Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2005 rok\Numer 50


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





SPECJALIŚCI BEZ KONTRAKTÓW

    Bardzo niepokojący, a nawet dramatyczny obraz kontraktacji usług medycznych przedstawiony został na piątkowej konferencji odbywającej się u starosty ostrzeszowskiego. Zarówno starosta Lech Janicki, jak i uczestniczący w spotkaniu lekarze reprezentujący NZOZ-y z powiatu ostrzeszowskiego byli zgodni, że jeśli proponowane w obecnej fazie przez Narodowy Fundusz Zdrowia warunki stałyby się ostateczne, wówczas powiat nasz, a dokładniej jego mieszkańcy, zostaliby pozbawieni wielu specjalistycznych usług medycznych. Zaś w innych przypadkach zmniejszenie tych usług w porównaniu z ubiegłorocznymi kontraktami wynosiłoby od 30% do 90%. Byłby to prawdziwy szok, zważywszy, że przecież dotąd działające na znacznie większych kontraktach poradnie specjalistyczne i tak nie zaspokajały społecznych potrzeb.

NA BADANIA DO POZNANIA
    Jeśli Fundusz nie zmieni swoich drastycznych decyzji, a przynajmniej w niektórych przypadkach jest to już przesądzone, wówczas od 1 stycznia w naszym powiecie przestają istnieć: poradnia leczenia uzależnień, poradnia zdrowia psychicznego, poradnia antynikotynowa, poradnie chirurgiczne, poradnie dermatologiczne, poradnia neurologiczna. Do tego trzeba by dodać działające w ramach ZZOZ poradnie chorób płuc i gruźlicy oraz poradnię gastrologiczną.


    Różne są powody takiej decyzji, przynajmniej te oficjalne. Nietrudno bowiem dostrzec, że zasadniczo problem jest jeden - oszczędności za wszelką cenę, a przede wszystkim kosztem specjalistyki oraz szpitali znajdujących się na tzw. prowincji. Głośno mówi się już o podziale na Polskę A i B w tym zakresie i to w tym samym czasie, gdy prominentni politycy opowiadają o solidaryzmie społecznym. Oficjalnie jednak Fundusz postawił w niektórych przypadkach wymagania nie do spełnienia, np. poradnie chirurgiczne miały być wyposażone w urządzenia rtg, co, biorąc pod uwagę ich stopień wykorzystania, doprowadziłoby do ruiny tychże zakładów. Ponadto zażyczono sobie, by właśnie poradnie chirurgiczne, a także dermatologiczne prowadzili lekarze z drugim stopniem specjalizacji. Uczestniczący w konferencji dr R. Kupidura z Grabowa i dr M. Grobel z Ostrzeszowa zgodnie uznali to za nonsens. W ubiegłych latach poradnie radziły sobie bardzo dobrze, obsługując wielu chorych. W dodatku poczyniono inwestycje, by sprostać wcześniejszym wymaganiom Funduszu, zainwestowano w sprzęt. Teraz okazało się, że to wszystko niewiele znaczy i postawiono kolejne wymagania nie do spełnienia, jak drugi stopień specjalizacji. O ile się to nie zmieni, a w tym przypadku wszystko na to wskazuje, to pacjenci chcący korzystać z publicznych ośrodków, będą musieli jeździć do Ostrowa, Kalisza, a w niektórych przypadkach do Poznania i kilka miesięcy czekać na badanie. O lekceważeniu pacjentów może świadczyć choćby fakt, że w jednym z przypadków na profilaktykę zaproponowano w kontrakcie 16 zł, zaś np. na psychiatrię dziecięcą płacono za 1,5 pacjenta tygodniowo.

BĘDZIEMY PROTESTOWAĆ...
    Działanie NFZ to kolejne utrudnienia w dostępie pacjentów do lekarza - mówił o tym dr H. Siciński. Jeśli ktoś dotąd czekał na jakieś badania w Ostrzeszowie 2-3 tygodnie, to teraz przyjdzie mu czekać 6 miesięcy. Nie wiadomo, czy takie drastyczne zmniejszenie dostępności świadczeń jest świadomą polityką uzdrawiania służby zdrowia? Warto sobie uświadomić, że Fundusz odmówił środków publicznych niektórym poradniom, lecz mogą one jednak funkcjonować na czysto komercyjnych zasadach i zapewne tak się stanie. Tylko ilu pacjentów będzie mogło sobie na to pozwolić?


