» Numer 47


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





KONSERWAtysta

W obronie konika, pieska i kotka

    Oglądałem niedawno w TVP reportaż o tym, jak dzielna grupa "ekologów, postępowców, obrońców zwierząt" postanowiła o owe prawa się upomnieć.
    Nasi młodzi rewolucjoniści wybrali się z kamerą na koński targ. Nie liczyli się chyba ze zbyt gorącym przyjęciem, ale ci okrutni, prymitywni handlarze wynieśli ich prawie na kopach. Co za brak wrażliwości na los biednych zwierząt! Nic to jednak, gdyż czujne oko kamery zdążyło "wyłapać" kilka smakowitych kasków. Widzę zatem konia z wybitym okiem (niechybnie zrobił mu to jego właściciel - sadysta po pijaku), inny znów jest ładowany na samochód i ma złamaną nogę. Widać jeszcze kilka przypadków "pod nóż". Myśli ktoś, że w tym momencie pojawił się jakiś pseudouczony z komentarzem i koniec! Nie, nie! Nasza grupa to ludzie młodzi, gotowi do walki, szalenie kreatywni, przegrana z handlarzami dodała im tylko wiatru w żagle. Postanawiają ruszyć w pościg za trefnym transportem. Jestem telewizyjnym świadkiem spektakularnej akcji, w wyniku której samochód zostaje zatrzymany, po chwili przybywa wezwany na miejsce weterynarz. Brakowało mi tylko policji i prokuratora, ale i tak ciekawie, myślę. Lekarz od zwierząt, chłop rozsądny, wyjaśnił krótko, że z powodu konia ze złamaną nogą nie będzie rozpieprzał całego transportu na środku drogi, po czym zabrał się i odjechał. To na dobre rozjuszyło młodych gniewnych.
    - Co z pana za człowiek? Jak tak można? A gdzie "po pierwsze, nie szkodzić"? itd., itd.
    Mamy jeszcze rozpaczające dziewczę na chodniku, komentarze święcie oburzonych ekologów i kawałek z innego reportażu nakręconego ukrytą kamerą, też o transporcie koni (swego czasu do obrzydzenia puszczany w TVP).
    No cóż, powie ktoś, problem jest, ale przecież są gorsze i ludzie żyją.
    Pewnie tak, ale uświadomiłem sobie nagle, że ta konkretna sprawa jest cząstką, ułamkiem obrazu, jaki jest utrwalany w umysłach współczesnych Polaków. Ja rozumiem, że duży procent społeczeństwa nie czyta lub czyta mało, ale proszę mi wierzyć, że do zrozumienia tego problemu nie trzeba być kimś szczególnym. Chwila skupienia i spokoju wystarczy. Czy nikogo z Państwa to nie razi?! Hipokratesowe "Primum non nocere" w stosunku do konia wiezionego do rzeźni jak najbardziej, jeśli zaś chodzi np. o człowieka w łonie kobiety, o! co to, to nie!
    Tu lekarz może podjąć tylko jedną skuteczną decyzję - skrobać! I nikt mu nie zarzuci, że jest w jawnym sporze z Hipokratesem, jak też z V przykazaniem Dekalogu. Niech no ktoś się odważy! Będzie zmieszany z błotem, zanim skończy ostatnie zdanie. To kobieta wie lepiej i decyduje, w zależności od humoru, finansów, pory roku! Jakimś cudem na przykład wie, że jeśliby nawet urodziła, to nie będzie w stanie dziecka utrzymać. Szósty zmysł? Zdolność patrzenia w przyszłość? Po prostu wie i koniec!
    Czy już dosięgliśmy dna absurdu, głupoty i zakłamania? Nie wiem, ale pewnikiem daleko nie mamy.
    Za jaką w związku z tym bezwzględną osobę musiałaby uchodzić moja śp. Babcia. Ileż kur, gęsi i kaczek zginęło z jej ręki. Cóż za okrucieństwo. A jaj straszna śmierć, przez ścięcie!, że o dziadku, byłym prezesie zakładów mięsnych w Środzie Śląskiej nie wspomnę. Proszę mnie źle nie zrozumieć. Na los zwierząt bądźmy wrażliwi, jak najbardziej. Apeluję tylko o zachowanie proporcji. Mnie też boli, gdy ktoś trzyma psa na 20-centymetrowym łańcuchu, czy wymusza posłuszeństwo przez sadystyczne bicie. Wracając jednak do tych nieszczęsnych koni - nie dajmy się zwariować! Przecież do rzeźni nie wysyła się ogierów czystej krwi arabskiej w pełni sił!! Na rzeź idą osobniki stare, niezdolne wykonywać swoich dotychczasowych czynności. I trudno oczekiwać, by w czasie transportu miały one superwarunki. Nie wiem - klimatyzacja, muzyka, boksy z miękkimi ścianami, psycholog, który by do nich mówił... i co tam kto woli. Katolicy w Polsce stanowią podobno 94% ogółu społeczeństwa. Bóg w Piśmie Świętym mówi wyraźnie: czyńcie sobie ziemię poddaną i czerpcie z jej owoców.." Czy to nie jest dostatecznie jasne?
    Są wartości, które się nie zmieniają. Są odporne na czas, modę, sytuację polityczną czy na dywagacje autorytetów moralnych. Jeśli ktoś próbuje je zmienić, brnie w przepaść, zawsze ciągnąc za sobą rzesze. A Ty, po której jesteś stronie?

Piotr Czarnecki


1994 - 2007 © Borkow