Czas Ostrzeszowski

  » Czas Ostrzeszowski\2006 rok\Numer 34


  »   Archiwalne numery
  »   Ogłoszenia drobne
  »   Reklama
  »   Prenumerata elektroniczna





Zdaniem Jangasa

Tłoczno, ciasno, niebezpiecznie
Tłoczno, ciasno, niebezpiecznie
Wjeżdżając na plac targowy,
myśli cisną się do głowy,
jakże dzisiaj tutaj wjechać
i nikogo nie najechać?
Jak objechać, gdzie zawrócić,
aby się z kimś nie pokłócić?
Gdzie tu stanąć, gdzie parkować,
by się z workiem nie forsować?
Kogo winić, z kim się wadzić,
by tu jakiś ład wprowadzić?

   Koncepcji zagospodarowania placu targowego było wiele. O ile dobrze pamiętam, to w 2000r. Rada Miasta rozpatrywała kolejne dwie propozycje. gdzie między innymi proponowano od 70 do 100, a nawet 130 miejsc parkingowych, halę targową, pawilony, zadaszone boksy handlowe, a w dwóch narożnikach placu obiekty budowlane z małą gastronomią, toaletami itp. W obu zamysłach miał być utwardzony i ogrodzony plac, doprowadzona energia elektryczna i woda.
   Nie pisałbym nic w tej sprawie, gdyby nie to, że byłem świadkiem kłótni, w której to jeden pan drugiemu w niewybredny sposób tłumaczył, iż powinien jeździć wołami, a nie samochodem. Nie dziwię się pierwszemu, bo trudno być spokojnym, kiedy ktoś stając z tyłu twego samochodu, blokuje ci wyjazd. Drugi zaś tłumaczył, że chciał tylko kupić zboże, a w jego wieku (miał około 60 lat) trudno jest nieść przez 100m 50kg na plecach. Obaj mieli rację, ale gdzie tu stanąć, by móc najpierw iść sprawdzić ceny zboża, a po kupieniu nie nieść go przez całe targowisko. Wszystko by było dobrze, gdyby na targowisku obowiązywały jakieś zasady. Potrzeba tam gospodarza, kogoś, kto zadba o porządek. Może należałoby wyznaczyć jakieś kierunki ruchu albo ruch okrężny, aby nie dochodziło do sytuacji, że na jednym pasażu spotykają się dwa jadące z przeciwnych kierunków samochody, a w konsekwencji kłótnie i zatrzymany wszelki ruch, nawet pieszych. Deptaki, które miały być przeznaczone dla przemieszczania się kupujących, zastawione są straganami, bo trudno handlować po kostki w błocie, a w deszczowe dni tak właśnie bywa. Sprzedający na targu ponoszą opłaty, dodatkowo płacą za rezerwację miejsca, więc należą im się jakieś godziwe warunki pracy.
   Jak już pisałem, koncepcji zagospodarowania targowiska było wiele, był nawet wydrukowany projekt, a więc jak duży plac i gdzie są jego granice, wiadomo było już od dawna. Skoro wiadomo, gdzie granice targowiska, to, moim zdaniem, należało je dawno temu obsadzić żywopłotem. Nie stanowiłoby to przeszkody w prowadzeniu inwestycji, a dziś nie trzeba by było w każdy czwartek sprzątać połowy miasta. Mam też nadzieję, że zapowiedź burmistrza, iż od połowy sierpnia zaczną się roboty na targowisku, ziści się, bo jeśli nadal w kolejne słotne dni będziemy się taplać samochodami w błocie, to za myjnie i naprawy uszkodzonych samochodów powinny płacić odpowiedzialni za stan targowiska, lecz nie z budżetu gminy, a z własnych zasobów pieniężnych.
   Zadziwiającą sprawą jest ul. Kwiatowa i czwartkowy ruch na niej. Część tej ulicy jest oznaczona znakami D-40 "strefa zamieszkania." Jak wszystkim kierowcom wiadomo (a przynajmniej powinno być wiadomo) "w strefie zamieszkania" obowiązują szczególne warunki ruchu - piesi mają pierwszeństwo przed pojazdami (również dzieci do 7 lat mogą przebywać na drodze bez opieki dorosłych); pojazd nie może przekraczać prędkości 20 km/h; parkowanie jest dozwolone tylko w miejscach wyznaczonych znakami. W strefie zamieszkania ruch pojazdów jest całkowicie podporządkowany ruchowi pieszych!" Wystarczy tylko przez pół godziny obserwować ruch w czwartkowy dzień na ul. Kwiatowej, aby dojść do wniosku, że parkingi przy placu targowym to konieczność, konieczność, do której władcom Ostrzeszowa się nie spieszy.

JAN JANGAS


1994 - 2007 © Borkow

zasostrzeszowski&r=ns.gif" tppabs="http://stat.4u.pl/cgi-bin/s.cgi?i=czasostrzeszowski&r=ns" width="1" height="1">