Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2004 rok\Numer 02


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





POWITALIŚMY 2004 ROK!!!




    Ani się obejrzeliśmy i kolejny rok za nami. Jak zawsze upłynął za szybko, dostarczając różnych, nie zawsze przyjemnych przeżyć. Huk petard i fajerwerków, wystrzały korków szampana zwiastowały koniec starego i początek nowego roku. Tak świętowano niemal na całym świecie, w Polsce i oczywiście we wszystkich miasteczkach i wioskach powiatu ostrzeszowskiego. Wielu z nas zastanawiało się zapewne, jak spędzić tę ostatnią, sylwestrową noc. Większość wybrała domowe zacisze lub spotkania w wąskim gronie przyjaciół. Ale byli i tacy, którzy postanowili przetańczyć całą noc na sylwestrowych balach. Ofert nie brakowało, a organizatorzy takich bali prześcigali się w propozycjach, zapewniając liczne atrakcje i szampańską zabawę. W gorszej sytuacji była młodzież. Już od wieczora gromadki dorastających dzieciaków - zarówno dziewczyn, jak i chłopców - "szwendały" się bez celu ulicami miasta, rzucając petardy, popijając szampana i szturmując przydrożne kosze. Można sądzić, że nadchodzący Nowy Rok był tylko pretekstem dla tak żenującego zachowania.




W "Eldorado" przy muzyce zespołu "Avanti" bawiło się aż 95 par

    Pożegnanie starego i powitanie nowego - 2004 roku, wielu ostrzeszowian tradycyjnie uczciło przy Kazimierzowskiej Baszcie. Nie muszą żałować ci, którzy tego nie zrobili. Mimo starań organizatorów każdy punkt programu odbiegał poziomem od tego, co było w minionych latach. Zwłaszcza pokaz sztucznych ogni (chyba ze względów oszczędnościowych) był mizernym widowiskiem. Z estrady jak zawsze płynęła muzyka, włodarze miasta i powiatu życzyli mieszkańcom wszelkiej pomyślności, a uczestnicy tylko w małym stopniu myśleli o radosnej zabawie. Niektórzy, już nieźle wstawieni, snuli się jak cienie po placu z butelką niedopitego szampana, wznosząc okrzyki i zaczepiając innych. W przyszłości może warto ustawić przy scenie kogoś ze służby porządkowej, aby zapobiec sytuacji, gdy zamiast śnieżnej kulki w stronę konferansjera poleci na przykład butelka. Ale skoro nikomu nic się nie stało, to może, jak wielu powie, nie ma po co rozdzierać szat, wszak taka noc zdarza się raz do roku.


W "Viktorii" 75 parom przygrywał do tańca zespół "Zodiak"



Grabów

    Przed nami 366 zapewne niełatwych dni, którym trzeba będzie sprostać, by znów 31 grudnia pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa.


Włodzimierz Juszczak


1994 - 2007 © Borkow

rzeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">