Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2006 rok\Numer 18


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Spojrzenie na katastrofę w Czarnobylu z perspektywy 20 lat

    Od kilku lat ludzie świata nauki próbują obalić mit Czarnobyla. Bezskutecznie. Jestem przekonana, że także wielu Polaków wciąż nie chce przyjąć do wiadomości prawdy, jaka płynie z raportów naukowych dotyczących wybuchu w elektrowni atomowej na Ukrainie. W obiegowej opinii katastrofa czarnobylska stała się przyczyną wzrostu zachorowań na przeróżne choroby (w tym także nowotwory), a nawet częstszych zgonów. Tymczasem łączna liczba zgonów (41) i ciężkich obrażeń (203) blednie wobec innych katastrof w XX wieku. Na zdrowie mieszkańców Polski Czarnobyl nie wywarł praktycznie żadnego wpływu. Jod-131 jest izotopem krótko żyjącym, jego okres półrozpadu to zaledwie 8 dni. Dlatego zagrożenie tym czynnikiem po wybuchu szybko ustało. Jeśli chodzi o inne izotopy, które wraz z chmurą radioaktywną dotarły nad nasz kraj (głównie cez-137 i cez-134), okazało się, że zagrożenie było znacznie mniejsze, niż się pierwotnie obawiano.
    Jednak mit nie poddaje się tak łatwo. To, co wydarzyło się 26 kwietnia 1986r., większość z nas pamięta lub zna z opowieści. Reaktor w Czarnobylu zaczął się topić wskutek błędu popełnionego przez operatora, doprowadzając do emisji radioaktywnej. Władze radzieckie długo nie chciały przyznać, że stało się coś niedobrego. Tymczasem, o dziwo, władze w naszym kraju zareagowały nadzwyczaj przytomnie. Wszyscy wówczas wierzyli, że nawet najmniejsza dawka promieniowania, bliska zerowej, powoduje powstawanie nowotworów. Słynny płyn Lugola, zapobiegający gromadzeniu się jodu w tarczycy, otrzymało 18,5 mln osób, w tym 95 proc. dzieci. Błyskawicznie przeprowadzona akcja, która zaczęła się już 29 kwietnia po południu, jest do dziś stawiana za wzór działań w dziedzinie ochrony radiologicznej. Była to największa w historii medycyny akcja profilaktyczna dokonana w tak krótkim czasie. Jednak prof. dr hab. Zbigniew Jaworowski, przewodniczący Rady Naukowej Centralnego Laboratorium Ochrony Radiologicznej (CLOR) w Warszawie, przyznaje: "akcja podawania w 1986 r. polskim dzieciom jodu, która wtedy wydawała mi się konieczna, nie była potrzebna".
    Gdzie zatem Czarnobyl poczynił największe spustoszenia? W pierwszej kolejności w psychice ludzi. Profesor Janusz Nauman, kierownik katedry i kliniki chorób wewnętrznych i endokrynologii Akademii Medyczej w Warszawie twierdzi: "Jestem praktykującym lekarzem i do niedawna połowa moich pacjentów zgłaszających się z rozmaitymi chorobami tarczycy twierdziła, że ich problemy zaczęły się po Czarnobylu". Tymczasem z badań przeprowadzonych w latach 1987-1990 na losowej próbie 56 tys. Polaków jasno wynika, że przynajmniej w krótkim okresie po awarii Czarnobyl nie miał żadnego wpływu na zdrowie rodaków. Zdaje się potwierdzać to tegoroczny raport ONZ. "Informacjom o ochronie radiologicznej często nie towarzyszyły wyjaśnienia na temat wpływu promieniowania na zdrowie, co doprowadzało do błędnego postrzegania jego skutków" - piszą jego autorzy. Dlatego ludność rejonów uznanych za skażone żyje w ciągłym strachu, który ma ogromny wpływ na jej zdrowie.
    Dodać też trzeba, że na terenach uznanych za skażone żyje dzisiaj kilka milionów ludzi. Są oni uznawani za "ofiary Czarnobyla". Ludziom tym przysługuje, zależnie od stopnia skażenia zamieszkanych terenów, ponad 50 rozmaitych przywilejów - od wypłacanych co miesiąc zapomóg po darmową opiekę medyczną czy łatwiejszy dostęp na wyższe uczelnie. W wyniku tego poważnie obciążono budżety trzech dotkniętych katastrofą państw. Rządy tych trzech państw chętnie wyciągają rękę po zagraniczną pomoc i są raczej zainteresowane wyolbrzymianiem skutków katastrofy niż ich rzetelną oceną. Autorzy raportu ONZ rozmawiali m.in. z mechanikiem, który stracił pracę w zbankrutowanym kołchozie, ale mimo to nie chciał otworzyć własnego warsztatu, gdyż bał się stracić "czarnobylską zapomogę". Profesor Jaworowski nazywa "czystą manipulacją" pokazywane często w telewizji kalekie dzieci, rzekome ofiary Czarnobyla i dodaje: "Na tzw. terenach skażonych nie odnotowano żadnego wzrostu liczby urodzin dzieci z ciężkimi wadami rozwojowymi. Natomiast w każdej populacji, od Warszawy po Hawaje, występuje ok. 3 proc. tego typu przypadków. Wystarczy więc pojechać z kamerą, sfilmować dziecko, które np. przyszło na świat bez rąk, i dodać komentarz, że jest to ofiara Czarnobyla. Dziennikarze wielokrotnie postępowali w ten sposób."
    Określenie Czarnobyla mianem największej katastrofy spowodowanej przez człowieka, wytrzymuje próbę czasu tylko w kontekście powszechnego lęku, którego wcześniej na taką skalę nie doświadczono.

Anna Gawin
na podst. "Polityka", "Wiedza i Życie", "Gazeta Wyborcza", Internet


1994 - 2007 © Borkow

owski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">