Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2005 rok\Numer 48


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Ostrzeszowski koncert Michała Bajora: NIE TAKI BAJOR STRASZNY

    Osiem lat minęło od chwili, gdy ostatni raz gościł w Ostrzeszowie Michał Bajor. Wystąpił na którymś z festiwali "Baszta". Trochę od tamtej pory zmieniło się - "Baszta" przeszła do historii, a Bajor jako żywa historia estrady powrócił do Ostrzeszowa. Przyjechał tu z programem jubileuszowym z okazji 30 lat jego pracy estradowej. A skoro już 30 lat minęło, to nie mogło zabraknąć tych najpiękniejszych piosenek i największych przebojów, będących śpiewną ilustracją jego artystycznych dokonań. Tak też było - wspomnieniowo, nastrojowo, a czasami i żartobliwie.


    W delikatnym świetle, ubrany na czarno artysta pojawił się przy fortepianie i tam rozpoczęły się wspomnienia pierwszych estradowych kroków, stawianych w 1973r. na scenach Zielonej Góry i Sopotu. Zaraz potem światła nieco rozbłysły, Bajor podszedł na środek sceny i zaprezentował utwory z początków swej kariery, z widowisk opartych na songach B. Brechta i tłumaczonych przez Młynarskiego piosenkach J. Brella. Publiczności ostrzeszowskiej dane też było usłyszeć tango "Ogrzej mnie", pożyczone od Krystyny Jandy i mniej znany, ale jakże piękny utwór z repertuaru Ch. Aznavoura - "Ja wbity w kąt". Później zaczęły się piosenki, które zostały napisane właśnie dla Bajora - "Błędny rycerz" czy "Popołudnie", z refleksyjnym tekstem J. Kofty. Do tych lirycznych utworów, które chyba przeważają w repertuarze artysty, trzeba też zaliczyć "Naszych matek maleńkie mieszkanka", ze wzruszającymi słowami W. Młynarskiego. Ale, jak się okazuje, Bajor ma wcale niemało wesołych piosenek. Do nich z pewnością należy"Chciałbym". Tę piosenkę szczególnie mile będą wspominać fotoreporterzy, bowiem był to jedyny utwór, podczas którego piosenkarz zgodził się na robienie zdjęć. Nie wnikam, czy to kaprys mistrza, czy prośba pozwalająca wytworzyć niczym
    niezmącony klimat poetyckiego widowiska, faktem jest, że publiczność w pełni respektowała to zalecenie.


    Niemało w repertuarze M. Bajora jest piosenek o miłości. Już same tytuły: "Nasza niebezpieczna miłość" czy "Moja miłość największa" - tłumaczą wszystko. Nie mogło też w takim koncercie zabraknąć przeboju "Nie chcę więcej", w końcu, jak powiedział sam piosenkarz - "jest to jedna z tych piosenek, których nie może nie zaśpiewać". Ale Bajor zaśpiewał także utwory, o które nikt by go nie posądzał - pełne dowcipu, żartu... A to, co zrobił na końcu recitalu, kiedy on, dotąd elegancki, dystyngowany artysta, przebrał się za lumpa i właściwie w piżamie stanął przed publicznością, to przeszło oczekiwania wszystkich. Pokazało też, że nie taki Bajor straszny, jak go malują.
    Jubileuszowy koncert Michała Bajora jego organizator, czyli Ostrzeszowskie Centrum Kultury może uznać za sukces. Po pierwsze - dopisała publiczność wypełniając całą salę, po drugie - artysta, o którego kaprysach wieść gminna niosła, okazał się człowiekiem kulturalnym i z poczuciem humoru. Potwierdził to zaraz po koncercie w bezpośrednich kontaktach z publicznością, chętnie podpisując płyty licznym fanom. W czasie występu Bajor wyraził nadzieję, że teraz prędzej niż za osiem lat znów zawita do Ostrzeszowa. Ostatni udany koncert wskazuje na to, że będzie tu oczekiwany.

    W jednym z najbliższych numerów "CzO" wywiad z Michałem Bajorem.

K. Juszczak


1994 - 2007 © Borkow

zeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">