Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2004 rok\Numer 15


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Truli by okradać?

    Po zaginięciu w 2002 r. swojego poprzedniego psa państwo Leśni postanowili poszukać nowego czworonożnego domownika. Wybór padł na 4-letniego wówczas boksera, którego była właścicielka zamieściła ogłoszenie na łamach naszej gazety. Mek, bo tak go nazwali, szybko zyskał sobie status równoprawnego członka rodziny. Niestety, niedługo dane im było się tym cieszyć. Zginął 21 marca. Przyczyna śmierci - bardzo silna trucizna. Jego los podzieliły, niemal w tym samym czasie, cztery inne psy. Wszystko działo się w miejscowości Zawady (gm. Grabów). W poszukiwanie winnych tych haniebnych czynów zaangażowało się Stowarzyszenie Przyjaciół Zwierząt w Ostrzeszowie.


M. Leśny tracąc Meka stracił swojego prawdziwego przyjaciela.

    Państwo Leśni mieszkają w Zawadach od 2000 r. Każdy weekend spędzają jednak we wsi Chlewo, w rodzinnym domu pani Bożeny. Wracają zwykle w niedzielę ok. 22.00. Tak też było 21 marca. Po powrocie, syn pani Bożeny Michał wypuścił Meka z domu, aby ten trochę sobie pobiegał. Po kwadransie pies był już znowu w mieszkaniu.
    - Wtedy nic nie wskazywało na to, że coś mu dolega. Zachowywał się normalnie - relacjonuje B. Leśniak - Kiedy wstałam rano o godzinie 6.00 z minutami, już nie żył.
    Leżał na korytarzu zanieczyszczonym jego wymiocinami. Zaszokowani Leśni najpierw zadzwonili do weterynarza w pobliskim Grabowie. Był nieosiągalny. W związku z tym wykręcili numer ostrzeszowskiego lekarza, który zajmował się opieką medyczną nad Mekiem. Ten z kolei skierował ich do powiatowego lekarza weterynarii. Krzysztof Lamek poinformował ich, że sekcję zwłok mogą przeprowadzić jedynie zakłady toksykologii w Poznaniu bądź Wrocławiu. Przewidując, iż może się to wiązać z poważnymi kosztami Leśni zrezygnowali z tego zamiaru. Następnego dnia o zajściu poinformowali komisariat policji w Grabowie. W poniedziałek wieczorem Leśni dowiedzieli się, iż Mek to nie jedyna ofiara niedzieli. W bardzo podobnych okolicznościach zginęły bowiem jeszcze dwa inne psy w Zawadach. Co gorsza, sytuacja powtórzyła się w środę i czwartek. W ten sposób, na przestrzeni pięciu dni w granicach jednej niewielkiej wsi otruto pięć psów. Substancja użyta przez sprawców musiała być niezwykle silna, ponieważ, jak wynika z relacji właścicieli, których odwiedziliśmy wraz z prezesem SPZ Robertem Nowakiem, zgony zwierząt następowały bardzo szybko. Trucizna czyniła w ich organizmach wielkie spustoszenie, na co wskazuje fakt, iż w ciągu tych kilkudziesięciu minut trwania agonii, psy okropnie się męczyły.
    Początkowo trudno było o jakiekolwiek racjonalne wytłumaczenie tego, co stało się w Zawadach. Zmiana nastąpiła w momencie, kiedy sprawą zajęło się ostrzeszowskie SPZ, posiadające doświadczenie w badaniu tego typu przypadków. Dzięki swoim kontaktom, R. Nowak i jego współpracownicy już wkrótce ustalili osoby będące z wielkim prawdopodobieństwem sprawcami. Jest to dwóch dwudziestoparolatków, mieszkańców Zawad i Skrzynek. Są to ludzie, którzy już niejednokrotnie mieli wykazywać się zachowaniami świadczącymi o ich sadystycznych skłonnościach. Jednakże w tym przypadku głównym motorem ich godnych potępienia czynów była najprawdopodobniej chęć pozbycia się psów, mogących skutecznie utrudniać im proceder polegający na okradaniu mieszkańców Zawad. Nazwiska obu mężczyzn już trafiły na policję. SPZ prosi ponadto o kontakt wszystkie osoby, które dysponują jakimikolwiek informacjami mogącymi przyczynić się do pełnego i ostatecznego wyjaśnienia tej bulwersującej sprawy. Gwarantowana jest anonimowość. Numery telefonów Stowarzyszenia: 730 39 60 lub 0 605 340 116.

Ł. Śmiatacz


1994 - 2007 © Borkow

zowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">