Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2006 rok\Numer 32


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Paweł Biedziak

    Jest postacią popularną, medialną, często widzimy go w ogólnopolskiej telewizji, niedawno przyjechał do swojego rodzinnego miasta - do Ostrzeszowa, co nie mogło ujść naszej uwadze.


Paweł Biedziak
Dyrektor Biura Komunikacji Społecznej Komenda Główna Policji w Warszawie - o policji i nie tylko cz.2


    Z pewnością słyszał Pan o sprawie Przemysława Zielezińskiego, która miała miejsce w październiku 2004 roku. Na tle tej sprawy wyszło na jaw wiele "przekrętów" mających miejsce w KPP Ostrzeszów. Czy taki negatywny rozgłos był potrzebny?
    Widziałem programy u Marcina Wrony, z którym się znamy od wielu lat. Myślę, że nowy komendant powiatowy Dariusz Bieniek podjął pewne kroki kadrowe - personalne, wewnątrz komendy powiatowej. Sądzę, że jego poprzednik, którego również znałem, także chciał dokonać zmian, ale chyba nie starczyło mu determinacji. Czasami wewnątrz jednostki jest taka atmosfera, że najlepszym rozwiązaniem jest oddelegować pewne osoby do innych jednostek, innym należy podziękować - wysłać na emeryturę, wziąć nowych ludzi i wówczas atmosfera się oczyszcza.
    Mam wrażenie, że te kroki zostały podjęte przez obecnego komendanta, który jest dynamicznym człowiekiem.
    Co do samej sprawy, to wiem, że sprawcy zostali ujęci i ukarani. Pod tym względem praca policji ostrzeszowskiej jest bez zarzutu.
    Sądzę, że Ostrzeszów jest miastem bezpiecznym. Wiem, że mieszkańcy chcieliby, żeby był jeszcze bardziej bezpieczny. Dla porównania zapraszam jednak do innych miast. Żeby docenić pracę tutejszej komendy, wystarczy wyjechać np. do małych miejscowości w okolicy Warszawy.
    Jakie wrażenie zrobiły na Panu programy telewizyjne dotyczące KPP Ostrzeszów?
    Z przykrością obserwowałem te programy. Źle jest, gdy trwają tarcia wewnątrz komendy. Dla uważnego obserwatora było oczywiste, że policjanci między sobą coś rozgrywają. Wtedy właśnie należało wkroczyć i to przeciąć, wszystkim rozgrywającym podziękować i tyle. Komenda policji nie jest miejscem do rozgrywania własnych ambicjonalnych zatargów.
    Obecny komendant jest z zewnątrz. Czy to dobre rozwiązanie?
    Co do zasady chcielibyśmy, aby komendanci byli z zewnątrz, spoza wszelkich lokalnych układów. Nie ma wtedy żadnych wewnętrznych rozgrywek, bo z góry wiadomo, że nikt z miejscowych policjantów nie awansuje na to stanowisko. Każdy policjant, który pracuje w Ostrzeszowie, łącznie z naczelnikami, powinien wiedzieć następującą rzecz: jeśli kiedykolwiek zostaniesz komendantem powiatowym, to na pewno nie będzie to w Ostrzeszowie.
    Taką samą zasadę zastosowaliśmy do komend wojewódzkich. Nikt, kto pracuje w danej komendzie wojewódzkiej, nie zostanie na pewno komendantem wojewódzkim. To eliminuje wewnętrzne rozgrywki.
    Komendant Bieniek jest młodym, dynamicznym człowiekiem. Cieszę się, że gen. Tusiński wie, że w Ostrzeszowie trzeba inwestować. Teraz największym problemem jest wyposażenie komisariatu w Ostrzeszowie i Grabowie. Zdaję sobie sprawę, że te jednostki są w opłakanym stanie. Samorząd miejski i powiatowy powinien jeszcze mocniej, aktywniej włączyć się w działanie mające na celu wsparcie policji. Tak dzieje się w całej Polsce. Są miasta, które kupują dodatkowe służby policjantów, inwestują w sprzęt, wyposażenie. Ostrzeszowskie władze oczywiście też to robią, ale wydaje mi się, że są tu jeszcze spore rezerwy.
    Włączenie się władz samorządowych nie może jednak oznaczać uchylania się państwa od nakładów na policję.
    Łapówkarstwo w policji drogowej. Czy da się temu jakoś zapobiec?
