Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2004 rok\Numer 13


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Listy - Szanowna Redakcjo i Czytelnicy "Czasu Ostrzeszowskiego"

    Z dużym zainteresowaniem przeczytałem zamieszczony w "Czasie" nr 10 z dnia 3.03.2004r. artykuł pt. "Trudne sprawy". Poruszone w nim problemy zainspirowały mnie do zabrania głosu, przekazania swoich spostrzeżeń i przemyśleń, zgodnie z szerokim rozumieniem pojęć pedagogicznych tzn. tych, które wiążą się z wychowaniem człowieka.
    Już w starożytności zauważono, że wychowanie powinno człowieka usprawnić i podnieść na wyższy poziom człowieczeństwa. "Jeśli ktoś nie myśli o tym, aby dążyć do rzeczy najlepszych, lecz wszelkimi sposobami stara się czynić to tylko, co mu sprawia największą przyjemność, czym różni się naprawdę od najgłupszego bydlęcia?" - spytał Sokrates.
    Zaś w jednym z podręczników szkolnych z XIX wieku czytamy: "Człowiek bez wychowania i nauki jest jak dzikie drzewo, jak kwiat polny. Kwiatek ten lubo piękny, woni nie ma: drzewo daje owoc, ale cierpki. Dobrze wychowany człowiek jest podobny szczepionemu drzewu, które słodki i smaczny wydaje owoc". Nasuwa się w związku z tym pytanie: jakie konkretnie ma być to szczepione drzewo, czyli jakiego człowieka mamy wychować, kto ma się tym szczególnie zajmować i w jaki sposób?
    Wiemy też na podstawie normalnych i zwykłych obserwacji potwierdzonych naukowo, że wielki wpływ na wychowanie młodego człowieka wywiera środowisko wychowawcze, w którym ów młody człowiek dorasta. Nikt też nie może zaprzeczyć, że jest nim: rodzina, kościół, szkoła, grupy rówieśnicze oraz media.
    RODZICE, jako pierwsi wychowawcy, w specyficzny i trwały sposób oddziałują na dziecko. Obok przykładu rodziców na wychowanie dzieci przemożny wpływ wywiera rodzina jako całość - dziadkowie, babcie, krewni, rodzeństwo.
    Drugą zorganizowaną instytucją wychowującą, z którą styka się dziecko równie wcześnie. jest kościół oddziałujący poprzez czytanie Ewangelii, kazania oraz katechizację szkolną, a także poprzez specyficzną atmosferę świątyń itp.
    Obok rodziny i kościoła w pewnym okresie życia ważnym miejscem staje się szkoła jako środowisko, w którym dziecko poddane zostaje wpływowi wielu różnych czynników.
    Już sam fakt, iż współczesna edukacja odbywa się w dużych molochach, ciasnych pomieszczeniach, przy dużej liczbie dzieci w poszczególnych klasach, świadczy o tym, jak trudno w takich warunkach kontrolować właściwy rozwój uczniów, jak zaprowadzić odpowiednią dyscyplinę zachowań i jak jej przestrzegać, zwłaszcza dziś, kiedy w szkolnictwie dominuje prawodawstwo liberalne - uczniowi wszystko wolno!.
    Wszystkie wymienione tu instytucje winny tworzyć jedność w wychowaniu! Czy tak jest? Niestety uwarunkowania środowiskowe, brak poczucia odpowiedzialności niektórych ogniw tej jedności sprawiają, że dzieci i młodzież tak naprawdę wychowują się same, a wpływ nauczycieli, zwłaszcza takich jak ukazuje cytowany na wstępie artykuł, jest znacznie ograniczony. Osobami znaczącymi stają się wtedy koledzy i koleżanki z grupy rówieśniczej. Taki "model wychowania" jest szczególnie niebezpieczny w okresie dojrzewania, zwłaszcza gdy autorytet kolegów jest większy od autorytetu nauczyciela.
    Rzadko mówi się dziś o nauczycielu w kontekście powołania. Stawiam tu więc tezę, że nauczycielowi z powołania łatwiej jest wpływać na uczniów pozytywnie, ten zaś, który wykonuje tylko zawód, pozostaje wciąż na etapie narzekania na "dzisiejszą młodzież", nic właściwie nie robiąc (albo bardzo mało), by tę "dzisiejszą młodzież" zmieniać.
    Jeśli zatem nauczyciel i szkoła w wychowaniu człowieka odgrywają szczególną rolę, to pytanie cytowane w "Czasie" - "Co działo się dzisiaj w szkole?" staje się ze wszech miar zasadne!
    Zagłębiając się zatem w szczegóły zamieszczonego tam listu, postanowiłem porozmawiać z kilkoma nauczycielami szkół ostrzeszowskich, (nie tylko szkół podstawowych) i dowiedzieć się, jaki jest ich stosunek do ukazanych w nim problemów, a przede wszystkim, jak ich szkoła postrzega rolę wychowania w całym procesie edukacyjnym.
