Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2004 rok\Numer 29


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Nie zapomnisz o letniej przygodzie

KONRAD JAKUBOWSKI
nauczyciel



   Jakiś czas temu razem z dziewczyną pojechaliśmy do Czech, tak trochę pociągiem, trochę stopem. Chcieliśmy dokładnie zwiedzić Pragę. Naprawdę wielka przygoda, łącznie z całonocną podróżą, poznaniem zakamarków Pragi. Były to najbardziej pamiętne, przygodowe wakacje. Przez przyglądanie się nocnemu życiu dużego miasta można było zaobserwować na poły kryminalne sprawy, życie ludzi, funkcjonujących gdzieś na marginesie. Było to dość ekscytujące. Przy okazji poznaliśmy miłych ludzi. Lato powinno obfitować w przygody, bo wtedy wakacje najlepiej się pamięta. Zwiedzanie miast z autokaru, chodzenie grupowe nie daje tyle ciekawych przeżyć. Poleganie wyłącznie na sobie podnosi odrobinę adrenalinę, wtedy czuje się dobrą zabawę. Lato najchętniej spędzam spartańsko, bez rezerwacji noclegów i biur podróży. Oczywiście troszeczkę racjonalizmu też musi być, bo bez sensu byłaby podróż np. do Indii bez przygotowania.

ANDRZEJ KŁOSOWSKI
lekarz weterynarii



   Jestem lekarzem weterynarii i nie mam czasu na takie rzeczy. Przygoda na pewno by ubarwiła lato, tylko trzeba mieć szczęście, aby ją przeżyć. Jeśli o mnie chodzi, to chciałbym przynajmniej wyjechać nad nasze polskie morze, bo dawno tam nie byłem, a także spotkać znajomych, których dawno nie widziałem. To dałoby mi radość i satysfakcję. Wszystko wskazuje na to, że w czasie najbliższego urlopu raczej pojadę nie nad morze, a w góry - może Karpacz, Szklarska Poręba. Już kiedyś udało mi się wejść na Rysy, ale miałem wtedy 20 lat. Mieliśmy wówczas pecha, bo była mżawka, mgła, więc widoki nie były ciekawe. Ale była radość, że się stoi na najwyższym punkcie Polski.

EWELINA MAŁECKA
uczennica technikum gastronomicznego



   Chyba to, że dwa lata temu spotkałam chłopaka. Pracowałam u takiego pana, który handlował okularami, jeździliśmy po okolicznych targach i sprzedawaliśmy je. Któregoś dnia Wojtek też przyszedł do pracy. Było to w Kobylej Górze, gdzie mieszkał. Jakiś czas razem sprzedawaliśmy okulary przeciwsłoneczne. Polubiliśmy się i tak do dzisiaj jesteśmy razem. Teraz już okularów nie sprzedajemy, ale na świat wciąż patrzymy "przez różowe okulary". Wakacje najchętniej spędzam w domu, chociaż mogłabym też pojechać w góry. Wprawdzie mam lęk wysokości, ale chciałabym wejść na jakiś szczyt, np. w Alpach, oczywiście z chłopakiem. Myślę, że warto przeżyć latem jakąś przygodę, pod warunkiem że się dobrze kończy.

ANDRZEJ LIPIŃSKI (z córką Klaudią)
listonosz



   Może zacznijmy od radosnej przygody. Byliśmy całą rodziną na wakacjach nad morzem - w Pobierowie. Była śliczna pogoda, nie taka jak w tej chwili. Dzieci były szczęśliwie. Samo miasteczko miało taką specyfikę, że życie tam zaczynało tętnić po 22.00. Były tańce i zabawy - również dla dzieci. Były to dwutygodniowe wczasy i mile je wciąż wspominam. Zaś bardziej smutna przygoda spotkała nas dwa lata temu w Gdańsku, gdzie próbowano nam ukraść samochód. Myślałem, że 18-letnich samochodów już się nie kradnie, tymczasem próbowano tego, ale złodzieje mieli problemy z jego uruchomieniem, a potem zostali spłoszeni. Poza tym pogoda nam również wtedy nie dopisała. Cały tydzień był do niczego, tylko przez okno patrzeliśmy, jak pada deszcz. Latem powinno się mieć przygody - często wyjeżdżać, odpoczywać. Myślę, że i w tym roku udamy się na wakacje, choć pewnie "uderzymy" w góry, a nie nad morze. Przyznam, że bardziej wolę morze - marzymy o wyjeździe do Chorwacji, tym bardziej, że tamtejsze ceny nie odbiegają od tych znad Bałtyku.

AGNIESZKA ZACHARZEWSKA
pielęgniarka



   Najmilej wspominam pobyty na koloniach zuchowych. Razem z moim przyszłym mężem prowadziliśmy takie kolonie. W ten sposób najmilej spędzaliśmy czas. Było to gdzieś przed 10 laty w okolicach Żnina. To były najprzyjemniejsze kolonie, bo pierwsze wspólne z moim przyszłym mężem. Choć w ubiegłym roku też prowadziłam takie kolonie, w których uczestniczyła już trójka naszych dzieci. Odpowiedzialność jest ogromna, natomiast miło jest patrzeć jak dzieci uczą się przez zabawę, to jest najwspanialsze, co może być. Zdarzały się śmieszne historie. Pamiętam, że jeden chłopczyk nie chciał się myć i trzeba było mu w tym pomagać. Dzieci się zmieniły - mówię to na podstawie ubiegłorocznych kolonii. Za bardzo są oddalone od natury, od środowiska - zbyt często siedzą w domu, spędzając czas przed komputerem. Chciałabym pojechać całą rodziną w góry. Być może w przyszłym roku uda się to zrealizować. W górach nawet w niepogodę można mile spędzić czas.

Rozmawiał: K. Juszczak
Fot. Ł. Śmiatacz


1994 - 2007 © Borkow

asostrzeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">