» Numer 52


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Sprawa: Nowak - ZZOZ

ZEZNANIA OSTATNICH ŚWIADKÓW
    Sprawa o zadośćuczynienie, którą dr Gerwazy Nowak wytoczył ostrzeszowskiemu ZZOZ, zbliża się do końca. 15 grudnia odbyły się ostatnie przesłuchania świadków. Swe zeznania składali bracia Józef i Jan Golanowscy, a także dr Mieczysława Owczarek.
    "Chodziło mi tylko o prawdę" - mówił przed sądem Józef Golanowski, przedkładając motywy swego odwołania od pierwszej decyzji prokuratorskiej w sprawie śmierci matki. Podtrzymał też swoje stanowisko, przedstawione w listach do dr. Nowaka - że matka winna zostać zabrana do szpitala. "Moim zdaniem - mówił - istnieje sprzeczność między tym, co podaje dr Nowak, że na wniosek członków rodziny, ze względu na stan agonalny pacjentki odstąpił od zabrania jej do szpitala (...) Nie twierdzę, że matka przeżyłaby transport do szpitala, ale skoro starsza kobieta wypada z okna, to powinna zostać jej udzielona pomoc." Jako argument przytoczył zeznania brata Jana, złożone w prokuraturze, gdzie jest mowa, że nie sprzeciwiał się on zabraniu matki. Odpowiadając na pytanie sędziego mówił m.in.: "Nie brałem udziału w rozmowach z lekarzami p. Nowakiem i p. Owczarek. Na miejsce przyjechałem między godz. 12-13."


    Dlaczego Pan nie wezwał karetki po raz drugi? - pytał G. Nowak. "Nie zrobiłem tego z tej przyczyny, że całe działanie wcześniej podjął mój brat Jan. Nie chciałem wchodzić mu w paradę" - brzmiała odpowiedź.
    Jan Golanowski, zeznający zaraz po bracie, podtrzymał swoje wcześniejsze zeznania. Powiedział, że nie pamięta, czy wówczas brat zgadzał się z tym, by matka pozostała w domu, czy nie. Przyznał, że teraz bracia mają do niego pretensje, mówiąc, że powinna zostać zawieziona do szpitala. G. Nowak zacytował fragment audycji telewizyjnej z wypowiedzią Jana Golanowskiego: "Doszliśmy do wniosku razem z rodziną, że jeśli matka ma umrzeć, to ma umrzeć w domu." Świadek, zapytany przez dr. Nowaka przyznał, że normalnie nie zmieniłby swej decyzji sprzed dwóch lat, jednakże by uniknąć obecnych konsekwencji, być może kazałby zabrać matkę do szpitala.
    Przed sądem zeznawała również dr Mieczysława Owczarek. To ona pierwsza znalazła się na miejscu wypadku. Powiedziała m.in., że ani gdy została zawezwana, ani też później, nikt z członków rodziny nie składał zastrzeżeń do pozostawienia pacjentki w domu.
    W końcowym wystąpieniu dr Gerwazy Nowak ustosunkował się od niektórych kwestii, poruszanych w toczącej się sprawie. Przypomniał sądowi, że próbował dojść do porozumienia z ZZOZ. W tym celu trzykrotnie spotkał się ze starostą, ale rozmowy i mediacje nie przyniosły rezultatu. Stwierdził, że tocząca się sprawa dotyczy nie tylko wypadku pani Golanowskiej, lecz także jego pracy wykonywanej w ramach POZ, za którą dotąd nie otrzymał wynagrodzenia. Słowom tym zaprzeczyła mec. E. Kwiatkowska. Na koniec dr Nowak przytoczył prokuratorskie uzasadnienie zamknięcia postępowania w sprawie wypadku, gdzie napisano m.in.: "Przybyły na miejsce lekarz G. Nowak wykonał badanie neurologiczne". Jego zdaniem to potwierdza, że pacjentkę zbadał szczegółowo i postawił dobrą diagnozę. Podobną opinię zawarł też prokurator oraz rzecznik odpowiedzialności zawodowej lekarzy. Zaś za rozstrzygający w całej sprawie uznał wynik sekcji zwłok, gdzie napisano: "Rokowania co do zdrowia pacjentki w warunkach szpitalnych, przy wykorzystaniu wszelkich możliwych środków, były złe i niepomyślne." Wystąpienie z pozwem przeciw ZZOZ jest, zdaniem dr. Nowaka, konsekwencją tamtych orzeczeń.
    Na tym sąd postanowił zamknąć rozprawę, odraczając ogłoszenie wyroku do 29 grudnia.

K. JUSZCZAK


1994 - 2007 © Borkow