową, stałą Komisję Planowania i Rozwoju, której głównym zadaniem będzie stworzenie jak najlepszych warunków dla rozwoju gminy. Akces do komisji zgłosili: K. Sikora, E. Derendal, A. Obsadny, M. Pareński, K. Pauś i G. Więcek. Na przewodniczącą wybrano Krystynę Sikorę, zaś zastępcą został Marian Pareński. Uzupełniono też skład Komisji Oświaty, Kultury, Sportu i Zdrowia o radnego Ryszarda Dadaczyńskiego.
     Wiceburmistrz M. Witek, odpowiadając na interpelacje radnego Lizakowskiego, obiecał dalsze starania w Krajowym Zarządzie Dróg o zrobienie przejścia dla pieszych na drodze nr 11 w Turzu. Zaś odpowiadając radnemu J. Górze stwierdził, że pozwolenie na budowę chlewni przy ul. Grabowskiej zostało zawieszone przez Starostwo. Kierownik wydziału promocji Józef Czwordon poinformował radnych o działalności Stowarzyszenia Współpracy Partnerskiej Ostrzeszów - Stuhr. Mówił o dotychczasowych działaniach, a także najbliższych planach.
     Na koniec, pozytywnie odpowiadając na wniosek radnego R. Szymańskiego, Rada Miejska wyraziła zgodę na utworzenie na terenie miasta i gminy Młodzieżowej Rady Miejskiej, którą ma tworzyć 21 uczniów gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych. Przed kilku laty mieliśmy Powiatowy Parlament Młodych. Wszystko wskazuje na to, że teraz młodzi radni wystąpią na forum MiG Ostrzeszów. Też mają być wybierani w sposób demokratyczny, a 2-letnia kadencja to całkiem niezły pomysł, który może warto by zafundować starszym kolegom radnym, aby nie zdążyli zanadto spocząć na laurach.

K. Juszczak


1994 - 2007 © Borkow