2 lipca strażacy zostali poproszeni o zabezpieczenie lądowania śmigłowca LPR w Mielcuchach. Okazało się, że pomocy potrzebuje jeden z mieszkańców - jego życiu zagrażało niebezpieczeństwo, nastąpiło zatrzymanie krążenia. Do chorego wysłano dwie jednostki OSP (Mielcuchy oraz Czajków). Na miejscu okazało się, że śmigłowiec jeszcze nie przyleciał, dlatego przystąpiono do resuscytacji krążeniowo-oddechowej, a ochotnicy z Czajkowa, wykorzystując AED, czyli automatyczny defibrylator zewnętrzny, przywrócili mężczyźnie czynności życiowe.

- AED nie zawsze będzie reagowało i nie wypuści wyładowań elektrycznych. W tym przypadku wyładowania się pojawiły, co przyczyniło się do przywrócenia krążenia u osoby poszkodowanej. AED jest łatwe w obsłudze, prowadzi nas krok po kroku, informując, co należy robić, i samo decyduje, czy wyładowania są potrzebne, dlatego nie powinniśmy się bać z niego korzystać. Możemy dzięki temu uratować komuś życie - wyjaśnia Patryk Moś, rzecznik PSP Ostrzeszów.
Chorego przetransportowano śmigłowcem do szpitala w Ostrowie Wlkp.

(kp)

 

Kominki tekst