Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2006 rok\Numer 32


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Susza w naszym powiecie

    W drugiej połowie ubiegłego tygodnia doczekaliśmy się w końcu opadów deszczu. Niestety radość z tego faktu nie może być pełna, zwłaszcza w przypadku rolników. Skutki długotrwałej suszy są bowiem tak poważne, że wielu upraw nie da się już uratować. W powiecie ostrzeszowskim straty na niektórych plantacjach sięgają 90%.


    Jak powiedział nam kierownik Wydziału Ochrony Środowiska, Rolnictwa i Leśnictwa Starostwa Powiatowego w Ostrzeszowie Władysław Karnicki, mieliśmy, i na dobrą sprawę wciąż mamy do czynienia z tzw. suszą fizjologiczną. Oznacza to brak wilgoci w warstwie ornej gleby. Ze względu na obfite roztopy wiosenne nie zaistniało natomiast zagrożenie suszą hydrologiczną, charakteryzującą się deficytem wody także w głębszych warstwach (jej symptomem jest opadanie liści z drzew). Na terenie naszego powiatu najbardziej skomplikowana sytuacja panuje w gminach: Czajków, Kraszewice i Kobyla Góra. Według szacunków plony zbóż mogą być tam o ok. 50% niższe w porównaniu z rokiem ubiegłym. Ziarna jest nie tylko mniej, lecz i jego jakość pozostawia wiele do życzenia. Zdaniem W. Karnickiego nie da się więc wykluczyć, że już niedługo będziemy musieli więcej płacić za m.in. wyroby piekarnicze.
    -Ten rok może się znacznie odbić na sytuacji ekonomicznej nie tylko rolników, ale również konsumentów - dodał.
    Straty o podobnej skali, co w zbożach wystąpią najprawdopodobniej też na plantacjach ziemniaków. Najgorzej sprawy mają się jednak z kukurydzą.
    -Według naszych ocen plony kukurydzy na ziarno mogą być nawet o 90% niższe - powiedział Karnicki.
    W związku z tym wielu rolników zdecyduje się zapewne zmienić plany, zebrać kukurydzę już w sierpniu i przerobić ją na kiszonkę. Każdy kilogram paszy jest zresztą bardzo cenny, ponieważ susza, oprócz upraw, zniszczyła też wiele hektarów użytków zielonych, w tym pastwisk. Znaczna część rolników nie ma gdzie wypasać swego bydła i poważnie myśli o zmniejszeniu stad.


    Wiele mówiło się ostatnio o formach pomocy rolnikom dotkniętym przez suszę. Proponowano m.in. wprowadzenie obowiązkowych ubezpieczeń na wypadek tego rodzaju klęski. W. Karnicki uważa, że decydujące słowo w tej materii należy do firm ubezpieczeniowych, ale, jego zdaniem, taki pomysł byłby niezwykle trudny w realizacji. Susza jest bowiem zjawiskiem występującym na znacznych obszarach, dotyczącym wielu osób, w związku z czym składki mogłyby nie wystarczyć na masowe wypłacanie odszkodowań. Kierownik Wydziału Rolnictwa Starostwa Ostrzeszowskiego widzi jednak także inne możliwości.
    -Myślę, że wójtowie wyjdą naprzeciw rolnikom z terenu naszych gmin - powiedział.
    W jaki sposób? Ano chociażby poprzez wprowadzenie ulg w podatkach. Karnicki wyraził ponadto nadzieję, że na obszarach szczególnie dotkniętych klęską suszy możliwe będzie przyspieszenie wypłacania dopłat bezpośrednich.
    Skutki suszy najwyraźniej widać co prawda w uprawach rolnych, ale nie tylko one padają jej ofiarą. Powiat ostrzeszowski położony jest w strefie zlewni dwóch rzek: Prosny i Baryczy. Z informacji przekazanych przez W. Karnickiego wynika, że zdecydowanie gorzej sprawy mają się w przypadku tej drugiej.
    -Przepływy w ciekach podstawowych są na poziomie minimalnym i zanikającym.
    Chodzi o tereny gmin: Ostrzeszów, Mikstat i Kobyla Góra. Drobne strumyki są tam praktycznie całkowicie wyschnięte. Poziom lustra wody obniżył się również bardzo w takich ciekach, jak: Meresznica, Złotnica czy Dąbrówka. Taka sytuacja stwarza spore zagrożenie dla gospodarstw rybackich. Aby uchronić jedno z nich przed groźbą masowego śnięcia ryb, tydzień temu wydano decyzję o zasileniu go wodą z kobylogórskiego zalewu. W tym celu obniżono poziom akwenu o ok. 40 cm.


    Sferą, na którą susza ma ogromny wpływ, jest również leśnictwo. Od 15 lipca, decyzją Nadleśnictw Antonin i Przedborów w powiecie ostrzeszowskim obowiązuje całkowity zakaz wstępu do lasów. Będzie tak do odwołania. Obostrzenie to wprowadzono w związku z tym, że poziom wilgoci w ściółce spadł poniżej 10%. To wystarczyło, aby w krótkim czasie na obszarach leśnych wybuchło kilkanaście pożarów. Na szczęście żaden z nich nie był podobno efektem celowego podpalenia. Za szczególnie zagrożone uznaje się lasy rosnące wzdłuż linii kolejowej Kępno - Ostrów Wlkp. Wystarczy jedna iskra spod kół pociągu i już płoną rosnące przy torach chaszcze, a od nich zapala się ściółka leśna.
    W celu minimalizacji zagrożenia pożarowego zalecono ograniczenie prac pielęgnacyjnych w lasach tj. trzebieży i wyrębów.
    Jak twierdzi kierownik Karnicki, w bieżącym roku apogeum osiągnęły zjawiska, które wyraźnie dawały o sobie znać na przestrzeni ostatnich pięciu lat. Co więcej, w jego opinii kolejne lata mogą być jeszcze trudniejsze. Wszystko za sprawą postępującego globalnego ocieplenia klimatu.
    -To może skutkować tym, że będziemy mieli do czynienia ze stepowieniem kraju, szczególnie środkowego pasa.
    Trudno uznać tę wizję za optymistyczną, ale też wiele wskazuje na to, że jej ziszczenie jest wielce prawdopodobne.

Ł. Śmiatacz


1994 - 2007 © Borkow

-i=czasostrzeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">