Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2005 rok\Numer 47


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Dzień bez zakupów

ALEKSANDRA BRUDER
szwaczka


   Myślę, że dzień bez zakupów byłby nudny. Zawsze coś ciekawego kupi się, a wybór jest duży. Tym bardziej, że zbliżają się święta. Szczególnie kiedy chodzę z małą Nikolą, to ona zawsze mnie na coś naciągnie, a najbardziej na słodycze albo lalę... Jeśli byłby dzień bez zakupów, to byśmy siedzieli w domu i nigdzie nie wychodzili. Takim dniem mógłby być poniedziałek. W niedzielę odpoczywamy. To jest dzień na odpoczynek i wtedy nie powinno się robić zakupów. Zwykle lubię kupować w tych większych sklepach, jak "Biedronka", "Rolnik". Teraz to praktycznie wszystko jest w sklepach - wybierać, przebierać i ... mieć pieniądze.

EWA i JAN PUŁŻYCCY
szwaczka, pracownik produkcji palet


   Raczej trudno sobie taki dzień wyobrazić, bo idąc do miasta, przeważnie się coś kupuje, chociaż drobiazg. Zwykle planuję swoje zakupy. Najczęściej chodzimy do sklepów drobiarskich i do "Biedronki", a także sklepów AGD i RTV. Teraz można dostać wszystko, nie ma problemów, byleby były pieniądze. Niedziela mogłaby być dniem bez zakupów, jest to dzień odpoczynku i my po sklepach nie chodzimy. Na to, żeby kupować, jest cały tydzień, jest sobota, a niedziela to taki dzionek, w którym powinno się trochę posiedzieć w domu.

ZOFIA KOZIOŁ
rencistka


   Choćby drobnostkę, ale zawsze trzeba coś kupić - to chleb, to bułkę. Dużo pieniędzy wydaję też na lekarstwa, że nawet renty mi nie starcza. Wielu jest niedobrych sprzedawców, nie dają dotknąć towaru, a nieraz chciałoby się te rzeczy zobaczyć. Tu w Rynku jest bardzo dobry sklep "Moda dla pań" - dobrze się kupuje i rzeczy są praktyczne, nawet robią poprawki bez dopłaty. Często tu wpadnę chociaż popatrzeć lub pogadać z ekspedientkami. W niedzielę powinien jakiś sklep być czynny, ponieważ gdy czegoś się zapomni, to zawsze można kupić jakąś przyprawę do obiadu. Z ciuchami nie musi być otwarty, ale spożywczy powinien. Wszystko dla dobra ludzi, a ci, co sprzedają, też mogą się zmieniać, nie muszą pracować w każdą niedzielę.

MIROSŁAWA SROKA
położna


   Wyobrażam sobie taki dzień,, bo robię większe zakupy raz w tygodniu, codziennie rano jedynie to, co jest potrzebne - chlebek, mleko... w przydomowym sklepie. Myślę, że w niedzielę sklepy mogłyby być zamknięte, jest mi to obojętne. Jestem katoliczką, uważam, że każdy powinien spełnić swój obowiązek wobec Boga, ale też nie jestem kategorycznie przeciwna handlowi w niedzielę. W tej chwili mamy to udogodnienie, że w sobotę i niedzielę są otwarte sklepy. Jest to utrudnienie dla pracowników, ale takie jest ryzyko tego zawodu. Pracując w służbie zdrowia, też pracuję w niedzielę i święta. Mam różne ulubione sklepy: Codziennie w małym sklepiku p. Królikowskiego kupuję świeże mleko i chleb, u Krawca - mięso, wędliny, u p. Suchaneckiej warzywa, a resztę drobnych rzeczy przeważnie w Polo-Markecie. W tych małych sklepikach jest naprawdę wszystko super.

ANDRZEJ TOMASZEWSKI
rencista


   Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Osobiście nieczęsto robię zakupy. Jeśli już coś kupuję, to wybieram duże sklepy: "EKO" i PSS, zaś żurek u p. Kupczyka. O to, czy pracować w niedzielę, należy zapytać pracowników tych sklepów. Wiem, że niektórzy wolą popracować w niedzielę, a za to mieć inny dzień wolny. Uważam jednak, że niektóre sklepy spożywcze mogłyby być w niedzielę otwarte. Osobiście nie lubię kupować w czwartki, w związku z targiem za dużo ludzi kręci się w mieście, więc mógłbym zrezygnować z czwartku. Nie mam problemów z kupnem czegokolwiek, wszystko jest. Zresztą kupuję jakieś drobiazgi, zachcianki, a właściwe zakupy robi żona.

Rozmawiał: K. Juszczak
Fot. Ł. Śmiatacz


1994 - 2007 © Borkow

i=czasostrzeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">