    3% dorosłych Polaków przyznało się w badaniach opinii publicznej, że dało w ciągu ostatnich 3 lat policjantom łapówkę. 3% to może niewiele, ale naprawdę oznacza to milion łapówek. Czyli do kieszeni policjantów popłynęło w ciągu roku 300.000 łapówek tj. prawie 1000 łapówek dziennie. Obecnie rozbudowujemy w Policji Biuro Spraw Wewnętrznych. Bardzo ofensywnie informujemy o tego typu przypadkach. Kara jest tylko jedna - wyrzucenie z pracy i więzienie. Właśnie Sejm znowelizował ustawę o policji i w grę wchodzi druga kara. Gdy policjant zostanie skazany prawomocnym wyrokiem za współpracę z grupą przestępczą, za przestępstwa korupcyjne oraz za ciężkie zbrodnie, wówczas po prawomocnym wyroku straci on również mieszkanie służbowe, straci specjalne uprawnienia emerytalne, jednym słowem straci wszystko.
    Stosowane będą również prowokacje wobec policjantów. Nie ma tu usprawiedliwienia, że ktoś mało zarabia, że na coś mu nie starcza, więc może przyjmować łapówki.
    Czy to może się zmienić wraz ze wzrostem zarobków policjantów?
    Wzrost zarobków jest tylko jednym z elementów, który może powstrzymać od brania łapówek, ale nie najważniejszym. Decydującym elementem jest dobre prawo antykorupcyjne i dziesiątki prowokacji. W Nowym Jorku rocznie wobec 37.000 policjantów stosuje się 1000 prowokacji na różnych szczeblach. W latach 90-tych w mieście tym pensje nie rosły, ale korupcja spadała. W Los Angeles pensje rosły, ale prawo było wobec funkcjonariuszy łagodne i tak jak w Polsce bardzo rzadko stosowano prowokację. No i korupcja wśród policjantów rosła.
    Jeśli policjant jest popsuty wewnętrznie i jego pensja wzrośnie, to będzie trudniej skorumpować go małą kwotą. Najgorzej jest jednak wtedy, kiedy policjanci wiedzą, że łapówki bierze ich przełożony. Wtedy korupcja w danej jednostce wręcz kwitnie.
    Czy jest Pan fanem piłki nożnej?
    Nie oglądam polskiej piłki ligowej, ponieważ jest nudna. Natomiast oglądam z synem ligę angielską, rozgrywki Pucharu Europy, szczególnie od fazy ćwierćfinałowej. Na dobrą piłkę patrzę chętnie. O wiele bardziej lubię jednak oglądać moją miłość jeszcze z czasów ostrzeszowskich, czyli lekkoatletykę. Tutaj nawet kuszę się na oglądanie zawodów krajowych.
    Jak ocenia Pan ostatni finałowy mecz Francja - Włochy?
    Mecz był taki sobie. Drużyny były zmęczone. Szachowały się w zasadzie silną defensywą. Szkoda, że Brazylia była przemęczona. Ligi krajowe tak eksploatują piłkarzy, że na mistrzostwa świata przyjeżdżają zmęczeni i wykończeni rozgrywkami ligowymi i Pucharem Europy.
    A jak oceni Pan zachowanie Zidana?
    To jest tak jak z tą korupcją. Czyli nie wolno tak robić i już, i nic tego nie usprawiedliwia, choć jeśli rzeczywiście Materazzi odezwał się w sposób rasistowski, to tego też nic nie usprawiedliwia.
    Jak Pan ocenia zespół polski?
    Dramat, po prostu dramat. Obecnie policja wrocławska zatrzymuje wiele działaczy PZPN-u i okazuje się, że jest to związek o zgniłych strukturach. Widząc, jak Polacy grają, bałem się, żeby tylko nie wygrali. Wygrane ciągle uspakajały, nie było wstrząsu. Teraz też się boję, że zagrywka medialna z nowym trenerem z zagranicy jest obliczona tylko na uspokojenie opinii publicznej i że znowu nie uda się tego wszystkiego oczyścić.
    Jest wiele takich związków - sportowych, instytucjonalnych, których działacze dawno już powinni przejść na emeryturę. Kompletnie nie pasują do czasów, w których żyjemy. Są jak stare meble z okresu PRL-u.
    Plany na wakacje?
    Nie mam. Dzieci i żona jeżdżą na wakacje, ja pracuję. Przez kilka dni jestem w Ostrzeszowie, bo przyjechał tu również na wakacje mój serdeczny przyjaciel.
    Czy chciałby Pan jeszcze coś powiedzieć czytelnikom "Czasu"?
    Chciałbym wszystkich pozdrowić i powiedzieć, że dobrze się dzieje, gdy są czasopisma, w których dochodzi do ruchu myśli. Niedobrze by było, gdyby to miasto usnęło. Ruch jest najważniejszy. Kiedy mówię ostrzeszowianom, że tu dzieje się dużo dobrych i fajnych rzeczy, to wyczuwam, że patrzą na mnie trochę z ukosa, jak na turystę, który nie zna realiów tego miasta.
    Starają się przekonać, że jest źle. A przecież widać, że w Ostrzeszowie jest mnóstwo ciekawych inicjatyw. I trzeba je podtrzymywać, rozwijać, aby nie dopuścić do stagnacji.
    Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę dalszej owocnej pracy w Policji.

as


1994 - 2007 © Borkow

.pl/cgi-bin/s.cgi-i=czasostrzeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">