Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2006 rok\Numer 18


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Wspomnienie o Czarnobylu

Zbigniew Skraburski
rencista


   W lipcu tego roku, w którym wydarzyła się katastrofa, zmarła moja żona. Tuż po niej zaczęła mieć zaburzenia pracy tarczycy, myślę więc, że to właśnie wina wybuchu w Czarnobylu. Stężenie promieniotwórczych pierwiastków w powietrzu było strasznie duże. Wszystko wydało się dopiero po dwóch dniach, a ludzie już wcześniej nie powinni wychodzić z domu. Przed katastrofą nie było żadnych objawów choroby. Żona miała dopiero 35 lat, zostawiła mnie z trójką dzieci. Owszem, chodziła do wielu lekarzy, specjalistów, ale to nie pomogło. Według mnie takie elektrownie nie powinny w ogóle powstawać. Powinno żyć się w zgodzie z ekologią. Można przecież budować elektrownie wodne i wiatrowe.

Wiesław Piec
kierowca


   W czasie, gdy nastąpił wybuch, byłem akurat w trasie. O zdarzeniu dowiedziałem się oczywiście trochę później. Każdy wtedy czuł chyba jakiś strach, nie do końca wiedziałem, czym to tak naprawdę grozi. Teraz okazuje się, że na skutek wybuchu rozwija się wiele chorób, np. rak. Byłem kiedyś na oddziale chorób hormonalnych w szpitalu w Poznaniu. Lekarze mówili, że to wszystko to skutki wybuchu w Czarnobylu. Elektrownie jądrowe są moim zdaniem nieodzowne. Powinny być jednak bezpieczniejsze. Wtedy nikt nie był przygotowany na taką tragedię. Dzisiaj więcej wiemy na temat elektrowni jądrowych. 20 lat temu mieliśmy niewielką świadomość tego, co sie stało, dziś nie dałoby się ukryć takiej katastrofy. Pamiętam, że potem piliśmy płyn Lugola, nie wiem jednak, czy to była skuteczna ochrona. Na razie nic mi nie jest, ale skutki mogą się jeszcze ujawnić.

Halina Matuszewska
kelnerka


   Gdy nastąpił wybuch, byłam jeszcze w młodym wieku. Wydarzenie to utrwaliło mi się raczej z opowiadań. Wiem, że było niebezpiecznie, zapanowała ogólna panika, ludzie nie wiedzieli, o co chodzi, więc bali się. Potem nawet lekarze mówili, że skutkiem katastrofy jest wiele chorób, problemy z tarczycą. Pod wpływem wybuchu na pewno zwiększyła się liczba zachorowań w Polsce. Na początku starano się to ukrywać, ale potem wszystko wyszło na jaw. Ja nie piłam płynu Lugola, ale wiem, że były akcje z tym związane. Świat nie może obejść się bez elektrowni, ale, biorąc pod uwagę dzisiejszy postęp, powinny powstawać inne - bezpieczniejsze. Za parę lat może stać się coś jeszcze groźniejszego, wiele ludzi może zginąć. Właściwie to dopiero teraz dowiadujemy, co się tam działo i jakie są skutki wybuchu.

Jarosław Frankowski
elektromechanik


   Z Czarnobylem kojarzy mi się łykanie jodu. Mogłem wtedy być w 5 - 6 klasie. Pamiętam tę sytuację, ale dla mnie jako dziecka była to raczej forma informacji, jakiegoś bumu. Wiadomo było, że stało się coś złego. Przyjęło się tę informację do wiadomości, nie zastanawiając się wtedy nad tym, jakie będą skutki. Być może niektórzy teraz je wyolbrzymiają, ale one na pewno są i to bardzo niekorzystne. Jest wiele osób, które jeszcze mieszkają w skażonym terenie, ale to ich wybór. Jestem za tym, aby wszystkie elektrownie były przyjazne dla środowiska, także te jądrowe. Jeżeli jest dobrze zbudowana i nie stwarza zagrożenia dla ludzi i otoczenia, to, owszem, niech ona istnieje. Lepiej jednak, żeby elektrownie były wodne lub wiatrowe, ale jeżeli ekonomia i formy zabezpieczenia będą rzetelne, to mogą być również jądrowe. Na pewno dziś jesteśmy lepiej przygotowani na taki wybuch, mamy lepsze zabezpieczenia. Skuteczniejsza by była ochrona naszego społeczeństwa przez państwo, powstałyby jakieś bariery, strefy ochronne tak jak w przypadku ptasiej grypy. Wtedy wydarzyła się katastrofa, a nie robiono nic, by zmniejszyć jej następstwa.

Grażyna Dziewięcka
prowadzi działalność gospodarczą


   Pamiętam, że gdy dowiedziałam się o katastrofie, byłam chyba na festynie z okazji 1-Maja. Potem była akcja z piciem płynu Lugola. Ja sama nie chciałam go pić, więc minęło mnie to. Owszem bałam się, ale wtedy jeszcze nikt nie myślał, jakie mogą być skutki wybuchu. Osobiście nie odczuwam żadnych konsekwencji, według mnie nie są one tak groźne, jak się mówi. Nie sądzę, żeby z tego powodu wzrosła u nas liczba chorych. Podejrzewam, że być może na Wschodzie ludzie bardziej odczuwają skutki wybuchu. Niestety, nie ma możliwości zapobiegania takim katastrofom, zawsze może się coś wydarzyć i chyba nie jesteśmy na to przygotowani, raczej nikt o tym nie myśli. Ja byłabym za tym, aby elektrownie jądrowe nie powstawały, ale nie mi o tym decydować.

Rozmawiała: A. Skolarska
Fot. K. Juszczak


1994 - 2007 © Borkow

i=czasostrzeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">