Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2005 rok\Numer 05


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Kontrowersje wokół rozdziału funduszy w ostrzeszowskim PUP.
Żona starosty walczy z bezrobociem

    Firma żony starosty ostrzeszowskiego Lecha Janickiego skorzystała z funduszy pomocowych Powiatowego Urzędu Pracy. Pismo w tej sprawie podpisywała podległa staroście kierownik urzędu. Opozycyjni radni są oburzeni tym faktem. Starosta Janicki jest przekonany, że prawa nie naruszono. Ale specjaliści z Wielkopolskiego Ośrodka Kształcenia i Studiów Samorządowych są odmiennego zdania.
    Czy firma prowadzona przez rodzinę starosty mogła skorzystać z pomocy finansowej urzędu pracy? Być może rozstrzygnie to nadzwyczajna komisja Rady Powiatu Ostrzeszowskiego.
    Fundusze na przeciwdziałanie bezrobociu są rozdzielane za pośrednictwem Powiatowych Urzędów Pracy. To one rozpatrują składane wnioski i decydują o przydziale konkretnych kwot. Urzędy pracy funkcjonują jednak w strukturach starostw.

Pożyteczne rzeczy
    W przypadku starosty ostrzeszowskiego Lecha Janickiego sprawa dotyczy pomocy, z jakiej skorzystała hurtownia prowadzona przez jego żonę i szwagra. Chodzi o niskooprocentowaną (ok. 5 procent) pożyczkę na utworzenie dwóch dodatkowych miejsc pracy dla bezrobotnych. Ponadto firma otrzymała też środki na jeden staż absolwencki oraz na zatrudnienie jednej osoby w ramach prac interwencyjnych. Starosta potwierdza te dane, ale zapewnia, że nie tylko nie załatwiał tych spraw, ale nawet nie leżą one w jego kompetencji.
    - Wszystkie dokumenty z tym związane podpisuje urząd pracy - wyjaśnia. - Jestem w 100 procentach przekonany, że nie ma tu żadnej afery. Przecież z takiego wsparcia korzystają setki firm z całego naszego powiatu. Są zakłady, które od razu biorą po 25 pracowników interwencyjnych. Łącznie w ubiegłym roku na taką pomoc wydano w naszym powiecie 2,1 mln złotych. Z tych pieniędzy robi się rzeczy pożyteczne. To nie jest tak, że ktoś te pieniądze wziął i schował do kieszeni. Dopatrywanie się jakichkolwiek nadużyć w przypadku małej hurtowni uważam za niemoralne.

Problem wyłącznie etyczny?
    Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że wniosek o pomoc składany był dwukrotnie. Za pierwszym razem przez żonę starosty. Wówczas pracownicy PUP mieli zwrócić uwagę na wątpliwości prawne. W rezultacie wpłynął drugi wniosek podpisany przez szwagra starosty. Sprawa ujrzała światło dzienne przypadkowo. Podczas jednej z imprez wspomniała o niej w większym gronie pracownica ostrzeszowskiego PUP.
    Zaistniała sytuacja jest trudna w ocenie. Nawet inne urzędy pracy różnią się w opiniach na ten temat.
    - Dysponentem środków jest starosta, ale może on zlecać pewne rzeczy innym organom, na przykład urzędowi pracy, który de facto jest jednostką samodzielną. Wówczas kierownik urzędu podpisuje wszystkie dokumenty. Takie sprawy każdy powiat reguluje sam. Ustawa precyzuje te kwestie bardzo ogólnie - twierdzi Bożena Michalak, kierownik PUP w Ostrowie Wlkp.
    - Takie postępowanie należałoby rozpatrywać właściwie tylko i wyłącznie w kategorii norm etycznych - powiedziano nam z kolei w kaliskim PUP.

Wyłączenie konieczne
    O zinterpretowanie ostrzeszowskiego przypadku zwróciliśmy się do Wielkopolskiego Ośrodka Kształcenia i Studiów Samorządowych w Poznaniu. Tam nie miano wątpliwości, że do naruszenia prawa jednak doszło.
    - Pracownik organu administracji publicznej powinien się wyłączyć od udziału w postępowaniu w sprawie swego małżonka oraz krewnych i powinowatych do drugiego stopnia. Tak mówi artykuł 24 kpa - mówi prof. dr hab. Marek Szewczyk, specjalista z zakresu prawa administracyjnego i samorządowego. - Jeszcze lepiej takiej sytuacji odpowiada treść artykułu 25. Mówi on wprost, że organ podlega wyłączeniu od załatwienia sprawy dotyczącej interesów majątkowych jego kierownika lub jego małżonka i krewnych.
    Prof. Szewczyk dodaje, że powyższe przepisy obowiązują niezależnie od wewnętrznych ustaleń poczynionych w Starostwie. Za przestrzeganie prawa odpowiedzialny jest bezpośredni przełożony. W przypadku starosty rolę takiego przełożonego może pełnić tylko Rada Powiatu. Ta jednak żadnych kroków dyscyplinujących nie podjęła, bo na ten temat nic nie wie.
    - Sprawa wymaga dokładnego sprawdzenia - powiedział radny Kazimierz Obsadny, który o sprawie dowiedział się od nas. - Jeśli zarzuty potwierdzą się, to zgłoszę wniosek o powołanie nadzwyczajnej komisji w Radzie Powiatu Ostrzeszowskiego.
    Bożena Sitek - przew. Rady Powiatu powiedziała: Niewątpliwie powiązanie między Powiatowym Urzędem Pracy a starostą istnieje. Z drugiej strony, jeśli innym firmom przysługuje pomoc, to dlaczego miałby jej być pozbawiony zakład, którego właścicielem jest żona starosty? Przecież jest ona takim samym przedsiębiorcą, jak inni z naszego powiatu.

Marek Weiss
przedruk z "Ziemi Kaliskiej" - 27.01.2005r.


Od red.
    Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że kwota z funduszu na przeciwdziałanie bezrobociu, z którego skorzystała żona Starosty L. Janickiego, wynosi 84.000zł.

1994 - 2007 © Borkow

s.cgi-i=czasostrzeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">