Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2006 rok\Numer 26


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Żyli szybko, umarli młodo: Tragedia w Pisarzowicach

    Czwartek 22 czerwca, godziny wieczorne. W całym Ostrzeszowie słychać dźwięk syren. Karetki, straż, policja kierują się w stronę Kobylej Góry.


    Na miejscu zdarzenia ogromny korek. Widok przerażający, masakra. Doszczętnie rozbity samochód, obok przykryte ciało jednego z młodych ludzi. Kilka metrów dalej ekipa lekarzy reanimuje drugiego z poszkodowanych. Niestety... on też umiera jeszcze na miejscu tragedii. Dwie pasażerki samochodu chwilę wcześniej zostały odwiezione do szpitala w Ostrzeszowie.
    Wokół tłum ludzi... Słychać głosy: "wyleciały przez dach", "ochraniarze z Epoki", "wyrzuciło ich z zakrętu", "mogli jechać prosto"...

Komunikat policji z dnia 23 czerwca 2006 roku:
    22 czerwca w miejscowości Pisarzowice kierujący peugeotem 306 kabrio, w terenie niezabudowanym na łuku drogi w prawo, najprawdopodobniej stracił panowanie nad pojazdem, następnie wjechał do przydrożnego rowu, uderzając w drzewo. W wyniku zderzenia kierujący oraz pasażer ponieśli śmierć na miejscu, natomiast pasażerki - dwie dziewczyny 20 i 21 lat- zostały przewiezione do szpitala w Ostrzeszowie.

Drzewo śmierci
    Gdyby nie drzewo, w które uderzyli, pewnie udałoby im się przeżyć. Na drzewie tym rozbiło się już wiele samochodów, stoi pod nim wiele krzyży. Najwyższy czas, by je wyciąć!


    Nie wolno czekać na kolejną ofiarę. Jeśli łuk drogi jest niebezpieczny, a drzewo niesie śmierć wypadającym z drogi, to trzeba je usunąć!

Żyli szybko, umarli młodo...
    Mieli zaledwie po 23 lata i przed sobą całe piękne życie. Jeden z nich był studentem IV roku Politechniki Wrocławskiej. Obaj byli znani z występów na zawodach ostrzeszowskich siłaczy.
    Poniosła ich wyobraźnia czy raczej jej brak?
    Wsiadając do auta nie przeczuwali, że za kilka kilometrów ich życiowa podróż dobiegnie końca.


ZDJĘCIE Z PARKINGU POLICYJNEGO

    Przyczyny wypadku nie do końca są jeszcze znane. Najprawdopodobniej jednak zawiniła właśnie nadmierna prędkość. Dlaczego? Brak wyobraźni, brak doświadczenia... A może chcieli popisać się przed dziewczynami albo udowodnić, że auto, którym jadą, ma ogromne możliwości, a może po prostu spieszyli się zbyt mocno. ... A może było inaczej, może kierowca zasłabł i zamiast na hamulec nacisnął na gaz? Dla nich to nie ma już znaczenia... Choć byli zdrowi, wspaniali, silni, dali się sprowokować losowi i zapłacili za to cenę najwyższą.
    Wysoką cenę zapłacili też ich najbliżsi, którzy teraz opłakują swych synów, wnuków, braci, przyjaciół...
    W redakcyjnym archiwum mamy zdjęcia Bartka G. i Artura Sz. Są na nich pogodni i pełni życia...

AS


1994 - 2007 © Borkow

i-i=czasostrzeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">