Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2004 rok\Numer 13


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Sześciu przeciw wszystkim - Spór wokół grabowskiej obwodnicy

    Budowa drogi obwodowej w Grabowie n. Prosną to temat aktualny praktycznie od dwóch dekad. W tym okresie pojawiały się różne pomysły i zamiary odnośnie realizacji tego przedsięwzięcia. Sprawa nabrała jednak tempa dopiero w ostatnich latach, a to głównie za sprawą włączenia zadania w plany inwestycyjne Wojewódzkiego Zarządu Dróg, który zobowiązał się sfinansować całość z własnej kieszeni. Teoretycznie więc, można byłoby rozpoczynać prace, gdyby nie pewne "ale". Otóż nie wszyscy mieszkańcy miasteczka pałają entuzjazmem do tego projektu.


Obwodnica przebiegać ma tuż za płotem zabudowań państwa Grygowskich

Każde przesunięcie w czasie działa na niekorzyść
    Koszty przedsięwzięcia szacowane są na 10-12 mln zł, ale, jak spodziewa się burmistrz Grabowa Edmund Geppert, będzie tak do 1 maja, ponieważ zmiany w podatku VAT nie pozostaną zapewne bez wpływu na te kwoty. Podstawowym celem budowy obwodnicy jest całkowite odciążenie Grabowa z ruchu ciężkich pojazdów. Najbardziej zagrożone są ulice: Kaliska, Kępińska, Rynek, Wodna i Młyńska. Zlokalizowane tam budynki nierzadko powstawały na przełomie XIX i XX wieku, więc ich mury z trudem wytrzymują wstrząsy wywoływane przez przejeżdżające TIR-y.
    - Inna ważna sprawa to infrastruktura. Bo przecież ten ruch w większości odbywa się po drodze gminnej, która nie jest do tego przystosowana, a przebiega tam główna linia wodociągu i kanalizacji. Dla tej infrastruktury nadmierny ruch też jest zagrożeniem - argumentuje E. Geppert.
    Do tego należy doliczyć przekroczenia norm hałasu, o czym dowiedzieliśmy się na ostatniej sesji Rady Miejskiej. Obwodnica przechodzić ma przez grunty 27 właścicieli. Jak dotąd udało się przekonać 21 z nich. Sześciu ciągle nie wyraża zgody. Powody są różne, lecz, jak nietrudno się domyślić, przeważają te natury finansowej. Proponowana cena to 10 zł za 1 m2, czyli kilkakrotnie mniej niż przyznano właścicielom terenów przeznaczonych pod budowę zbiornika Wielowieś Klasztorna. Początkowo grunty miała wykupywać gmina, lecz w grudniu 2002 r. WZD zgodził się przejąć od niej to kosztowne zadanie. Tym samym gminna kasa nie została naruszona nawet w najmniejszym stopniu. Wygląda więc na to, że władzom naszego województwa naprawdę zależy na tym przedsięwzięciu.
    - WZD zależy na przeprowadzeniu tej inwestycji dlatego, że jest już kompletna dokumentacja, na którą zarząd województwa wydał dość duże środki - stwierdził burmistrz Grabowa.
    Niektórzy z właścicieli gruntów nie godzą się na ich sprzedaż z innych niż finansowe względów. Proponuje im się bowiem wykupienie tylko fragmentu konkretnej działki, pozostawiając trudną do zagospodarowania, z racji kształtu lub wielkości, resztę. Mieszkańcy ci chcą więc, aby wykupowi podlegała cała powierzchnia ich działki. W tej chwili WZD ciągle prowadzi negocjacje z najbardziej "opornymi" mieszkańcami Grabowa. A czas goni, ponieważ obwodnica znajduje się w planach na lata 2005/2006.
    - Dlatego byłoby bardzo dobrze, gdyby WZD mógł otrzymać zgodę na budowę w tym roku (...) Każde przesunięcie w czasie działa na niekorzyść - podkreślił Geppert.
    Nie można przy tym wykluczyć, że konsekwentny opór tych sześciu rodzin może zablokować przedsięwzięcie na kolejne kilka lat.
    - Tym niemniej będziemy się starali, żeby ta inwestycja nie została wykreślona z planów województwa - dodał nasz rozmówca.


