Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2006 rok\Numer 31


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Ludzie z pasją (3) - Rafał Mielczarek:
WIDZEW I REAL - MOJE PIŁKARSKIE FASCYNACJE

    Pasjonować się piłką nożną to na pozór nic oryginalnego. Któż, będąc chłopcem, nie uganiał się za piłką, a potem nie siadał przed telewizorem i nie kibicował polskiej reprezentacji. Ale bycie prawdziwym kibicem to coś więcej niż śledzenie meczu przed telewizorem - to towarzyszenie ukochanej drużynie w meczach o dużą i małą stawkę, znajomość piłkarzy, wyników, wreszcie zbieranie pamiątek dotyczących swoich ulubieńców. Do takich kibiców - pasjonatów bez wątpienia należy RAFAŁ MIELCZAREK.


    "To zaczęło się od szkoły podstawowej - rozpoczyna Rafał swą piłkarską opowieść. Trenowałem piłkę nożną w drużynie młodzieżowej Victorii pod okiem p. Śmieińskiego. Piłkarzem nie zostałem, ale zostałem kibicem Victorii i nie tylko. Pierwszy mecz, nie licząc tych w Ostrzeszowie, jaki udało mi się obejrzeć, to było spotkanie Pogoni z ŁKS-em. Byłem wówczas na obozie harcerskim w okolicach Szczecina. Zainteresowałem się naszą ekstraklasą - postawiłem na Widzew. Na mecz Widzewa z Legią jechałem już sam. Wówczas, w połowie lat 90-tych, z obu drużyn można było złożyć reprezentację. Legia miała już za sobą sukces w Lidze Mistrzów, czyli miejsce wśród ośmiu najlepszych drużyn. Widzew się jeszcze dobijał, ale pokonał Legię 2:1. W sumie na Łazienkowskiej w Warszawie byłem na trzech meczach. Jedno z tych spotkań szczególnie utkwiło mi w pamięci, kiedy to Widzew wygrał 3:2, strzelając bramki w ciągu pięciu minut. Innym meczem, którego nie zapomnę, był mecz Widzewa z Brendy Kopenhaga. Decydował on o awansie do Ligi Mistrzów. Widzew może nie grał rewelacyjnie, ale skutecznie, strzelając dwie bramki. Później, gdy już Widzew wywalczył awans do Ligi Mistrzów, to byłem na wszystkich meczach tej drużyny rozgrywanych w Łodzi. Zorganizowałem wyjazd kibiców z Ostrzeszowa na mecz z Atletico Madryt. Atmosfera była wspaniała, tylko wynik wszystko popsuł - 1:4. Ale w pamięci zostanie bramka strzelona przez Marka Citko prawie z połowy boiska. Ze Stiełą wygraliśmy 2:0, a z Borussią D. zremisowaliśmy 2:2. Widzew nie wyszedł z grupy, ale odtąd żadna polska drużyna nie zagrała w Lidze Mistrzów. Teraz ma szansę Legia."
    Wśród mnóstwa pamiątek, jakie prawdziwy kibic powinien posiadać, dominują zdjęcia. Na wielu fotografiach można dostrzec Rafała w towarzystwie gwiazd światowego futbolu - tych sprzed lat, jak Muller czy Rummenige i współczesnych - Ze Roberto lub Raul. Nazwisko tego ostatniego wiąże się z Realem Madryt - ukochaną zagraniczną drużyną Rafała.


Z trenerem Othmarem Hitzfeldem

    "Oglądałem Ligę Mistrzów w 1998r. - Real grał świetną piłkę, szczególnie zachwycał mnie wtedy Argentyńczyk - Fernando Redondo. Pamiętam, jak w finale Mijatović strzelił bramkę Juventusowi. Wtedy Real po prawie 40 latach znów okazał się najlepszą drużyną w Europie. Do dziś zdobył 9 trofeów, w tym trzy razy wygrał Ligę Mistrzów. Oglądając wówczas tę drużynę, zapragnąłem być na tym stadionie, widzieć z bliska tych piłkarzy, zrobić zdjęcia. To było moje marzenie, które się spełniło. Spełniło się 5 lat później w 2003r. Postanowiłem pojechać do Madrytu na mecz Realu decydujący o mistrzostwie Hiszpanii. Nie miałem biletu na mecz, nie znałem języka, miasta... Jechałem autobusem, podróż trwała 37 godzin. Ratowała mnie podstawowa znajomość j. niemieckiego. Miałem okazję poznać trochę Madryt, udając się do centrum, gdzie znajduje się stadion Santiago Bernabeu. Dzięki pomocy pracującej tam pani mogłem zwiedzić stadion. Natknąłem się też na rodzinę z Frankfuru i od nich dość szczęśliwie kupiłem bilet. Zająłem miejsce za bramką, wszystko wspaniale widziałem i, co najważniejsze - z innymi kibicami Realu mogłem świętować zdobycie przez drużynę mistrzostwa. Wówczas jeszcze nie miałem okazji widzieć się z piłkarzami. Taka szansa nastąpiła w lutym 2004r. To było w Monachium podczas meczu Bayern - Real. Lubię Bayern, ale sercem byłem z Realem. Miałem okazję obserwować trening Bayernu, a po nim zrobić kilka zdjęć. Potem udałem się metrem na stadion Olimpijski, gdzie trening przeprowadzał Real. Wszedłem tam w grupie hiszpańskich kibiców, a gdy już piłkarze wychodzili, niektórym udało się zrobić zdjęcia. Rad jestem też z rozmowy z O. Hitzfeldem - sławnym trenerem, który dwukrotnie (z Borussią D. i Bayernem) sięgnął po zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Wykazał się w tym dniu optymizmem i stawiał 4:1 dla niemieckiej drużyny. Może dlatego, że Bayern zawsze miał patent na Real. Ostatecznie padł wynik 1:1. Później w Madrycie wygrał Real i on awansował do ćwierćfinału"
    Zdaniem Rafała obecnie jest trzech piłkarzy mogących uchodzić za najlepszych w świecie: Ronaldinho, Zidane i Cannavaro. Na niedawnych mistrzostwach najlepiej wypadł z nich Włoch, który teraz już jest w Realu, więc tym bardziej bliski.


Z ukochaną drużyną - Widzewem

    Z pewnym smutkiem nasz kibic mówi o rodzimym futbolu: "Póki nie będzie zmian - tak w PZPN, jak i w klubach, to nie widzę przyszłości. Nie mamy zaplecza, szkółek, gdzie młodzi piłkarze mogliby się rozwijać. Co do szans reprezentacji w eliminacjach ME, zależy jakich piłkarzy Beenhakker powoła. Jest za krótki okres - wolałbym, żeby to był polski trener mający rozpracowanych zawodników. Chciałbym, żeby Frankowski wrócił do kadry, proponowałbym też Burgharda z Legii. Era niektórych zawodników w reprezentacji się kończy."
    Marzeniem Rafała jest, by Real ponownie zagrał w lidze Mistrzów z Bayernem Monachium. Wtedy miałby okazję być na jednym z najnowocześniejszych stadionów świata, jakim jest Allianz-Arena. Życzymy spełnienia tych marzeń, a w przyszłości - kto wie - może z którąś z tych wielkich drużyn zmierzy się w Lidze Mistrzów Widzew. Dziś to może wydaje się mało realne, ale przecież marzenia są po to, by kiedyś się spełnić.

K. Juszczak


1994 - 2007 © Borkow

rzeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">