Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2004 rok\Numer 34


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





PO DWÓCH STRONACH ULICY STODOLNEJ

    Po obu stronach ul. Stodolnej żyją ludzie. Nie wiadomo, czy to wina kapryśnego losu, czy kapryśnych charakterów, lecz faktem jest, że dwaj mieszkający naprzeciw siebie sąsiedzi w żaden sposób nie potrafią się porozumieć. Spór trwa już ładnych parę lat. Temat zasygnalizował nam p. Józef KŁOKOWSKI, dla którego mieszkać vis a vis rozbudowującego się zakładu mechaniki samochodowej stało się prawdziwą udręką.


    "Sąsiedztwo tego zakładu jest dla mnie bardzo uciążliwe. Dlatego też w grudniu 2002 r. złożyłem pismo do UMiG. W odpowiedzi otrzymałem informację o przekazaniu mej skargi do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Ostrzeszowie. Inspektor stwierdził, że zakład posiada zezwolenie na warsztat i nic poza tym. Tymczasem widzę, jak lakieruje się tu samochody i robi wszelkie prace blacharskie. Pytam, kto wydał zezwolenie na lakierowanie w takim zgrupowaniu mieszkań, przecież gdzieś te chemikalia muszą się rozchodzić. Oni tu robią wszystko - szpachlowanie, malowanie, nieraz prawie cały dzień chodzi szlifierka - hałas niesamowity. Kiedyś zakład był spokojny, teraz jest duży ruch. Auta zwozi się tu z całej okolicy, a tablice reklamujące zakład umieszczone są nawet przy szosie w Rogaszycach. Często nie można nawet przejechać, całą ulicę blokują, jakby to wszystko było ich. Przedtem, gdy jeszcze nie miał wybudowanego domu, to było trochę miejsca. Teraz wjadą dwa samochody przed warsztat i jest pełno, bo nie ma parkingu. Prace prowadzone są na dworze, co, szczególnie latem, jest uciążliwe - hałas wdziera się przez otwarte okna. Inna sprawa to niszczenie asfaltu przez przyjeżdżające tu samochody. Pozostawione przez nie smugi po oleju widać wzdłuż całej ulicy. Nie wiem, czy sąsiedzi też się na to oburzają. To nie jest dla mnie najważniejsze, bo to prosto w mój dom stoi zakład i to ja najwięcej dostaję "popalić".
    Kiedyś rozmawiałem z p. Mazurkiewiczem. Pytam: "Czyście są sami na tej ulicy?" W odpowiedzi usłyszałem: "Jak jesteś taki chory, to się lecz."
    Zauważyłem, że w urzędach tak jakby grochem o ścianę. Niedawno byłem w Wydziale Ochrony Środowiska, to powiedzieli mi, bym zwrócił się do przewodniczącego dzielnicy. Pracują tu od rana do wieczora, na szczęście jeszcze noce są spokojne.
    Jestem przeciwny, by jakikolwiek zakład tu funkcjonował.
*
    Całkiem odmienny punkt widzenia na sąsiedzki spór, toczący się przez ul. Stodolną, przedstawia właściciel warsztatu samochodowego p. Tomasz MAZURKIEWICZ.


    "Tu zawsze było blacharstwo i mechanika. Mamy na to wszystko zezwolenie i tak będzie do końca życia. Nieważne, co sobie życzy p. Kłokowski. Będziemy hałasować, niebawem się tu przeprowadzę i na swoim podwórku będę robił, co mi się żywnie podoba. Mam wszystkie wymagane pozwolenia, byłem chyba we wszystkich urzędach. Przez tego pana nawet inspekcję mi przeprowadzono. Miałem też zezwolenie na lakierowanie samochodów, ale już dawno zaprzestaliśmy to robić tutaj - ostatni raz w styczniu br. Wszystkie zabudowanie są zgodne z przepisami - cztery metry od płotu, a także zgodnie z planem architektonicznym. Nie zgadzam się z tym, że panuje tu duży ruch. Robimy średnio dwa samochody dziennie, hałasu też za dużo nie ma. Myślę, że cała ta awantura jest z zazdrości. Zarzuca mi przez cały czas brudzenie ulicy, a jak on naprawia swój samochód i olej leje się po jezdni, to tego nie widzi! Ponadto więcej samochodów przyjeżdża tu do jego żony, która piecze placki. I z tych pojazdów więcej oleju się leje niż od samochodów, które przyjeżdżają do warsztatu.
    Zakład otwarty jest w godz. 7.00-17.00, ale może być czynny nawet do 22.00. W tym roku przeprowadzam się tu na nowe mieszkanie i podejrzewam, że będę robił, co mi się podoba. Sąsiad musi się zastanowić, czy chce żyć w zgodzie z innymi, czy nie. Ja mu mogę coś pomóc, on mi też, ale trzeba chcieć. Nikt więcej nie zgłasza żadnych pretensji odnośnie zakładu, tylko ten sąsiad. Jeśli chodzi o hałas, to wszystkie hałaśliwe prace robi się w środku zakładu. Na podwórzu, w kanale wymienia się oleje i chyba trzasków nie słychać, bo tam się nic nie wyklepuje. Trzeba powiedzieć, że p. Kłokowski przy swojej ciężarówce wszystko robi na ulicy - wymienia oleje, szlifuje, spawa elektryczną spawarką... i tego jakoś nie słyszy. Za to bardzo interesuje się naszą pracą, obserwuje, co tu robimy, wszystko mu przeszkadza."
*
    Jak to najczęściej w tego typu sporach bywa, każda ze stron ma swoje racje. Trwanie przy nich, a do tego pełne wyższości spojrzenie na sąsiada z drugiej strony ulicy, nie wróży konfliktowi rychłego końca. A może wypowiedzą się w tej sprawie inni sąsiedzi z ul. Stodolnej?

K. Juszczak


1994 - 2007 © Borkow

ostrzeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">