Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2005 rok\Numer 48


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Zatarg o przetarg: czyli po co nam 19 tysięcy?

    Kilka miesięcy temu Wodociągi Ostrzeszowskie postanowiły pozbyć się nieużywanej już ładowarko-koparki marki Katapiler. Dwa ogłoszone w tej sprawie przetargi spotkały się z zerowym zainteresowaniem, w związku z czym zrezygnowano z tej formy sprzedaży. W siedzibie spółki wywieszono po prostu ogłoszenie o zbyciu maszyny i oczekiwano na potencjalnych kupców.
    Jednym z nich był rolnik z Książenic w gminie Grabów. Obejrzał koparkę, złożył swoją ofertę i czekał na rozstrzygnięcie. Gotów był zapłacić 19.000 zł, a ponadto zadeklarował, że w razie takiej potrzeby Wodociągi mogą liczyć na użyczanie im sprzedanej maszyny. Koparka miała mu posłużyć do przeprowadzenia drenarki i rekultywacji pól. Jakież było więc jego zdziwienie, kiedy dowiedział się, iż wygrała oferta opiewająca na 9.500 zł. Według wyjaśnień, jakie podobno mu przedstawiono, nie został wybrany, ponieważ jest właścicielem gospodarstwa rolnego, a nie firmy i na dodatek mieszka poza Ostrzeszowem. Podczas wizyty w naszej redakcji mieszkaniec Książnic zgłaszał zastrzeżenia nie tylko co do kwoty, ale też sposobu przeprowadzenia całej procedury. Jego zdaniem, kryteria wyboru zwycięzcy nie były jasne.
    Co na to prezes Wodociągów Ostrzeszowskich p. Klimek?
    Jak nas poinformował, zamieszanie powstałe w związku z tą sprawą sprawiło, że...
    -Sprzedaży nie będzie. Kiedy jest ogłoszony oficjalny przetarg, nikt się nie zgłasza, a jak chcemy normalnie zbyć, to zaczynają się kłótnie. Ja nie chcę hałasu o parę groszy. Koparka zostaje u nas na placu. W przyszłym roku z radą nadzorczą podejmiemy decyzję, co dalej z tym robić. Na dzień dzisiejszy sprawa jest nieaktualna.
    Z wyjaśnień prezesa Wodociągów wynika, że w tym przypadku mniej ważne były deklarowane przez oferentów sumy. Chodziło bowiem o to, aby sprzęt trafił do podmiotu gospodarczego prowadzącego swoją działalność na terenie Ostrzeszowa. Ot, taki lokalny patriotyzm.
    -Koparka jest zamortyzowana, jest wartością zerową dla Wodociągów. Każda złotówka jest dla nas zyskiem.
    Jednakże w zaistniałej sytuacji prezes Klimek nie wykluczył, że maszyna może zostać złomowana.
    -Ona stała ponad rok i pies z kulawą nogą się o nią nie zapytał. Kiedy chcieliśmy ją zbyć, żeby nie rdzewiała, to zrobił się wokół tego szum. Po co mi to. Koparka stoi na placu i na razie będzie stała.
    W ten sposób jedną decyzją Wodociągi Ostrzeszowskie pozbawiły się szansy podniesienia stanu konta o niebagatelną w końcu kwotę. A może jednak warto było podejść do sprawy spokojniej, nie obrażać się na oferentów, podjąć z nimi poważne rozmowy i doprowadzić do nieco bardziej racjonalnego finału?
    W grę wchodzą przecież nie prywatne pieniądze pana prezesa.

Ł. Śmiatacz


1994 - 2007 © Borkow

trzeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">