Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2004 rok\Numer 27


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





GWIAZDY "ŚLĄSKA" W KOBYLEJ GÓRZE

    Przed laty zachwycali swą grą nie tylko na polskich parkietach. Wielokrotnie reprezentowali barwy kraju, także podczas mistrzostw Europy. Dziś, mimo iż profesjonalnie w kosza nie grają, wciąż pamiętają, na czym ta gra polega. Potwierdzili to 18 czerwca w Kobylej Górze podczas meczu "ŚLĄSK" Wrocław - ZPM "POPRAWA". Ale nie o wynik tu szło, tylko o popularyzację koszykówki. Wszystko rozpoczęło się w 2000 r., gdy utalentowaną młodzież wziął pod swoją opiekę p. Zdzisław Poprawa, szef firmy ZPM "Poprawa". Praca połączona z talentem przyniosła rezultaty. Potwierdzeniem było zwycięstwo podczas ubiegłorocznych rozgrywek koszykarskiej ligi. Obecnie w Kobylej Górze do gry w koszykówkę coraz chętniej garną się dzieci, licznie przychodzące na treningi. "To dobrze, że tak jest" - mówi p. Zdzisław i dodaje: "Lepiej zachęcać dzieci i młodzież do sportu niż pozwolić, by spędzała czas w pubach przy piwie". Swym zaangażowaniem potwierdza te słowa. Mecze z byłymi zawodnikami Śląska Wrocław pozwolą jeszcze bardziej spopularyzować koszykówkę. W piątek jako pierwsi na parkiet wyszli gimnazjaliści z Ostrzeszowa i Kobylej Góry - ci ostatni wsparci uczniami szkoły podstawowej. Ambicji i chęci trafiania piłką do kosza obu zespołom nie brakowało. Zwycięsko z pojedynku wyszła drużyna gospodarzy, w której najwięcej - 12 pkt., zdobył Emil KUCHARCZYK. Serce do gry i u niektórych spore już umiejętności zapewne znajdą potwierdzenie w ligowych rozgrywkach.


    Po gimnazjalistach na parkiecie pojawiły się gwiazdy - m.in. Robert Kościuk, Leszek Chudeusz, Tomasz Garliński, Jerzy Kołodziejczak, Jarosław Krysiewicz - czyli byli i obecni zawodnicy drużyny wrocławskiej. Przeciw nim wybiegli znacznie młodsi koszykarze ZPM "Poprawa". Koszykarski spektakl w Kobylej Górze rozpoczął się. Mimo ambicji i zadziorności w grze, drużyna z Kobylej Góry nie była w stanie nawiązać równorzędnej walki, zwłaszcza że często zawodziła skuteczność pod koszem. Dojrzałość taktyczna rywali oraz umiejętności techniczne i warunki fizyczne przyniosła im znaczną przewagą punktową. Organizatorzy pamiętali także o kibicach, organizując w przerwie między kwartami konkurs rzutu piłką do kosza. Próbowano z różnym skutkiem, ale frajdy było sporo, a dla najlepszego strzelca - hulajnoga!


    Kolejny raz okazało się, że połączenie sportu z zabawą daje efekty. A przecież organizatorzy nie powiedzieli ostatniego słowa i myślą już o kolejnych meczach.

Sędzia Olimpiady
W. Juszczak


1994 - 2007 © Borkow

owski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">