    Zachowując pełną anonimowość rozmówców, (o którą prosili) dowiedziałem się (uogólniając) na wstępie, że na pierwszym planie w pracy szkół znajduje się tzw. "walka" o wyniki nauczania, praca dla statystyki. Dobry nauczyciel to ten, który stawia dobre oceny uczniom i nie zgłasza problemów wychowawczych, jego uczniowie biorą udział w olimpiadach, konkursach, wykonują ładne gazetki ścienne, itp. - cyt. wypowiedzi nauczyciela. Zgłaszane trudności wychowawcze z dziećmi i młodzieżą są niemile widziane przez dyrekcję szkoły, często przyjmowane jako nieporadność nauczyciela - "lepiej milczeć"!! A bałaganu w szkole, braku dyscypliny i złej organizacji pracy lepiej nie kwestionować.
    Młoda nauczycielka - "zdegustowana" już pracą w szkole, mówi: "Boję się przyznać do tego, że mam problemy wychowawcze z uczniami. Wiem też, że nie tylko ja. W naszej szkole z zachowaniem uczniów jest bardzo źle, ale o tym się bardzo mało mówi na radach pedagogicznych..."
    Inny nauczyciel: "Uczniowie niszczą sprzęt szkolny na oczach nauczyciela, przeklinają, arogancko i wulgarnie odzywają się do nauczycieli, nikt nie próbuje wzywać rodziców".
    Ktoś inny: "... niektórzy nauczyciele mają trudności w prowadzeniu lekcji - uczniowie wcale się nie interesują danym przedmiotem, rozrabiają na lekcji, wystarczy przejść się korytarzem obok klas, by usłyszeć krzyki uczniów i uspokajanie nauczyciela.
    Słyszałem też wypowiedź na temat nauczyciela, który "obmacuje dziewczynki" - jego nazwisko znane jest wszystkim w szkole, także rodzicom - i co? Cisza!
    Wcześniej też spotkałem się z opinią braku autorytetu nauczycieli, którym nikt nie pomaga - ani z grona pedagogicznego, ani dyrekcja szkoły.
    Właśnie na temat autorytetu niektórych dyrekcji krąży wiele negatywnych opinii. Dotyczą one m.in. nieuporządkowanego życia rodzinnego, braku umiejętności kierowanie szkołą, braku wiedzy pedagogicznej, co wiąże się głównie z niewłaściwym sprawowaniem nadzoru pedagogicznego nad pracą nauczycieli. W tym kontekście nasuwa się pytanie: czy szkoła bez autorytetu nauczyciela, dyrektora, może być pozytywnie postrzegana w środowisku, a zwłaszcza wśród rodziców? (Dla niektórych nauczycieli niekompetentny dyrektor jest "fajny bo niewymagający"),
    W wypowiedziach nauczycieli podkreśla się również słaby kontakt z rodzicami, szczególnie uczniów sprawiających trudności wychowawcze. Zauważa się również brak wzajemnego szacunku w relacjach między nauczycielem a rodzicami, ale również wśród samych nauczycieli. Wiąże się to czasem z brakiem kultury osobistej, nie mówiąc już o zachowaniach całkiem nagannych. - Jak wtedy można uczyć dzieci grzeczności? (Tu były konkretne przykłady dotyczące zarówno nauczycieli, jak i rodziców).
    Na podstawie zebranych tu spostrzeżeń i wypowiedzi nie można przyjąć uogólnionego obrazu sytuacji w ostrzeszowskim szkolnictwie jako złego, ale przedstawione w nim problemy wskazują na konieczność podjęcia odpowiednich działań w stosunku do tych, które uznać należy za naganne.
    Czas najwyższy, aby nawiązać do przedstawionych przeze mnie na początku klasycznych wzorów wychowania, stosowanych od dawna w naszej kulturze chrześcijańskiej. Wymienione tam instytucje znalazły swoje właściwe miejsce w działalności szkoły, która mimo wszystko spełnia tu szczególną rolę.
    Na zakończenie pozwolę sobie przedstawić kilka konkretnych wniosków:
    1. Szkoły nasze powinny posiadać swoisty, spójny system oddziaływań wychowawczych jako najważniejszy element swego posłannictwa w kształtowaniu młodego człowieka, w którym istnieje głęboka symbioza z rodziną, kościołem, grupą rówieśniczą, oparty na pedagogizacji nauczycieli i rodziców (żmudna i długotrwała praca). Patologicznych sytuacji w szkołach nie naprawimy poprzez doraźne akcje, profilaktyczne programy, bramki z wykrywaczami metali czy firmy ochroniarskie z udziałem policji włącznie.
    2. W szkole nie powinni pracować ludzie z brakiem umiejętności pedagogicznych, autorytetu, a jeśli na dzień dzisiejszy nie można ich zwolnić, to trzeba ich doszkolić.
    3. Dokonać weryfikacji kadry dyrektorskiej, ich kompetencji i wiedzy pedagogicznej, a instytucje, którym podlegają szkoły, powinny sprawować właściwy nadzór nad nimi.
    Szanowni Czytelnicy, wypowiedzcie się, czy moje spostrzeżenia są godne uwagi?

Z poważaniem
Belfer (nazwisko do wiadomości redakcji)


1994 - 2007 © Borkow

n/s.cgi-i=czasostrzeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">