Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2006 rok\Numer 26


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Siedzimy jak na dynamicie

    Państwo Bożena Treska i Tadeusz Pilarczyk są małżeństwem. Wraz z 6-letnim synem zajmują jedno z mieszkań w komunalnej kamienicy na ul. Biegańskiego w Grabowie n. Prosną. W ich opinii gmina jako właściciel budynku nie wywiązuje się ze swoich obowiązków. W efekcie mieszka się tam nie tylko coraz trudniej, ale też, co gorsza, coraz mniej bezpiecznie.
    -Mieszkam tu już 16 lat i oni jeszcze nic tu nie zrobili - żali się pan Tadeusz - Pomogli jedynie zamontować okno i dali mi piec-angielkę. I jeszcze do tego musiałem dopłacić 140zł (...) Chociaż od ulicy by ten dom otynkowali, żeby nie było widać tego straszydła. Nie robią nic, tynk spada na ulicę.
    Wszystkie znajdujące się w kamienicy mieszkania zostały wycenione i przeznaczone do sprzedaży. B. Treska i T. Pilarczyk są zainteresowani wykupem, ale nie w tej chwili. Teraz bowiem skupiają się przede wszystkim na walce z ciężką chorobą pani Bożeny. Niedawno postanowili złożyć wniosek o wymianę licznika energii elektrycznej. Od pracowników zakładu energetycznego usłyszeli jednak, że ze względu na fatalny stan instalacji w całym budynku, urządzenie może zostać zainstalowane tylko warunkowo, na okres jednego tygodnia. Mówiąc wprost, istnieje poważne zagrożenie pożarowe.


    -Siedzimy jak na dynamicie. Skąd możemy wiedzieć, że coś akurat nie tli się na strychu - nie kryje swych obaw T. Pilarczyk.
    Jak zapowiedziano, jeżeli sytuacja nie ulegnie zmianie, tj. nie zostanie wymieniona instalacja, cała kamienica pozbawiona zostanie dopływu prądu. Informacja przekazana przez elektryków nie była dla naszych bohaterów szczególnym zaskoczeniem. Już bowiem od dłuższego czasu pan Tadeusz na własną rękę przeprowadza drobne naprawy ciągle psujących się gniazdek i kontaktów.
    -Tam są już gołe przewody - mówi.
    Mieli nadzieję, że Urząd Miasta i Gminy rozwiąże wreszcie ten, dosłownie palący, problem. Tymczasem...
    -Powiedziano nam w ten sposób: panie Pilarczyk, nie mamy pieniędzy. To są mieszkania do wykupu i nas już to nie interesuje (...) Z czym by się nie poszło do Urzędu, to na nic nie ma pieniędzy.
    Traktowanie przez urzędników to zresztą jeszcze jedna kwestia, na którą uskarżają się B. Treska i T. Pilarczyk.
    -Petent często jest tam poniżany - stwierdziła pani Bożena.
    Jej mężowi zdarzało się podobno, że choć był pierwszy w kolejce do burmistrza, ten zapraszał do gabinetu kogoś zupełnie innego, najprawdopodobniej swojego dobrego znajomego. Mówiąc o warunkach panujących w kamienicy na ul. Biegańskiego, należy też zwrócić uwagę na popękane mury i, zlokalizowany tuż pod oknem mieszkania pani Bożeny i pana Tadeusza, daszek pokryty płytami azbestowymi.
    Z punktu widzenia pracowników Urzędu Miasta i Gminy sytuacja wygląda nieco inaczej. Według zapewnień burmistrza Edmunda Gepperta nie ma żadnego niebezpieczeństwa wyłączenia prądu na Biegańskiego. Inspektor ds. planowania i gospodarki przestrzennej Małgorzata Dembek potwierdziła, że zakład energetyczny zakwestionował stan instalacji elektrycznej w budynku i zapewniła, iż w najbliższym czasie gmina zrobi w tej materii wszystko, co leży w obowiązkach administratora. Zakres planowanych prac objąć ma wykonanie dojścia do kamienicy, a także tzw. wejścia pionem do liczników. Operacja ta ma w pełni zagwarantować bezpieczeństwo tamtejszym lokatorom. Najprawdopodobniej nie będzie jednak spełnione jedno z żądań T. Pilarczyka, a mianowicie to dotyczące umieszczenia jego licznika na parterze, blisko zajmowanego przez niego mieszkania.
    -Nie będzie ekstra licznika tylko dla pana Pilarczyka. Energetyka tak nie chce, bo inkasent nie będzie biegał po całym budynku. Wszystkie liczniki muszą być w jednym miejscu. Taka jest generalna zasada - tłumaczy M. Dembek.
    Z jej słów wynika również, że nie należy się spodziewać już żadnych innych prac wykonywanych przez gminę w tej kamienicy.


    -Budynek jest wyceniony i nie powinniśmy już mieć w związku z tym żadnych wydatków. Przyjdzie Regionalna Izba Obrachunkowa i zarzuci nam, że budynek przeznaczony jest do sprzedaży, a my jeszcze w niego inwestujemy.
    Burmistrz Geppert zdecydowanie nie zgadza się z tezą, jakoby T. Pilarczyk był niewłaściwie traktowany przez grabowskich urzędników.
    -Dowodem jest to, ile myśmy w tym mieszkaniu zrobili - stwierdził - Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby sobie lokal zmienić, jeśli nie odpowiada.
    Geppert nie widzi też nic dziwnego w tym, że Pilarczyk musiał pokryć część kosztów wymiany okna.
    -Z reguły, jeśli ktoś zwraca się o wymianę podłogi czy okien, to staramy się to zrobić z udziałem mieszkańca.
    Optymistycznie w kontekście tej sprawy brzmią zapewnienia, że praktycznie w najbliższych dniach mieszkańcy kamienicy doczekają się w końcu nowej instalacji elektrycznej. Zastanawiający jest jednak rozdźwięk pomiędzy tym, co mówi T. Pilarczyk a słowami przedstawicieli UMiG. Wygląda na to, że w sferze kontaktów na linii włodarze - mieszkańcy nie wszystko wygląda w Grabowie najlepiej, nad czym ci pierwsi powinni poważnie się zastanowić.

ŁUKASZ ŚMIATACZ


1994 - 2007 © Borkow

gi-i=czasostrzeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">