    Co na to wszystko władze powiatu, które przecież w myśl ustawy odpowiadają za służbę zdrowia?
    "Będziemy protestować, naciskać poprzez parlamentarzystów - mówił na spotkaniu L. Janicki. Finansowanie służby zdrowia - publicznej i niepublicznej, odbywa się wyłącznie przez NFZ i tam te pieniądze powinny być. Gdyby chodziło o kwotę o 5-10% mniejszą od tegorocznej, to można by zrozumieć, że szuka się oszczędności, ale jest to działanie na unicestwienie pewnych poradni." Starosta zapowiedział też spotkanie z burmistrzami i wójtami gmin, by ustalić jakiś wspólny front działania. Trzeba jednak pamiętać, że ustawodawca nie dał władzom samorządowym właściwie żadnych praw w tym zakresie i tak naprawdę mogą tylko prosić i zabiegać o zmiany decyzji Funduszu.

SZPITAL NA PERYFERIACH
    W drugiej części konferencji mówiono o kontraktach dotyczących szpitala i poradni ambulatoryjnych działających w strukturach ZZOZ. Z czterech istniejących w br. poradni ambulatoryjnych najprawdopodobniej zostaną tylko dwie: ginekologiczno-położnicza i immunologiczna. Nie będzie gastrologii i poradni płuc. Zaś jeśli chodzi o szpital, to wciąż trwają negocjacje. Niektóre boje z Funduszem toczą się przez stowarzyszenie dyrekcji ZOZ-ów powiatowych - wiadomo w grupie raźniej i szanse pomyślnych rozstrzygnięć są nieco większe. Trzeba jednak wiedzieć, że ze szpitalami powiatowymi Fundusz szczególnie się nie liczy, tym bardziej jeśli tak jak nasz, znajduje się na peryferiach województwa. Potwierdzają to już dotychczasowe ustalenia kontraktowe, gdzie propozycje postawione naszemu szpitalowi są co najwyżej na ubiegłorocznym poziomie. Szczegóły w tym względzie przybliżył w trakcie konferencji dyr. Henryk Siciński. Na oddział wewnętrzny szpital dostał trochę więcej niż w br., ale niemal tyle samo zabrano noworodkom. Więcej o 52 tys. zł otrzymał oddział chirurgiczny, z tym że procedury wyceniania są w tej dziedzinie tak niskie, że ich większe wykorzystanie wręcz generuje straty. Powstały w tym roku oddział intensywnej terapii po długich bojach otrzymał ofertę wynoszącą 317 tys. zł - co najmniej 100 tys. zł mniej od minimalnej kwoty umożliwiającej prowadzenie tego oddziału. Jak "sprawiedliwie" Fundusz dzieli pieniądze, niech świadczy przykład jednego z podpoznańskich szpitali, który na taki sam oddział otrzymał 700 tys. zł. Bardzo nisko (600 zł na dobę) oceniono potrzeby izby przyjęć. Opiece długoterminowej także zmniejszono stawkę: z 76 do 63 zł za tzw. osobo-godzinę. Według informacji dyrektora trzecia runda negocjacji zakończyła się podpisaniem protokółów rozbieżności dotyczących kontraktów na oddziały: intensywnej terapii, noworodkowy i na izbę przyjęć. Być może w kolejnym rozdaniu Fundusz okaże się hojniejszy?

PRZEKSZTAŁCENIE W SPÓŁKĘ PRAWA HANDLOWEGO?
    Biorąc pod uwagę niedoszacowane oferty kontraktowe, trudno liczyć na wyjście szpitala z zadłużenia, czy choćby zmniejszania się długów. Można przyjąć, że dotychczasowe inwestycje i oszczędności nie zapobiegną dalszemu zadłużaniu szpitala. Jeśli to zadłużenie będzie się powiększać, szpital stanie przed koniecznością daleko idących zmian. Dyrektor nie ukrywał, że, przy dalszym obciążaniu szpitalnego konta, nie wyklucza przekształcenia placówki w spółkę prawa handlowego. To jeszcze nie byłaby prywatyzacja, tylko poddanie się czystym zasadom rynkowym. Może to przedwczesne, choć decyzje Funduszu prowokują do zdecydowanych działań.

MIAŁO BYĆ SOLIDARNIE
    Miało być inaczej niż dotąd - spokojnie, sprawiedliwie i solidarnie, tymczasem na kilka tygodni przed nowym rokiem, tak jak to bywało w poprzednich latach - nie znamy ostatecznych warunków "gry" prowadzonej przez NFZ. Sygnały wypuszczane przez Fundusz są nie do przyjęcia - tak mówią fachowcy i chcemy ich słowom wierzyć. Liczymy, że te ustalenia, bardzo krzywdzące dla tutejszych NZOZ-ów i pacjentów, jednak uda się zweryfikować. Ale co zrobić, jeśli Fundusz postawi na swoim?

K. Juszczak


1994 - 2007 © Borkow

i-i=czasostrzeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">