Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2004 rok\Numer 29


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Ślady czasu - Ironiczny i futurystyczny felieton o kulturze

    Rozśmieszyła mnie postawa p. Dyrektora Witolda Ślęzaka w sporze dotyczącym Dni Mikstatu ("CzO" z dn. 01.07). Koń, jaki jest, każdy widzi, i na nic się zdadzą nawet najbardziej zawiłe wywody o wyższości budowania nagłośnienia nad prowadzeniem podstawowej działalności na niwie kultury.
    Sporną sprawę flagi proponuję przekazać do Instytutu Wciągania Flagi Państwowej celem naukowego orzeczenia, czy mikstackie "zdechnięcie" nie było czasami spowodowane wrogą działalnością Białorusi. Gdyby podobne zdarzenie miało miejsce np. w koszarach, delikwent (czytaj osoba niekompetentna) otrzymałby 10 dni paki i po krzyku. Ale kto skłoni burmistrza Małeckiego do takich sprawiedliwych posunięć, kto go zresztą jest w stanie skłonić do czegokolwiek, oprócz pilnowania własnego stołka.
    Drugą teorią, która mnie wprost zachwyciła, była teoria o krytykowaniu, przechodząca w wyższych stanach świadomości władz samorządowych w krytykanctwo. Otóż szanowny panie, aby krytykować, musi istnieć przedmiot krytyki, i tu faktycznie pan redaktor przedobrzył opisując coś, co nie istnieje ( dokonania Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury ). Myślę, że wynikało to z jego dobrych intencji i gołębiego serca. Prawdą bezsporną jest, że wszystko, co dobre i ważne w tej dziedzinie, jest owocem i rezultatem pracy Grona Pedagogicznego różnych szkół gminy Mikstat. To w szkołach powstaje mikstacka kultura i nie ma w tym żadnego, powtarzam - żadnego udziału instytucji biorącej za to pieniądze.
    Nie zadaję tak oczywistych pytań jak to-a czegoż to szanowny pan dyrektor jest dyrektorem, skoro ma pół etatu personelu?
    Wracając do krytyki, aby krytyka miała jakiś sens, musi być konstruktywna i znajdować wyjście z błędnego koła. Znajdę je dla pana, wierząc, że już nazajutrz, z samego rana, uda się pan do banku spółdzielczego i wpłaci stosowny datek na rzecz kościółka św. Rocha(nie omieszkam sprawdzić tego osobiście). Zastosowałem formę futurystyczną, bo łatwiej przemawia do wyobraźni.

Mikstat 10. 07. 2008 rok
    Dokładnie o godzinie 16.05 pan Witold Ślęzak pieczołowicie zamyka za sobą drzwi pokoju opatrzonego tabliczką:

Gmina Mikstat
samodzielne stanowisko ds. oświaty, kultury i ppoż.
Witold Ślęzak,

    po czym majestatycznym krokiem udaje się do Domu Kultury. Na ulicy, jak zwykle, kłębiący się tłum dzieci i młodzieży. Szmer milknie, kiedy pan Witold z namaszczeniem wyciąga klucze z kieszeni- pyk, i otwarte.
    Dzisiaj w Domu Kultury nic specjalnego. Zajęcia sekstetu smyczkowego z panem Jankiem, pejzaże w akwareli z docent Baranowską, która wielokrotnie publicznie powtarzała, że tak utalentowanej młodzieży jak w Mikstacie to nie ma nigdzie w Polsce, co tam w Polsce- na całym świecie. Ten hałas na dole to Kabaret Mikstacka Gęś ( sponsorowany przez firmę Ami) czekający z utęsknieniem na opiekuna - pana Zenka ( Laskowika oczywiście). I tak jest co dzień- 5 dni w tygodniu, 250 dni w roku.!5 grup po 3 godziny raz w tygodniu. I te tłumy dzieciaków, nie tylko zresztą z Mikstatu, ale także Grabowa, Kraszewic, Doruchowa a nawet Ostrzeszowa. W końcu Mikstat to kulturalna stolica powiatu...
    Jakie to proste- myśli pan Witold, taki Kawałek, grosza bym za niego nie dał, a myślał i wymyślił...Ten jego wzór matematyczny:
    250 dni x 3 grupy x 3 godz. = 2250 godzin x 40 zł na godzinę dla instruktora= 90000 zł.
    Budżet Domu Kultury wynosi (podobnie jak w 2004 roku)- 120000 zł. Różnica w zupełności wystarcza na bieżące utrzymanie, sprzątanie i część materiałów do zajęć. Pozostałe materiały oraz kostiumy i instrumenty muzyczne zakupują rodzice (instrumenty stanowią własność dzieci- dla tych biedniejszych organizowane są zbiórki, choćby ostatnio na skrzypce dla Ani). On sam, Witold Ślęzak to organizował, w końcu otrzymuje przecież za coś wynagrodzenie z budżetu gminy.
    Pan Witold przeciąga się w ulubionym fotelu.... może jakiś medal.., tylko ten pismak z Czasu pewnie znowu napisze-----" dni Mikstatu powinny trwać 17 dni, a nie tylko tydzień, zbyt wiele dzieje się na raz, i publiczność wiele traci.."
    Ej, parę lat temu to było życie. Pieniążki na kulturę szły prawie w całości na płace, a nie na działalność, a jak już poszły, to praca traciła jakiekolwiek znaczenie. Po co pracować, jak już zapłacone. A że niektórzy tubylcy mówili, że kultura w MGOK-u to metr wody i piętnaście metrów mułu klepanego...
    Zresztą to było dawno i nieprawda.

GRZEGORZ KAWAŁEK


1994 - 2007 © Borkow

i-i=czasostrzeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">