Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2006 rok\Numer 32


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





IDOLE I SKRZYPEK NA FESTYNIE POD BASZTĄ

    Ostrzeszowski IDOL ma wprawdzie tradycję krótszą niż ten telewizyjny, ale i tak każdego lata cieszy się popularnością wśród młodzieży. Głównie pokochały IDOLA dziewczyny marzące pewnie o karierze podobnej do którejś z rodzimych lub zagranicznych gwiazd - i kto wie, może tak właśnie się stanie.


    Póki co, w ostatnią niedzielę lipca, podczas letniego festynu odbywającego się pod Kazimierzowską Basztą, poznaliśmy półfinalistów V edycji Ostrzeszowskiego Idola. Najpierw wszyscy uczestnicy prezentowali się, wykonując jakiś znany utwór - śpiewano pojedynczo, trójkami, czwórkami... Kiedy jurorzy dobrze poznali możliwości śpiewającej młodzieży, ogłoszono werdykt.
    Oto nazwiska szczęśliwej (zapewne) trzynastki młodych ludzi, przed którymi otwarła się szansa na sukces w IDOLU: Jagoda BOGACZ, Małgorzata DYTFELD, Zuzanna GŻEGŻÓŁKA, Renata KLEPACZ, Jarosław KULA, Damian KURZAWA, Karolina LEDWAN, Julia LEPCZYŃSKA, Joanna PIETRZYKOWSKA, Ewa POR, Natalia SIDORENKO, Ewelina WAWRZYNIAK, Natalia ŻAR.


    Już w najbliższą niedzielę, 13 sierpnia, na kolejnym festynie pod Basztą z tego grona wyłonieni zostaną finaliści.
    Gdy opadły emocje związane z "Idolem", na scenie pojawił się Jakub Kotowski. To, co wyprawiał ze swymi elektrycznymi skrzypkami, musi budzić podziw. Równie swobodnie radził sobie z melodiami starych polskich przebojów, jak i z hitami światowymi. Ale nie powinno to zbytnio dziwić, wszak Kotowski to nie tylko klasycznie wykształcony muzyk, grający na co dzień w zielonogórskiej filharmonii. To artysta równie swobodnie operujący smyczkiem u Gorana Bregovica, z którym grał trzy lata, czy w zespole "Małe Kino", z którym sięgał po sukces na festiwalu "Baszta". Swój występ zaczął od znanej melodii z filmu "07 zgłoś się". Potem usłyszeliśmy wiązankę przebojów "Czerwonych Gitar" zręcznie przetykaną krótkimi wstawkami muzyki serialowej. Brawurowo zagrał też kankana - szkoda tylko, że tancerek zabrakło. Taneczne były również melodie czerpiące z bogactwa muzyki ludowej - od cygańskiej po góralską. Zaś dla zakochanych "wysmyczył" parę spokojnych kawałków z "Besame mucho". Dobry występ, dla miłośników skrzypiec - rarytas.


    Zwieńczeniem festynu zorganizowanego przez OCK była projekcja komedii "Chłopaki nie płaczą". Film nie pierwszej świeżości, ale podobno najbardziej śmieszą nas stare gagi. Zważywszy, że wcześniej był też program dla dzieci, można powiedzieć, że prawie każdy coś z festynu wynieść mógł. Wszystkim, rzecz jasna, dogodzić nie sposób, ale próbować można na kolejnych festynach.

K. Juszczak


1994 - 2007 © Borkow

zeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">