Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2005 rok\Numer 21


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Matczyne radości i troski

AGNIESZKA ZADKA z córką Natalią



   Największa radość to sam fakt, że się ma córeczkę, widzi się, jak ona dorasta, w czym jest podobna do rodziców, jak się rozwija, jak rośnie.. Największą troską chyba każdego rodzica jest obawa o zdrowie dziecka, kiedy jest chore, a nie można nic na to poradzić. Myślę także, jaka kiedyś będzie ta nasza córeczka. Tu też są obawy - czy sobie poradzi, czy będę umiała wszystkiego ją nauczyć, aby sobie w życiu dobrze radziła. Przede wszystkim chciałabym nauczyć ją samodzielności oraz umiejętności dokonywania dobrych wyborów - dotyczy to i szkoły, i pracy, i w ogóle życia rodzinnego. Na razie Natalka czeka na zerówkę, więc wszystko dopiero się zacznie, trudno zatem snuć jakieś dalekie plany. Podsumowując powiedziałabym, że bycie matką niesie z sobą same radości i kilka trosk.

BEATA DOBRASIAK z córką Klarą



   Pojawienie się dziecka jest największą radością. Jest to po prostu założenie rodziny, posiadanie czegoś swojego - wiem, że ona jest moja, mam się kim zająć. Radością także napawa myśl, że w przyszłości będzie osiągała jakieś cele. Dziecku trzeba poświęcać dużo czasu, ale to również jest radością. Jestem matką niepracującą, więc spędzam z nią wiele chwil, ale uważam, że jest to czas dobrze wykorzystany i wierzę, że kiedyś wyjdzie to na dobre. Nie zawsze pójście do pracy i zostawienie dziecka komuś jest pozytywne. Taka główna troska pojawia się wtedy, gdy dziecko zachoruje. Dzięki Bogu córka jest zdrowa i nic złego się nie zdarzyło, jedynie w momencie narodzin mieliśmy trochę kłopotów i dlatego cały czas człowiek się martwi. Nie chcę decydować o jej przyszłości, bo wiadomo, że plany rodziców nie są zgodne z oczekiwaniami dziecka. Chciałabym, aby chodziła do szkoły i osiągała swoje cele.

VIOLETTA GRZESIAK z córką Dominiką



   Największą moją radością to właśnie są moje dzieci. Oprócz tu obecnej córki Dominiki mam jeszcze młodszego Tomka. Moją radością jest to, że są zdrowe, że Dominisia dobrze się uczy w I klasie. Dzieci to największy skarb. Zaś największym zmartwieniem jest troska o to, żeby moje dzieci były zdrowe. Na tym zależy mi najbardziej, bo, będąc małymi dziećmi, często chorowały. Chciałabym też, aby w dalszej przyszłości każde ułożyło sobie szczęśliwie życie. A w najbliższej przyszłości, żeby córka, która chodzi do szkoły muzycznej, dobrze się nauczyła grać na fortepianie. Najważniejsze, by dzieci zdobyły wykształcenie, znalazły jakąś dobrą pracę, bo obecnie o tę pracę trudno. Trosk wynikających z faktu bycia matką jest dość sporo, ale myślę, że radości także nie brakuje. Można cieszyć się z każdej dobrej oceny i osiągnięć w szkole.

MONIKA ADAMSKA z synami Michałem, Dawidem i Jakubem



   Sam moment macierzyństwa jest taką największą radością w życiu każdej matki. Ja miałam trzykrotnie to szczęście - mam trzech chłopców. Żeby się bawić z nimi, raczej nie ma czasu, ale dużo rozmawiamy. Z trójką dzieci są też kłopoty, bo trzeba zwracać baczną uwagę na to, co robią, ale i to daje jakąś radość, pozwala kształtować ich zachowanie. Staram się, żeby już poznawali literki, zaczynali się uczyć - chcę ich trochę przygotować do szkoły. Chciałabym też, żeby wyszli na dobrych ludzi. Myślę, że tak będzie, bo już pomagają. Największy lęk jest o to, by byli zdrowi, by nic złego im się nie przydarzyło. A potem, żeby coś osiągnęli, skończyli studia, a jeden niechaj kontynuuje mój zawód.

DOROTA PIECYK z córkami Anią i Izą



   Dzieci potrafią dać matce najwięcej radości. Ich obecność, uśmiech, miłe słowa czy przytulenie do mamy powoduje uczucie radości. Smutne jest to, że jak dorastają, stają się bardziej samodzielne i nie jest się już tak blisko z nimi, już do mamy nie chcą się tak przytulać. Oczywiście samodzielność jest czymś dobrym, ale powoduje mały smutek. Boję się także, by przez tę samodzielność nie zeszły na złą drogę. Jak każda matka chcę, żeby było im dobrze i żeby coś w życiu osiągnęły. Przede wszystkim nauka, bo od tego trzeba zacząć; zawodu wybierać im nie będę, chciałabym tylko, aby był "przyszłościowy", gwarantujący pracę. Od małego też staram się je jak najlepiej wychować, by były dobrymi ludźmi, a co z tego wyniknie - czy będę płakać z rozczarowania, czy będę z nich dumna - pokaże przyszłość.

Rozmawiał: K. Juszczak
Fot. Ł. Śmiatacz


1994 - 2007 © Borkow

i=czasostrzeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">