» Numer 41


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Kochać inaczej

    Ten kontrowersyjny materiał "przeleżał" w dyktafonie kilka tygodni, delikatny temat tabu, którego nie miałam odwagi poruszać. Aż do dnia dzisiejszego...


    Spotkałam je na ogólnopolskich zawodach w skokach przez przeszkody w doruchowskim "Foranie". Dwie ładne dziewczyny, o sympatycznych buziach, ubrane w jednakowe czarne koszulki z jakimś "rockowym" napisem. Szły trzymając się za ręce. Chyba siostry - pomyślałam. Spotkałam je znowu, gdy siedząc na ławce, obejmowały się, z ogromną czułością patrząc sobie w oczy.
    Zaintrygowana długo biłam się z myślami, podejść czy nie. Wrodzona ciekawość zwyciężyła..., a dziewczyny okazały się chętne do rozmowy.

    Ania (22 lata, studentka SGH Warszawa)
    "...Tak, ma pani rację, bardzo się z Alą kochamy. Jesteśmy razem już od 3 lat, tutaj na zawodach znalazłyśmy się właściwie przypadkiem, chociaż obydwie lubimy konie, często się nimi też opiekujemy, ujeżdżamy je, gdyż wspólny znajomy prowadzi klub jeździecki. Właśnie z nim tutaj przyjechałyśmy, by trzymać kciuki za Beatę - jedną z zawodniczek Klubu. O tym, że możemy jechać, dowiedziałyśmy się dopiero w piątek wieczorem. Ala nie lubi takich masowych imprez, ale dla mnie zrobiłaby wszystko..."

    Alicja (24 lata, pracuje w jednej ze znanych firm komputerowych)
    "No, no nie wszystko, wiesz przecież, że nienawidzę sprzątać po tobie, gdy wychodzę rano, a wracam późnym popołudniem, nie mam sił i ochoty układać walających się po mieszkaniu ubrań, butów ani zmywać piętrzących się w zlewie kubków po kawie.
    Przecież bardzo się staram (dodaje Ania).

    Mieszkacie razem?
    Ania: Tak, Ala ma małe mieszkanie w starym budownictwie po ukochanej babci, która umarła 5 lat temu. To cudowne budzić się razem, gdy do okna wpadają pierwsze słoneczne promienie, jemy wspólnie śniadanie, a później rozchodzimy się do swoich obowiązków i tęsknimy za wieczorem, kiedy znów możemy być razem.
    Ala: Babcia była najbliższą mi osobą, wychowywała mnie, mama ciągle zajęta prowadzeniem firmy, ojca prawie nie znałam, odszedł, gdy miałam 2 latka. Opieka mamy ograniczała się do dawania kieszonkowego, nieraz bardzo pokaźnego.

    Co mówią o Waszym związku najbliżsi sąsiedzi, rodzina?
    Ania: Wychowałam się w domu dziecka, z rodziny mam tylko dalszą krewną, która ostatnio widziałam chyba 10- lat temu. Najlepiej czuję się z dala od rodzinnego miasta. Najgorzej traktują nas babcie - dewotki, takie co to za młodu nie znały żadnej świętości, a teraz ile się da, do kościoła.
    Ala: Paradoksalnie w naszym kraju można kraść, zabijać, oszukiwać, a nie można być z tym, kogo się kocha. To boli, totalny brak tolerancji. Każdą inność trzeba stłamsić, podeptać, wykląć. A przecież nie robimy nikomu nic złego.

    Kiedy zaczęły się zaznaczać Wasze odmienne orientacje?
    Ala: Aż do okresu dojrzewania traktowałam dziewczyny i chłopaków jako kumpli. Później, gdy koleżanki zaczęły chodzić z chłopakami, zauważyłam, że nic do nich nie czuję, interesowały mnie tylko dziewczyny. Początkowo bałam się nawet swoich myśli, ale to było silniejsze ode mnie. Zaczęłam nawiązywać pierwsze kontakty z podobnymi do mnie.
    Ania: Ze mną było podobnie... Alusia jest moją pierwszą i ostatnią miłością... Nikt nigdy nie dał mi tyle uczucia i tak się o mnie nie troszczył.

    Czy zdarzają się Wam kłótnie?
    Ala: Oczywiście, najczęściej o drobiazgi, ja jestem dość impulsywna, ale równie szybko potrafimy się pogodzić, wystarczy tylko jedno spojrzenie.

    Jak wyobrażacie sobie Waszą przyszłość?
    Ala: Myślimy, że kiedyś społeczeństwo będzie bardziej tolerancyjne, szczególnie tam, gdzie mieszkamy. Irracjonalnie marzę też o dziecku, które mogłybyśmy razem wychowywać. Chociaż społeczeństwo to potępia, dawałybyśmy mu wszystko co w nas najlepsze. Dobrym rozwiązaniem byłaby adopcja. Ania sama wie najlepiej, co znaczy samotność w domu dziecka, ale jest wiele problemów prawno - moralnych, gdyż nasze społeczeństwo w większości stanowią katolicy.
    Ania: My naprawdę niewiele różnimy się od rówieśników, mamy podobne zainteresowania, pragnienia, cele...

R. Szewczyk


1994 - 2007 © Borkow