Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2005 rok\Numer 48


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





NASZA WIARA W LICZBACH

    Czy można naszą wiarę wyrazić liczbami? Oczywiście, że nie. Nie sposób przesądzić, czy nawet ten klęczący co niedzielę w kościele i uczestniczący w sakramencie komunii św. jest rzeczywiście blisko Boga. Każdy chrześcijanin wie, że tę prawdę jedynie Bóg zna. Ale z drugiej strony trochę trudno uwierzyć w głęboką wiarę kogoś, kto nie uczestniczy we wspólnocie Kościoła, a do którego poprzez chrzest przynależy. Mało tego - wciąż uważa się za osobę wierzącą, ale jakby mądrzejszą, nowocześniejszą, stojącą gdzieś ponad rzeszą "maluczkich drepczących co niedzielę do kościółka". Jednakże i tych wiernych nie powinno się potępiać, wszak niezbadane są wyroki Boskie, nie wiadomo też, co było przyczyną ich odwrotu od Kościoła.


    Skoro spojrzenie na naszą wiarę przez pryzmat liczb jest złudne, dlaczego więc co roku odbywa się w naszych kościołach liczenie wiernych? Odpowiedź wydaje się oczywista - dobrze jest być choć pobieżnie zorientowanym, jaki jest nasz udział w życiu religijnym parafii, a przede wszystkim w niedzielnej mszy św. i sakramencie komunii. Wiedza ta szczególnie ważna jest dla proboszczów i hierarchów kościelnych, ale wydaje się, że nie jest ona obojętna także dla wiernych, przede wszystkim tych zaangażowanych w ruch katolicki danej parafii. Potwierdzają to niektóre wypowiedzi naszej ulicznej sondy. Rzecz jasna nie da się zaprzeczyć, że wielu z nas jest zwyczajnie ciekawych, jak ta frekwencja wygląda w naszej parafii, gdzie indziej... Ktoś powiedział, że "ciekawość to pierwszy stopień do piekła", na szczęście liczenie wiernych nie jest wiedzą tajemną. Tak przynajmniej można sądzić, przyjmując, że wszyscy tworzymy Kościół Powszechny i za niego odpowiadamy. Wdzięczni jesteśmy księżom proboszczom z parafii znajdujących się w powiecie ostrzeszowskim, których prosiliśmy o podanie liczb z tegorocznego liczenia wiernych. W większości potraktowali nas z życzliwością. Liczby z tych parafii prezentujemy w przygotowanym zestawieniu. Staramy się rozumieć też obawy innych proboszczów, którzy odmówili podania wyników liczenia wiernych w swoich parafiach. Może ta publikacja ich przekona, że nie mieliśmy żadnych złych zamiarów.
    Liczenie wiernych odbywa się co roku w święto Chrystusa Króla, czyli w ostatnią niedzielę kalendarza kościelnego. W tym roku było to 20 listopada. Jedynie w parafiach p.w. Chrystusa Króla liczenie odbywa się tydzień wcześniej lub później. Chodzi o to, by uroczystości odpustowe nie "zafałszowały" nieco przeciętnej liczby wiernych przychodzących co niedzielę na mszę św.


    Liczb zawartych w poniższym zestawieniu nie sposób pozostawić bez krótkiego komentarza. Ogólnie można rzec, patrząc przez pryzmat liczb, że nie jest u nas najgorzej z uczestnictwem we mszy św. Można nawet powiedzieć, że w niektórych parafiach wynik jest nadspodziewanie budujący. Przecież wiadomo, że niemała liczba parafian to ludzie w bardzo podeszłym wieku, często schorowani, trudno oczekiwać, by przychodzili do kościoła co niedzielę, szczególnie w dni słotne i śnieżne, a takie w listopadzie się zdarzają. Nie można też liczyć na małe dzieci. Warto zauważyć, że największy udział we mszy jest tam, gdzie do kościoła wszyscy wierni mają po prostu blisko (Bukownica, Chlewo, Przedborów, Marszałki, parafia Chrystusa Króla w Ostrzeszowie). Jeśli te odległości się zwiększają - np. parafia Mąkoszyce, gdzie z niektórych wiosek do kościoła parafialnego jest 8-10 km, wówczas trudno liczyć na rekordową frekwencję. Oczywiście wpływ na liczebność ma także pogoda i inne losowe sytuacje, które jednak mieszczą się w tej średniej. Nie jest też żadnym odkryciem fakt, że kobiety bardziej gorliwie przychodzą do kościoła i uczestniczą w sakramencie komunii. Wyjątkiem jest Bukownica. Z tego, co mówili nam ks. proboszczowie, wynika, że liczby tegoroczne są bardzo zbliżone do tych z lat poprzednich, można więc powiedzieć, że poziom naszego uczestnictwa w kościele nie zmienia się. Ale czy poziom ten jest w pełni satysfakcjonujący i czy odzwierciedla naszą autentyczną pobożność, to już każdy wierny i każdy duszpasterz sam najlepiej wie.

K. Juszczak, Ł. Śmiatacz


1994 - 2007 © Borkow

zowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">