Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2004 rok\Numer 13


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





List - Bogu dzięki - nie mieszkam w Mikstacie!

    W maleńkim Mikstacie tamtejszy "kwiat" różańcowo-maglowy postanowił pojeździć sobie po jednym z napływowych lekarzy, o czym ostrzeszowska prasa radośnie doniosła wielkimi literami na pierwszych stronach.
    NIE CHCEMY KULIKOWSKIEGO! - pisał redaktor Czasu Ostrzeszowskiego. MY GO NIE CHCEMY - wtórował inny.


    Zaintrygowany, cóż też takiego zmalował ów doktor, że CAŁE MIASTO - ba! GMINA CAŁA ma go dość, zacząłem rozpytywać wśród tubylców. Oczywiście ostrożnie, żeby się nie rozniosło w warzywniczym, u rzeźnika albo na plebani, i że węszę, bo i mnie czekałyby niechybnie taczki do rogatek miasta. Podstępem dowiedziałem się, że doktor nie utrupił ostatnio nikogo. Po głębszej analizie okazało się, że w zasadzie... nikogo spośród pacjentów nie zabił. Jaka szkoda...
    Może więc "po pijaku" autem rozjechał? Też nie?! I tu wyszła pierwsza poważna wada faceta: NIE PIJE! Ludzie! Dorosły człowiek, mężczyzna! W Mikstacie mieszka i ani kielonka?! Z nikim?! Znaczy gardzi!
    Czym jeszcze można ludziom podpaść? Może uwiódł czyjąś kobietę albo chociaż nieletnią panienkę zdeprawował? Też nie? Czyli homo! Aaaa, żona i dwie córki? Szukam więc dalej.
    Wiem! Na pewno nakradł więcej niż inni i za złe mu to mają! Ale przecież to księgowa przed sądem odpowiada, a nie on... Prokurator chyba wie, co robi.
    A do kościoła chodzi?! NIE? To dlatego ksiądz ludzi zaganiał na to zebranie i grzmiał z ambony, że w ośrodku źle się dzieje! ...Proszę? Bo w niedzielę do rodziny jedzie?
    I proboszcz kiedyś z kolędą był u niego? Ludzie! Co z nim nie tak? Nie, nie z proboszczem!
    Z tym lekarzem. Może chociaż zwierzęta maltretuje? Co? Dwa koty i pies w domu?
    I do stadniny jeździ? I na zawody?
    A może jako radny się nie sprawdza? Tak, tak - proszę opowiedzieć! Zgnoił na posiedzeniu lekarza? Porządnego? Tego, co chciał, żeby babcia bez stresu umierała?
    A ile umierała? Dwanaście godzin?! ...Trochę długo. Aaaa, przez okno wypadła? No pewnie, że jak ktoś wypadnie, to po co go ratować! Zresztą i tak eutanazję zalegalizują...
    No, a jak z tym konkursem było? Ustawiony? Znaczy wszyscy na niego głosowali? Nie? Aha - większość na niego, a mniejszość na tę szczuplutką? Też nie? Na tego jej kolegę, co mieli potem wykupić ośrodek i fizjoterapię rozbudować? Ludzie, a skąd fizjoterapeutę weźmiecie? Jest w Mikstacie? Co pani mówi - córka... No, to mi się zaczyna rozjaśniać...
    No, bo jak nie posadzić na fotelu dyrektorskim tego, co wygrał konkurs? Można! Wystarczy oto udowodnić miastu, gminie, powiatowi i całemu światu, że mieszkańcy go nie chcą. Wystarczy skrzyknąć grupkę magiel-aktywistów, którzy zgnoją każdego wskazanego przez... No właśnie! Kto tym kieruje? I czy naprawdę kieruje? Kto na tym pasztecie może zarobić?
    Może ten, mało rycerski, co nalatywał na burmistrza? Albo ten, który co kawałek przepraszał za fatalny wybór komisji - podobno niezły pisarz science-fiction: tydzień temu opublikował nawet w gazecie krótką nowelkę "Kawałek kultury"...
    Może ten strzelec, co chciałby wszystko konsultować? Wyobrażam już sobie te "konsultacje" niedoszłego burmistrza: odbywałyby się pewnie pod flagą Unii Europejskiej... i tak dobrze, że nie pod niemiecką...
    A tak w ogóle - to świetny pomysł! Przegłosujmy w Mikstacie wszystko!
    Podatki (w tym VAT), emerytury, ceny skupu, chemiczny skład paliw i przelicznik euro też! A zwłaszcza niezależny wybór szefa M-G ZOZ-u! Chłop żywemu nie przepuści. A już na pewno Strzelczak Kulikowskiemu. Dlaczego?
    Bo gruby jest!
    Jak on wygląda! Rozmamłany! Bez fartucha! I pisze niewyraźnie! I sraczki się dostaje na samą myśl o nim.
    Wiadomo przecież w Mikstacie, że skuteczny, dobry lekarz to:
    1) szczuplutka, milutka, pani doktor,
    2) a przynajmniej ktoś w białym fartuchu (rzeźnik byłby w sam raz!) - wszyscy w Mikstacie wiedzą, że dzieci uwielbiają białe postacie... Ryczą na sam widok. Aha! - z szacunku oczywiście...
    3) znający anatomię - bo wiedziałby, gdzie są płuca (gdzieś na środku w każdym razie)
    4) wnikliwy - bo wysyłałby mikstaczan na USG odległe o 40 kilometrów (tak robi przecież ta szczuplutka - a szczupły ma zawsze rację, Przynajmniej w Mikstacie)
    5) dokładny - bo kaligrafowałby zapisy na receptach
    6) skuteczny - bo szybko postawiłby na nogi mocnym antybiotykiem, a nie pipkałby się przez dwa tygodnie półśrodkami, coby osłonić wątrobę i żołądek (wszyscy w Mikstacie wiedzą, że bebechy same odrastają... więc po co tak się z nimi cackać)
    7) prowadzący porządnie kartoteki - wszyscy w Mikstacie wiedzą, jak to robić i wszyscy wiedzą również, że Kulikowski robi to źle! Skąd wiedzą? Coś pani się mnie jak bąk uczepiła? Po prostu wiedzą!
    8) najchętniej ktoś z rodziny lub świty burmistrza (obecnego lub przyszłego - byle nie poprzedniego), wierzący i praktykujący... a przynajmniej tak mi się wydaje, prawda, proszę księdza?

    Jednym słowem, moje śledztwo wykazało niezbicie, że grubasy (zwłaszcza nieskoligacone z miejscowym maglem, nie zapięte pod szyję i nie w białych fartuchach, powinny omijać Mikstat szerokim łukiem. Może tam jeszcze nie biją, ale zgnoić potrafią perfekcyjnie. Zwracam się teraz do sześćdziesięciu ośmiu rozumnych inaczej:
    Ludzie! Co z Wami nie tak?

(Nazwisko do wiadomości redakcji)


1994 - 2007 © Borkow

i-bin/s.cgi-i=czasostrzeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">