Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2005 rok\Numer 05


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Co wiesz na temat obozu zagłady w Oświęcimiu?

STANISŁAW SOŁTYS
technik-mechanik



   Mogę powiedzieć bardzo dużo o Oświęcimiu, ponieważ mieszkałem tam 4 lata, na początku lat 60-tych. Pracowałem w tamtejszych zakładach chemicznych i poznałem dwóch ludzi, którzy budowali obozowe baraki jeszcze przed wojną. Jedna z tych osób opowiadała mi, jak Niemcy traktowali więźniów. Obóz zwiedzałem pierwszy raz w 1954r. ze szkolną wycieczką, jako 10-letni chłopak. To było wstrząsające, wtedy wyglądał on zupełnie inaczej. Oprowadzał nas mężczyzna, który był tam więźniem. Drogi jeszcze wtedy były usłane kośćmi, zburzone krematoria... Długo nie chciałem zwiedzać tego obozu ponownie, dopiero w latach 70-tych byłem tam z żoną, ale nawet wszędzie nie wchodziłem. Trudno mi powiedzieć, czy młodzi ludzie interesują się Oświęcimiem. Ciekawie i prawdziwie na ten temat pisze Tadeusz Hołuj, który przeżył obóz. Myślę, że młodzież historię dotyczącą ostatniej wojny traktuje tak, jak my powstanie styczniowe. Niedawno, gdy tam byłem, widziałem, jak młodzież się zachowuje - śmiechy, przewodnicy w pośpiechu oprowadzają wycieczki, nie ma czasu na refleksję.

ANDRZEJ ADAMSKI
rolnik



   Myślę, że te obchody rocznicowe wiele nam uświadomiły. Skłoniło to mnie do pewnej refleksji: Jak to możliwe, że człowiek potrafi drugiemu człowiekowi coś takiego zrobić? Gdyby się głębiej nad tym zastanowić, to można zauważyć przełożenie tego na współczesne czasy. Nie można powiedzieć, że to było kiedyś, a dziś przemoc nie istnieje. Spotykamy ją bardzo często, można tu wspomnieć o terroryzmie, ale przemoc występuje już nawet w szkołach i tu ma swoje początki. Gdyby prześledzić, jak faszyści dochodzili do władzy, to powtarzają się pewne mechanizmy, tak u nich, jak i u komunistów. By znienawidzić kogoś, musieli wmawiać sobie i innym, że tamta grupa ludzi jest dla społeczeństwa zagrożeniem. Należy pamiętać o Oświęcimiu, ale trzeba sobie odpowiedzieć, co robić, żeby tu wśród nas nie było takiego "małego Oświęcimia", tej lansowanej wszędzie przemocy. Wydaje mi się, że z naszą pamięcią o tamtych zdarzeniach jest coraz gorzej. Wielu młodych nie zdaje sobie sprawy z tego, co tam się zdarzyło. Szkoły organizują wyjazdy na przykład na film "Harry Poter", a zapomina się, by pojechać tam, uświadomić sobie tamte zdarzenia. To jest bolesne, ale chyba konieczne, by coś takiego się nie powtórzyło.

MAGDALENA SENDA
uczennica LO



   Chociaż historia jest moim ulubionym przedmiotem, to za wiele nie mogę powiedzieć o Oświęcimiu. Na pewno jest to miejsce, co do którego między Polakami a Niemcami zawsze będzie istniał spór. Do końca nigdy nie będzie przebaczenia między tymi dwoma narodami, bo Polacy, obok Żydów, ponieśli najwięcej ofiar w Oświęcimiu. Być może z czasem dojdzie do jakiejś współpracy między Polakami i Niemcami, lecz w sercach niektórych ludzi, szczególnie tych, którzy pamiętają osobiście tamte czasy, jakaś zadra pozostanie. Młodszemu pokoleniu łatwiej będzie przebaczyć. Przyznam, że z tych obchodów pokazywanych w TVP widziałam jedynie urywki. W szkole Oświęcim traktowany jest jako jeden z ważniejszych tematów, kiedy mówi się o drugiej wojnie światowej. Różnie się odbiera tę tematykę, ja słucham o tym z zaciekawieniem. Przyznaję, że nigdy nie byłam w Oświęcimiu, ale chciałabym tam pojechać, bo byłoby to ciekawe doświadczenie.

MAŁGORZATA RUTKOWSKA
technik - LAP



   Dużo czasu poświęciłam na oglądanie obchodów rocznicy i programów o Oświęcimiu - trudno to oglądać. Niedawno pokazywano też jakiś zachodni reportaż na ten temat - zdjęcia nie do oglądania. Jeszcze ze szkoły pamiętam taki cytat: "Ludzie ludziom zgotowali ten los" i to jest prawda. Nie mam pewności, czy te projekcje sprawią, że taka tragedia się nie powtórzy. To, co było, jest tragiczne, ale teraz przez terroryzm też niewinni ludzie giną, zupełni przypadkowi. Jeśli chodzi o informację nt. obozów, to uważam, że jest dużo źródeł, z których można czerpać, jeśli tylko ktoś chce. Jest telewizja, publikacje w gazetach, książki... To jest przypominane, by nie poszło w niepamięć. Mam dzieci w wieku szkolnym, były w Oświęcimiu na wycieczce i bardzo to przeżywały i jeśli teraz coś zobaczą w TV, zaraz mówią, że tam byli, widzieli - przeżywają na nowo. Czy to jednak jest powszechna reakcja wśród młodzieży, tego nie wiem. Serce ściska, jak to się ogląda.

SZYMON SIOF
uczeń Gimnazjum nr2



   Oświęcim kojarzy mi się z obozem. Widziałem w TV, jak ludzie byli paleni. Pokazują też zwłoki, włosy... Wiem, że najwięcej zginęło tam Żydów i Polaków. Widziałem także, jak w TV wypowiadali się ci, którzy kiedyś tam przebywali, musieli pracować. Czasami oglądam te programy, są one smutne. Myślę, że coś takiego już się nie powtórzy, nie chciałbym zresztą, żeby tak się zdarzyło, wtedy na pewno nie byłoby ciekawie. W szkole na razie nic nie miałem na temat Oświęcimia. Z kolegami o tym nie rozmawiam, bo to smutny temat, ale chciałbym się tam przejechać i z bliska zobaczyć, jak ten obóz wygląda.

Rozmawiał: K. Juszczak
Fot. Łukasz Śmiatacz


1994 - 2007 © Borkow

i=czasostrzeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">