Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2004 rok\Numer 36


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Stosunki polsko-niemieckie a odszkodowania wojenne

KRYSTYNA KUTA
emerytka



   Na pewno powinny być odszkodowania. Oczywiście można powiedzieć, że nasze żądania odszkodowań stawiają nas w innym świetle, co może pogorszyć polsko-niemieckie stosunki. Ale Niemcy też żądają odszkodowań, bo twierdzą, że zostali wypędzeni, więc nasza postawa jest swego rodzaju obroną. Myślę, że powinno się pamiętać o wyrządzonych krzywdach. Młodzi, co prawda, sobie z tego nic nie robią, jeśli o tym wspominam w domu, to mówią: było - minęło. Wątpię w przyjaźń polsko-niemiecką.

RYSZARD PIECHOTA
emeryt



   Jestem przeciwny żądaniom odszkodowań za poniesione straty. To byśmy się musieli cofnąć 10 wieków i żądać od Rosjan i od innych krajów zadośćuczynienia, a inne kraje żądałyby od nas. Nie powinno się wracać do tego, co było pół wieku temu, również dlatego, że szanse otrzymania odszkodowania są niewielkie. Z Niemcami dobrze nam się już rozmawiało, odbieraliśmy ich jako poważnego przyjaciela, zaś te roszczenia psują wzajemne stosunki, które uległy już znacznej poprawie. Ta sytuacja mogłaby spowodować również pogorszenie współpracy z UE, tym bardziej że Niemcy liczą się w Unii. Jeśli chodzi o prawdziwe pojednanie, to wydaje mi się, że to my powinniśmy zrobić pierwszy krok, bo chyba u nas jest większa zawziętość i są pewne grupy ludzi, które nie widzą szans przebaczenia i pojednania z Niemcami. Przebaczaliśmy już innym krajom, a nam również przebaczano.

MAŁGORZATA ANDRZEJEWSKA
sprzedawca



   Jak najbardziej powinny być wypłacone te odszkodowania. Nasi rodacy tam pracowali na ich korzyść, więc powinni dostać zadośćuczynienie. Ale jeśli chodzi o odszkodowania za zniszczenia, to nie orientuję się w tej sprawie. Patrząc na stosunki polsko-niemieckie z pozycji młodego pokolenia trzeba przyznać, że opłaca się tam jechać do pracy. Z tego, co wiem, to Niemcy bardzo nie lubią Polaków. My także ich nie darzymy zbytnią sympatią - twarda mowa, itp. Wydaje się, że jest szansa, aby się polubili - tutaj przyjeżdżają kolonie niemieckie, do Niemiec organizowane są wyjazdy - jest szansa... Ale czy to wyjdzie? Te zaszłości mają znaczenie nawet dla młodych.

WACŁAW ROSZAK
murarz



   Bardzo dobrze, że mają nam wrócić to, co zabrali. Jestem, byłem i będę za tym. Wiadomo, że ponieśliśmy wiele strat. Oczywista sprawa, że granice - polska i niemiecka są pogodzone, ale z drugiej strony to, co się Polsce należy, niech dadzą. Niestety nasi też powinni wyrównać te szkody, jakie ponieśli Niemcy i im też wypłacić. Ale pod warunkiem, że oni nam wypłacą. Na razie stosunki polsko-niemieckie są bardzo dobre, mimo tych propozycji. Nie powiem, byśmy nie lubili Niemców. Jako strażak miałem okazję spotkać się z nimi i trzeba stwierdzić, że mają dobry sprzęt, lepszy niż nasz. Oczywiście młodzi już się, mogą pogodzić, ale starsi jeszcze pamiętają. Prędzej z Ukrainą i Rosjanami byśmy się nie pogodzili, jak z Niemcami.

MARIA KACZMAREK
technik-rolnik



   Jeżeli komuś należą się odszkodowania, to dlaczego nie. Niemców na pewno stać na to, by nam szkody zrekompensować. Z tym, że jeżeli by oni nam wypłacali, to my im również musielibyśmy to uczynić. Można by podpisać jakieś porozumienia, by obustronnie zrezygnować z rekompensat i nikt nikomu nie miał za złe. Niektórzy rodacy odczuwają antypatię do Niemców - być może kiedyś dużo od nich wycierpieli. Osobiście nie mam żadnych urazów, myślę, że to nie jest właściwe. Teraz nasze stosunki powinny być na przyjacielskiej stopie. Kilka razy byłam w Niemczech i nie zauważyłam w stosunku do mojej osoby jakiejś antypatii. Wszystko idzie do przodu, jesteśmy w Unii i współpraca powinna być zgodna, a w polityce chyba się można dogadać.

Rozmawiał: K. Juszczak
Fot. Robert Pala


1994 - 2007 © Borkow

asostrzeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">