Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2006 rok\Numer 32


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Mniejsze bezrobocie, ale jakim kosztem

    Jeszcze do niedawna bezrobocie na poziomie 8% było czymś, co wydawało się wręcz nieosiągalne w powiecie ostrzeszowskim. Tymczasem w tej chwili jest to fakt. Mogłoby się więc wydawać, że w końcu znaleziono panaceum na jeden z największych problemów naszego kraju. To jednak tylko pozory, ponieważ koszty tej zmiany są niezwykle wysokie.
    Zainteresowanie podjęciem pracy za granicą stopniowo rosło od momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej. W ostatnich kilkunastu miesiącach zjawisko to osiągnęło jednak nienotowane dotąd rozmiary. Także w powiecie ostrzeszowskim mamy do czynienia z prawdziwym przełomem na lokalnym rynku pracy. Jeszcze w połowie lat 90. liczba bezrobotnych kształtowała się tutaj na poziomie 6 tys. W roku ubiegłym były to już 3 tys., a obecnie w Powiatowym Urzędzie Pracy zarejestrowanych jest ponad 1700 osób.
    -Skutkuje to tym, że nie możemy zrealizować ofert złożonych przez pracodawców - przyznaje, wyraźnie zaniepokojona takim obrotem rzeczy, dyrektor Maria Sabatowska.
    Szczególnie dobrze widać to na przykładzie stażu. W przeszłości w PUP rejestrowało się praktycznie 100% absolwentów ostrzeszowskich szkół ponadgimnazjalnych. Częstokroć czynili to już w dniu odebrania świadectwa. W tym roku po raz pierwszy sprawy mają się zupełnie inaczej. Z ok. 900 absolwentów z oferty PUP postanowiło skorzystać jedynie 250. Liczba ta obejmuje zresztą także osoby kończące uczelnie wyższe i szkoły średnie spoza naszego powiatu. Nie ma wątpliwości, że pozostali są już za granicą. W związku z tym, aktualnie młodzi ludzie mogą przebierać w ofertach stażowych. M. Sabatowska wyraziła nadzieję, że choć część z tych, którzy teraz wyjechali, wróci jesienią, aby rozpocząć studia. Nie sposób jednak oczywiście przewidzieć, jaki to będzie odsetek. Może się przecież okazać, że większość wybrała nie pracę sezonową, ale zatrudnienie długoterminowe. W opinii dyrektor PUP główny problem polega na tym, że kraj opuszcza głównie najzdolniejsza i najlepiej radząca sobie w obecnej rzeczywistości młodzież.


Segregator prezentowany przez W. Przygodę zawiera zagraniczne oferty pracy tylko z I półrocza 2006.

    W pierwszym półroczu bieżącego roku do PUP wpłynęło ponad 850 ofert od zagranicznych pracodawców. Zdecydowanie najwięcej pochodziło z Wielkiej Brytanii. Hotele, puby, restauracje, parki rozrywki i gospodarstwa rolne to miejsca, w których zapotrzebowanie na pracowników jest największe. Bardzo poszukiwani są tam również dobrze wykształceni specjaliści (informatycy, finansiści). W Irlandii z kolei największe szanse na zatrudnienie mają informatycy, architekci, pielęgniarki, lekarze, a także ślusarze, mechanicy samochodów ciężarowych, betoniarze, zbrojarze, elektrycy, kucharze, barmani itp. Wciąż sporą popularnością wśród mieszkańców naszego kraju cieszą się Niemcy, aczkolwiek częściej niż młodzież wyjeżdżają tam ostatnio osoby nieco starsze.
    Jednym z efektów fali masowych wyjazdów zarobkowych za granicę jest wydłużanie się listy tzw. zawodów deficytowych, czyli takich, w przypadku których popyt zdecydowanie przerasta podaż. Pierwsze miejsce w tym swoistym rankingu zajmuje rzeźnik. Nie bez znaczenia jest tu zapewne fakt, że na pracowników o tej właśnie profesji czeka najwięcej miejsc w Wielkiej Brytanii (na koniec czerwca br. było ich 75). W jednym z większych zakładów mięsnych na terenie powiatu tylko jednego dnia zrezygnowało z zatrudnienia, tłumacząc to zamiarem wyjazdu za granicę, aż czterech pracowników. Oprócz rzeźników brakuje również piekarzy, stolarzy, tapicerów, spawaczy oraz operatorów tokarek sterowanych numerycznie. W tym ostatnim przypadku PUP zorganizował nawet specjalistyczne i dość kosztowne szkolenie. Oczekiwano, że osoby, które je ukończą, podejmą pracę w którymś z zakładów na terenie Ostrzeszowa. Tymczasem większość z nich wyjechała z Polski tuż po otrzymaniu zaświadczenia.
    Panująca sytuacja zmusza pracodawców do szerszego zastosowania rozwiązań, które wcześniej należały do rzadkości. Rośnie więc w Ostrzeszowie zainteresowanie zatrudnieniem pracowników zza wschodniej granicy. Procedura jest w tym przypadku następująca. W momencie, gdy okazuje się, że PUP nie posiada w swoim rejestrze kandydata spełniającego wymagania stawiane w danej ofercie, pracodawca może wystąpić do Wojewódzkiego Urzędu Pracy o zgodę na przyjęcie obcokrajowca.
    Trudno oszacować, ilu mieszkańców powiatu ostrzeszowskiego wyjechało "za chlebem". Rola PUP kończy się na udzieleniu informacji o zagranicznych ofertach pracy, nie liczy się osób, które z nich korzystają. W Urzędzie uruchomiono stanowisko asystenta EURES (Europejska Służba Zatrudnienia), którego zadaniem jest m.in. dostarczanie zainteresowanym wiadomości i porad związanych z tą tematyką. W pierwszym półroczu 2006 pełniąca tę funkcję Wioletta Przygoda rozmawiała z 55 bezrobotnymi.
    Co zrobić, aby zatrzymać falę masowych wyjazdów za granicę? Odpowiedź na to pytanie wydaje się stosunkowo prosta - stworzyć mechanizmy, dzięki którym pracodawcy będą w stanie znacznie podnieść wynagrodzenia. Wygląda na to, że urzeczywistnienie tej tezy jest jednak wyjątkowo skomplikowanym zadaniem. Wiele mówi się o konieczności obniżenia kosztów okołopłacowych, ale jakoś wciąż nie udaje się tego zrobić. Obecną sytuację należy uznać za szczególnie alarmującą, ponieważ odpływ najlepszych fachowców i najbardziej wartościowych pracowników to groźba, która już się urzeczywistnia.

Ł. Śmiatacz


1994 - 2007 © Borkow

rzeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">