Będziemy się starali, aby ta inwestycja nie została skreślona z planów województwa - mówi burmistrz Geppert

Mają w ręku potężny oręż
    Jednym z elementów tych starań jest wszczęta jeszcze w ubiegłym roku przez Starostwo Powiatowe w Ostrzeszowie na wniosek Zarządu Województwa Wielkopolskiego procedura wywłaszczeniowa. W imieniu starosty prowadzi ją Wydział Geodezji, Kartografii, Katastru i Gospodarki Nieruchomościami.
    - Ze strony Starostwa nie ma opóźnień w procedurze. Muszą być dotrzymane terminy wynikające z ustawy o gospodarce nieruchomościami - mówi kierownik Wydziału Stefan Dyba i dodaje - Natomiast ta droga może być bardzo długa, ponieważ nie możemy zabronić niezadowolonemu odwołać się do łącznie dwóch instancji sądowych. Wiem, że w Urzędzie Wojewódzkim, czyli drugiej instancji odwoławczej, nie trwa to zbyt krótko.
    Jak widać, również jemu trudno odpowiedzieć na pytanie, czy procedura ma szansę zakończyć się w bieżącym roku. Tym bardziej, że decyzje Starostwa podjęte w jej trakcie mogą zostać uchylone, co w praktyce oznaczałoby konieczność rozpoczynania wszystkiego od nowa.
    - Wszystko jest w rękach tego, który chce coś uzyskać i tego, który jest właścicielem. Dogadanie się pomiędzy nimi jest najszybszą metodą - twierdzi Dyba, który wyraził też swój krytyczny stosunek wobec bardzo dotąd usztywnionego, utrudniającego porozumienie stanowiska WZD. Jak zapewniał nasz rozmówca, Starostwo uwzględniło wszystkie możliwe do przyjęcia sugestie właścicieli gruntów, ale wcale nie musi to być równoznaczne z ich zgodą.
    - Mają w ręku potężny oręż, jakim jest prawo własności i mogą zachowywać się, jak chcą - podkreślił.
    Jest to pierwsza procedura wywłaszczeniowa wszczęta po odrodzeniu się powiatu ostrzeszowskiego w 1999 r.

...o godne warunki życia dla naszych rodzin...
    Swoje zdanie na ten temat postanowił wyrazić także Samorząd Mieszkańców Grabowa. Zorganizowano akcję zbierania podpisów pod listem, którego adresatem został Marszałek Województwa Wielkopolskiego Stefan Mikołajczak. Czytamy w nim m.in.:
    "W obliczu narastającej trudnej sytuacji w ruchu drogowym po ulicach: Kaliskiej, Placu Powstańców Wlkp., Młyńskiej i Wodnej w Grabowie n. Prosną, my, niżej podpisani mieszkańcy tych ulic, jesteśmy zmuszeni dopominać się o godne warunki życia dla naszych rodzin i prosimy o jak najszybsze wyprowadzenie transportu ciężkiego z ruchu drogowego naszych ulic. Prosimy o zrozumienie poniższych faktów, które są nie tylko naszymi codziennymi doznaniami, doznaniami naszych dzieci i dziadków, ale także doznaniami samych kierowców starających się "pokonać" przejazd przez miasto szczególnie trasami dróg wojewódzkich: Kalisz - Wieruszów (Nr 450) oraz Syców - Błaszki (Nr 449)."
    Później następuje długa wyliczanka niedogodności, z jakimi muszą zmagać się zarówno grabowianie, jak i przejeżdżający przez miasteczko kierowcy. Pismo kończy się postulatem tej treści.
    "Wiemy, że w tej części naszego miasteczka nie ma ulic przystosowanych do przyjęcia takiego transportu, ale dużą nadzieję pokładamy w powstaniu obwodnicy miasta. Swojego czasu sprawa nabrała intensywniejszego biegu, a teraz informuje nas Pan Burmistrz, że trudności wywłaszczeniowe mogą trwać kilka lat. Dla nas to znaczy długie lata życia razem ze szkodliwymi spalinami, niebezpieczeństwem i z nadmiernym hałasem, którego skalę poznaliśmy na Sesji naszej Rady. Uważamy, że w żadnym wypadku nie wolno opóźniać procesu przyznania nam ludzkich warunków życia, stąd prosimy o poczynienie wszelkich starań, by powstała obwodnica miasta. Sądzimy, że podjęcie stosownych działań na linii Urząd Marszałkowski - Urząd Wojewódzki przyspieszy rozwiązanie powyższego problemu."
    Jak twierdzi przewodniczący Samorządu Mieszkańców Andrzej Jaguźny, grabowianie chętnie składają swoje podpisy pod listem.

