Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2006 rok\Numer 32


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Jak chodzimy? Jak jeździmy?

Michał Pietrzak
spawacz


   Ja najczęściej jeżdżę autobusem lub poruszam się pieszo. Do najczęstszych błędów popełnianych przez pieszych należy niespodziewane wchodzenie na jezdnię. Jeżeli chodzi o życzliwość kierowców dla pieszych - bywa różnie, jeżeli pan za kółkiem widzi ładną panią, to ją przepuści - pana już niekoniecznie, ale to zależy od ludzi. Co do rowerzystów, to rzadko mają oni prawidłowo oznakowany rower, gdy jest ciemno, nie widać ich. Zagrożenie stanowią także pijani rowerzyści. Policja powinna zwracać na to wszystko uwagę, piesi czy rowerzyści tak samo podlegają przepisom drogowym jak kierujący samochodami. Rowerzyści często jeżdżą po chodniku - tam stanowią zagrożenie dla pieszych, np. jeśli ktoś wyjeżdża zza rogu może nie zauważyć idącego. Powinny powstać specjalnie dla nich ścieżki rowerowe, mogłyby być np. gdzieś poza miastem, by można sobie pojeździć, ale tego nie ma u nas ani w dużych miastach, ani w małych. Także w centrum powinny być ścieżki, ale na to brakuje miejsca. Od tego są jacyś specjaliści - inżynierowie, oni powinni to rozwiązać, zaplanować. Ogólnie bezpieczeństwo na polskich drogach, chodnikach jest większe niż kiedyś. Ludzie się zmieniają, chyba trochę ostrożniej jeżdżą.

Irena Budych
gospodyni domowa


   Ja jeżdżę tylko i wyłącznie rowerem. Owszem, są specjalne ścieżki dla rowerzystów, od czasu do czasu z nich korzystam. W mieście jeżdżę po jezdni, w centrum nie ma ścieżek, po których mógłby się poruszać rowerzysta. Oczywiście, one powinny być, ale, wiadomo, miasto ma za mało pieniędzy na takie wydatki. Niestety, rowerzyści często stanowią zagrożenie dla kierujących samochodami, są słabo oznakowani, powinni bardziej uważać, podjeżdżają, czasami nawet jeżdżą pijani. Piesi też czasami są przyczyną przykrych zdarzeń, chodzą po ulicy, podchodzą pod samochód. Kierowcy samochodów nie zawsze są życzliwi dla pieszych czy rowerzystów. Spotkałam się z tym, że ktoś mi samochodem podjechał pod rower. Kierowcy po prostu nie zwracają uwagi na innych użytkowników drogi, a często sami są również pijani. Wydaje mi się, że na naszych drogach nie jest zbyt bezpiecznie. Powinno się wiele zmienić, powinny być inne chodniki, ulepszone jezdnie, bez dziur. Czasami nawet jest bałagan, który również przeszkadza.

Stanisław Raszewski
emeryt


   Jestem kierowcą i złość mnie bierze, gdy widzę, co się dzieje. Po pierwsze, nie przestrzegamy przepisów. Po drugie, nie zwracamy na siebie uwagi, a przecież obowiązują jakieś zasady. Gdy jeździłem po zachodnich drogach, zauważyłem, że tam kultura jazdy jest zdecydowanie większa. Aby wyjechać z drogi podporządkowanej nie trzeba było długo czekać - zawsze znalazł się ktoś, kto przepuścił. W Polsce tego nie ma - gdyby był duży ruch, to trzeba by było czekać cały dzień, żeby z takiej drogi wjechać na główną Także piesi czują się bezkarnie, przechodzą drogę w miejscach niedozwolonych, są przecież przejścia dla nich. Policja powinna bardziej zdecydowanie wchodzić do akcji. Rowerzyści stanowią mniejsze zagrożenie na drogach, czują się bowiem pełnoprawnymi użytkownikami drogi. Wydaje mi się, że teraz jest na nich nagonka ze strony policji - są bardziej kontrolowani. Kiedyś chyba częściej zdarzało się, że byli pod wpływem alkoholu, teraz jest tego mniej. Zdecydowanie powinny powstawać ścieżki rowerowe. Z os. Zamkowego w kierunku Fumu jest taka, chodzą również po niej piesi, co nie powinno mieć miejsca. Pewna poprawa bezpieczeństwa na drogach jest zauważalna. Ale jeszcze trzeba nad tym popracować, począwszy od dzieci w szkołach. Wszystko zależy od ludzi - jaki kto jest w życiu, taki jest na ulicy.

Jarosław Mieszała
malarz - tapeciarz


   Ludzie już nie są tacy jak kiedyś, samochodów także ciągle przybywa, a i przepisy drogowe nie zawsze są słuszne. Ja najczęściej jeżdżę rowerem. Owszem, rowerzysta stanowi zagrożenie, ale dla tych, co są pijani, zmęczeni- a w takim stanie nie siada się za kółkiem. Każdy rowerzysta powinien znać przepisy ruchu drogowego, jeśli nie zna jakiegoś znaku, może łatwo spowodować wypadek. Ścieżki rowerowe nie do końca rozwiązałyby sprawę. Wszystko zależy od człowieka, jeżeli sam siebie nie dopilnuje, to nawet na ścieżce może dojść do kraksy. Natomiast piesi powinni zawsze przechodzić przez pasy, chodzić prawidłową stroną jezdni. Pieszy, który jest pod wpływem alkoholu, również stanowi zagrożenie. Jeśli chodzi o kwestie życzliwości kierowców, to różnie bywa, zależy od człowieka. Ogólnie stan bezpieczeństwa na naszych drogach nie jest najlepszy. Jest coraz więcej samochodów, rowerzystów, zwłaszcza latem dochodzi do wielu wypadków. Wielkim problemem jest stan nawierzchni polskich dróg, jest wiele dziur, zasypywanie ich nic nie daje. Gdy ktoś pojedzie wieczorem, to może przez dziury spowodować wypadek. Jednak nawet najlepsze drogi nic nie dają, jeżeli ktoś jest nieodpowiedzialny.

Agnieszka Kurek
studentka


   Według mnie Polacy nie umieją ani chodzić, ani jeździć. Często nie przestrzegają przepisów. Zauważyłam, że piesi przebiegają drogę na czerwonym świetle albo w miejscu niedozwolonym. W większych miastach tego nie ma. Poważnym zagrożeniem dla kierowców są piesi poruszający się złą stroną jezdni, bez żadnych odblasków np. na wiejskich, nieoświetlonych drogach. Samochody jadące naprzeciw oślepiają się i kierowcy nie widzą pieszego. Rowerzyści także zazwyczaj jeżdżą bez świateł i odblasków. Ja często jeżdżę rowerem, jednak staram się, aby zawsze był sprawny, aby nie doszło do jakiegoś wypadku - jestem młoda i mam wiele planów. Wydaje mi się, że ścieżki rowerowe dużo by rozwiązały, rowerzyści nie przeszkadzaliby kierowcom, byłby to dobry sposób na zwiększenie bezpieczeństwa. Kierowcy są bardzo nieżyczliwi innych kierowcom, jak i rowerzystom czy pieszym. Jeśli coś jest nie tak, od razu leci "mięsko". Niebezpieczne sytuacje powodowane są również tym, że drogi są w złym stanie, pełno dziur i niespodziewanych pułapek. Bezpieczeństwo na drodze zależy też od stanu pojazdu i oczywiście od nas samych.

Rozmawiała A. Skolarska
Fot. Ł. Śmiatacz


1994 - 2007 © Borkow

i=czasostrzeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">