Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2006 rok\Numer 31


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Próba sił - czyli sprawa, o której, wg policji, nie warto mówić

    Grupa sportowców z Opola przez kilka dni mieszkała w hotelu przy OSiR. Przyjechali do Ostrzeszowa, by, korzystając ze świetnych warunków, trochę tu potrenować. I pewnie mile wspominaliby nasze miasto, gdyby nie incydent, do którego doszło w ostatnim dniu pobytu, a właściwie w czasie tzw. "zielonej nocy". Właśnie wtedy jeden z młodych sportowców źle się poczuł i razem z kilkoma kolegami poszedł do apteki po odpowiednie lekarstwo. Kiedy byli na wysokości cmentarza, zaczepiła ich 10-osobowa grupa miejscowych chuliganów (18-19lat). Widać żar lipcowej nocy okazał się zbyt mocny, bo sprowokowali konflikt i bezpardonowo zaatakowali "obcych".


    Ci, będąc w mniejszości, zmuszeni zostali do odwrotu - jako sportowcy w tej "rywalizacji" na pewno mieli większe szanse aniżeli w "praniu po mordach". Jednak młodzi awanturnicy nie dawali za wygraną i ruszyli w pościg. Okazało się, że też nie byli słabi w nogach, bo do baraku, w którym mieszkali opolanie, przybiegli niemal równo z nimi. Tamci jednak zdążyli już pozamykać drzwi i okna swoich pokoi. To, jak się okazało, było słabym zabezpieczeniem, gdyż napastnicy wyrwali kilka sztachet z płotu, wybili szybę w pierwszych lepszych drzwiach i gotowi byli do ostatecznego starcia, niekoniecznie ze spotkanymi na mieście. Sportowcy, tym razem inni, znów musieli salwować się ucieczką. Jeden z nich wybił ręką szybę w oknie, dość mocno się przy tym kalecząc, i razem z kolegą z pokoju uciekli na pobliską stację benzynową. Wezwali pogotowie, by udzieliło pomocy rannemu. W szpitalu na izbie przyjęć opatrzono rany cięte ręki i założono kilka szwów.


    Tymczasem w hotelu zorientowano się w całej sytuacji, trener zadzwonił po policję, na której widok chuligani rozpierzchli się.
    Rano sportowcy odjechali. Na pewno ten sportowy obóz na długo pozostanie w ich pamięci. Przecież dostarczył im niezapomnianych przeżyć.


    Kończąc opis tego incydentu, chciałabym zapytać, co ostrzeszowska policja zrobiła, by ująć sprawców? (prawdopodobnie był świadek). Przecież mamy nie tak dawne doświadczenie z własnego podwórka, że właśnie tacy agresywni młodzi ludzie nie panujący nad swoimi emocjami, doprowadzili do tragedii. Może dla policjantów takie chuligańskie zaczepki to norma, chleb powszedni, ale spokojni mieszkańcy Ostrzeszowa najbardziej boją się właśnie takich zachowań i właśnie przed nimi powinna nas strzec nasza policja. I chyba powinniśmy się dowiedzieć, co zrobiono w tej sprawie.

    Zdarzenie opisane na podstawie relacji dyr. OSiR.

js


1994 - 2007 © Borkow

rzeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">