Wójcik

Do zainteresowania się tym tematem skłonił nas list czytelnika, niestety, anonimowy. Zwykle anonimy wyrzucamy do kosza, tym razem jednak problem wydał nam się dość istotny i poruszający sprawę, która może spotkać wiele osób, dlatego postanowiliśmy się nim zająć.
Jest to list bardzo emocjonalny, pełen wulgaryzmów i słów obraźliwych, wręcz obrzydliwych. A dotyczy… sytuacji w saunie przy basenie Oceanik w Ostrzeszowie.

Opisany incydent miał zdarzyć się 8 marca, kiedy to autor anonimu wybrał się z żoną i dziećmi do sauny. Jednak zamiast oczekiwanego i z góry założonego relaksu, pobyt tam stał się źródłem stresu i zdenerwowania. A przyczyniła się do tego… naga kobieta, która w tym samym czasie korzystała z dobrodziejstw tego miejsca.
Mężczyzna zwrócił jej uwagę, że w ostrzeszowskiej saunie nie ma „strefy nagiej”, w związku z czym mogą tu przychodzić również dzieci. Jak wynika z listu, kobieta jednak nie ustąpiła i, nieskrępowana swoją nagością (autor dosadnie nazywa i określa niewybrednymi epitetami intymne części ciała) wdała się w pyskówkę. W ruch poszły inwektywy i wyzwiska. Oberwało się nie tylko stronom konfliktu, ale także żonie i dzieciom mężczyzny oraz mieszkańcom małych miejscowości, dla których, w przeciwieństwie do obywateli wielkich miast, nagość nawet w takich miejscach stanowi problem.
Widząc, że kobieta nie opuści sauny, mężczyzna udał się do ratownika, by ten wyprosił „gołe dziewuszydło”. Ratownik - pan z wąsami (tak opisuje go autor listu) stwierdził, że jemu to nie przeszkadza i nie ma zamiaru nic z tym robić.
W rezultacie zrezygnowany i zdegustowany amator odnowy biologicznej sprawę zgłosił na policję i ma zamiar założyć sprawę cywilną. Natomiast o zachowaniu starszego ratownika będzie rozmawiał z prezesem spółki, bo, jak pisze „takie dziadostwo musi mieć granice,
tym bardziej że regulamin określa strój, jaki należy mieć w saunie”.
I rzeczywiście, punkt 4. regulaminu stanowi: „z sauny należy korzystać zupełnie nago, z owinięciem ciała w suchy ręcznik lub strój kąpielowy - bawełniany (strój kąpielowy zatrzymuje pot na ciele i może spowodować podrażnienie skóry)”.
Trzeba przyznać, że regulamin nie jest zbyt precyzyjny, ale wynika z niego, że jednak nagość użytkowników powinna zostać przysłonięta ręcznikiem lub strojem kąpielowym.

Idąc śladem listu, zapytaliśmy rzecznik ostrzeszowskiej policji - Ewę Jakubowską, czy taka sprawa została zgłoszona.
Okazuje się, że, tak. 8 marca po godzinie 19.00 policja została zawiadomiona o tym, że w ostrzeszowskiej saunie doszło do nieobyczajnego zachowania. Policjanci udali się na miejsce, jednak nie zastali już ani zgłaszającego wykroczenie mężczyzny, ani kobiety, której nieobyczajne zachowanie zgłosił. Rozmawiali jedynie z obsługą pływalni.

O wyjaśnienie i stanowisko w tej sprawie poprosiliśmy też kierownika krytej pływalni p. Marcina Kasprzaka.
- O incydencie zostałem powiadomiony, jednak mam trochę inny obraz sytuacji - według mojej wiedzy kobieta stała pod prysznicem (we wnęce) i wtedy, co logiczne, nie była osłonięta ręcznikiem.
Co się zaś tyczy zachowania ratownika, który w godzinach swojej pracy sprawuje pieczę nad obiektem, to powinien zareagować na uwagę naszego klienta, któremu przeszkadzała nagość kobiety.
Będziemy też pracować nad doprecyzowaniem regulaminu korzystania z sauny, aby nie budził już żadnych wątpliwości.

Niby problem mało istotny, może nie powinien wzbudzać aż takich emocji, ale pewnie wielu z nas czułoby się źle w towarzystwie nagiego obcego człowieka, zwłaszcza gdy sytuacja taka by nas zaskoczyła. Pewnie są też osoby, którym by to nie przeszkadzało, zwłaszcza bywalcy saun w dużych miastach, gdzie nagość jest powszechna, ale jednak tylko w wydzielonych strefach lub/i określonym czasie. W saunie ostrzeszowskiej takich stref nie ma i chyba coś tu jednak nie zagrało...

(js)

Wyjaśnienie

W wydaniu gazetowym komunikat rzecznik policji Ewy Jakubowskiej różni się od tej, zamieszczonej tutaj; wg zapewnień pani rzecznik - ta wersja jest właściwa.
Różnica wzięła się z nieporozumienia, do jakiego doszło podczas telefonicznej rozmowy między panią rzecznik (kiedy udzielała nam informacji, nie było jej w komisariacie) a policjantem przekazującym jej informacje na temat interwencji w „Oceaniku”.

 

Kominki tekst