Ty się zgódź, a my cię utopimy!
    Na liście przeciwników grabowskiej obwodnicy są państwo Jerzy i Weronika Grygowscy. Ich problem jest jednak nieco inny niż pozostałych oponentów. Mają lokalnym władzom za złe, że przed podjęciem decyzji w tej sprawie nie poinformowały ich, iż nowa droga przebiegać będzie tak blisko zajmowanych przez nich zabudowań. Mówiąc wprost, boją się tak dużego ruchu tuż za płotem.
    - Wybrano najgorszy plan. Za 15-20 lat obwodnica będzie przechodzić przez środek Grabowa, bo całe miasto rozbudowuje się w tym kierunku - twierdzi pan Jerzy i przestrzega samorządowców - Za 20 lat ja już nie będę żył, ale was będą jeszcze grabowianie przeklinać za tę obwodnicę.
    Podstawowa bolączka Grygowskich wiąże się z faktem, iż już dziś są regularnie podtapiani wodą z nieczyszczonego od wielu lat rowu melioracyjnego, zaś powstanie obwodnicy (a przede wszystkim rowów po obu jej stronach) może jeszcze pogorszyć tę sytuację. W związku z tym domagają się przeprowadzenia obok ich posesji linii kanalizacyjnej.
    - My się zgodzimy, jak zrobią kanalizację i odprowadzą tę wodę, żeby nas nie podtapiała. Nam nie chodzi o ziemię, bo zabiorą nam tylko 1 ar - przekonuje J. Grygowski, który z tym problemem bez skutku zmaga się już od dawna. - Mam duży problem, bo to nic przyjemnego brodzić w wodzie albo wypompowywać ją w nocy z piwnicy.
    Wilgoć uniemożliwiła im nawet przeznaczenie najbliższych terenów pod uprawy.
    - Wcześniej sadziliśmy tu ziemniaki, sąsiad siał pszenicę, a w tej chwili rośnie sitowie i trzcina. Jeśli jest zatapianie, to nie ma mowy... Można zasadzić, ale już nie sprzątać. Na całości założyliśmy łąkę - żali się pan Jerzy - Gdyby przeciągnęli tę kanalizację, to jeszcze można byłoby rozmawiać, a tak to nie ma o czym. Ty się zgódź, a my cię zatopimy? - pyta retorycznie.
    Jak dotąd bez echa pozostały prośby zawarte w pismach kierowanych do różnych "bardzo ważnych adresatów". Plany odnośnie budowy obwodnicy przelały czarę goryczy. Obecnie państwo Grygowscy oczekują na wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, do którego zwrócili się o pomoc.
    Trudno odmówić racji każdej ze stron. Wszyscy, którzy mieli okazję odwiedzić Grabów, dobrze wiedzą, o czym mówią zwolennicy budowy obwodnicy. Z drugiej strony nie można też mieć za złe przeciwnikom tej inwestycji, że nie chcą na tym stracić lub obawiają się pogorszenia warunków życia. Ciągle otwartym pozostają pytania: czy w tej kwestii uda się osiągnąć kompromis i czy możliwe jest uniknięcie podziału uczestników sporu na zwycięzców i przegranych?

Łukasz Śmiatacz


1994 - 2007 © Borkow

/cgi-bin/s.cgi-i=czasostrzeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">